-
Liczba zawartości
1481 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Ceteth
-
Pierwszym określeniem jakie mi przychodzi do głowy jest "Jak to Wiedźmin, łatwy i przyjemny do czytania". Poprzednie książki czytałem jakoś 15-20 lat temu, więc z pamiętaniem szczegółów ciężko, ale są odniesienia, które jakąś tam lampkę wspomnień zapalają. Wydaje mi się, że za nastolatka bardziej mnie Sapkowski bawił (w sensie rozśmieszał), ale dalej chętnie wieczorkiem zabieram do łóżka żeby poczytać z godzinkę przed snem. Nie wciągnął mnie na tyle żeby strzelić na raz, a książka jest na tyle krótka, że spokojnie do machnięcia w parę godzin. Dla mnie fajny, sentymentalny powrót do czasów gdzie pożerałem książki fantasy jedną za drugą fanom na pewno mogę polecić.
-
Weekendowe odwiedziny znajomych w Oxfordzie i Londynie ciemny płyn musiał wjechać
-
U mnie na tapecie nowy Wiedźmin
-
Wspomniane wcześniej Stamtąd wciąga jak bagno, ale mam wrażenie, że 3 sezon można by zmieścić w 2-3 odcinkach, tak to rozwlekli. Wczoraj skończyłem inny serial - Tokyo Vice - zaczęty w sumie przez przypadek, a ciężko się od niego odkleić. Historia białego reportera, który zaczął pracować w jednej z największych gazet Tokyo, podobno inspirowana prawdziwą historią. Tak czy inaczej, bardzo polecam.
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
Ceteth odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Od dawna zastanawia mnie skąd u ludzi taka niechęć do skeleton hands. Dla mnie to jeden z większych plusów 300 Na pypcia w codziennym użytkowaniu praktycznie nie zwracam uwagi, ale na wskazówki to lubię nawet popatrzeć -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
Ceteth odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Czytam nowego Wiedźmina, a tam: -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
Ceteth odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ja dzisiaj zabrałem Speedmastera do Londynu 😛 to jest podobno brawura dopiero -
Swieżak w kolekcji
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
Ceteth odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
No cóż, z naszego bazarku, najpierw niewinnie zapytałem o jakieś negocjacje, a tu jak mnie Wadim wziął w obroty, to musiałem podsumować, że Lucyfer a nie Wadim, bo w rezultacie skończyłem z zegarkiem -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
Ceteth odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ja od jakichś 2 godzin nie będę miał już zagwozdki co zakładać we wtorek Do obecnego modelu Seamastera, dołącza trochę ode mnie starszy Moon -
Nowe nabytki szwajcarskie i niemieckie
Ceteth odpowiedział wocio19 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Wtorek jest podobno najlepszym dniem żeby sprawić sobie Moonwatcha 😁 dzięki za spotkanie i zegarek @MasterMind 😁 -
Z tym wciskaniem się, muszę się zgodzić, jest przerywana, możesz wjechać. Tutaj piję do tej "empatii" na drodze. Jak stoi sznur samochodów, a ktoś na siłę jedzie do samego końca, blokuje inny pas i próbuje się na chama wcisnąć, to ja nie czuję potrzeby zrobić mu miejsca, bo zablokował innych, a prawda jest taka, że z tych kilku samochodów za mną i tak ktoś się złamie i takiego delikwenta wpuści, zachęcając do robienia tego samego następnym razem. Jest to jak najbardziej zgodne z przepisami, ale mało rzeczy irytuje mnie na drodze bardziej.
-
S40 przypomina mi moje pierwsze auto Czyli wersję kombi - V50. Wewnątrz legendarne 5 cylindrów w rzędzie z turbo 9 lat miałem to auto, teraz od jakichś 5 jeździ nim mój kolega. Pancernik, który się całkiem nieźle zestarzał. Sam jestem miłośnikiem sedanów, stąd obecna zabawka, mimo, że mniej ustawna/praktyczna niż Hatch jest w sedanie, tylko dlatego, że mi się bardziej podoba dodać jej kilka centymetrów bagażnika i było by w punkt. No i nie można zapomnieć o najpiękniejszym aucie, które miałem:
-
Nie wiem czy to tylko ja, ale tak sobie teraz poczytałem kilka stron wstecz i strasznie dużo zostało napisane o empatii na drodze. Akceptujmy to, akceptujmy tamto, każdemu może się zdarzyć X. Przypomina mi się taki cytat "niedługo ludzie myślący, będą musieli przepraszać idiotów za to, że myślą". Dla mnie np. droga to nie jest miejsce do tolerowania błędów bo zbyt wiele może pójść nie tak. A taka osoba, która regularnie wymusza w mieście ma potem w głowie "no kij, pomacham i przecież nic się nie stało". Mam takie skrzyżowanie niedaleko domu, gdzie pas do jazdy prosto jest zawsze zakorkowany i stoi w kolejce z 20-30 aut, pasy do jazdy w prawo i lewo zazwyczaj są puste. Najpierw mamy znaki ze 100 metrów przed skrzyżowaniem, który pas prowadzi gdzie, potem mamy znaki poziome z tą samą zawartością i finalnie kawałek przed skrzyżowaniem ponownie znaki pionowe. Czyli mamy to oznaczone 3x na długości około 100-150 metrów. Na końcu tych pasów, ktoś regularnie próbuje się wepchnąć na ten do jazdy prosto. Jak to teraz traktować 1) "no biedny/biedna zagapił się, wpuśćmy biedaka, bo jeszcze innym blokuje pas do skrętu" czy może 2) jeśli ktoś nie potrafi na tak krótkim odcinku 3 razy przeczytać znaków, które wręcz kłują w oczy, to ja nie chce mieć kogoś takiego nigdzie w pobliżu mojego auta, niech sobie stoi, jego problem czy 3) cwaniakowi oczywiście spieszy się bardziej niż innym, więc egoistycznie zablokuje pas do skrętu i będzie próbował się na siłę wpieprzyć przed kierowców, którzy z kulturą czekają na swoją kolej? Okazać empatię i wpuścić czy mieć delikwenta w d**ie? Może to sprawa jeżdżenia w większości po dużym mieście, ale z moich obserwacji mamy na drogach dużo więcej cwaniaków, którzy w poważaniu mają innych i jeżdżą z założeniem, że to inni mają ich puszczać, uważać na nich itd. niż ludzie, którzy rzeczywiście trochę się zagapią. Inna sytuacja, o której dyskutowałem kilka razy, jadę sobie lewym pasem, parę aut przede mną, parę za mną, nagle z prawego przed maskę wyskakuje mi ktoś, kto właśnie włączył się do ruchu, wiadomo, że natychmiast musi być na lewym, więc zmusza Ciebie i auta za Tobą do hamowania. Nie raz usłyszałem, "no przecież kultura na drodze wymaga żeby takiego wpuścić, nic Ci się nie stanie jak trochę zwolnisz i go wpuścisz.", dla mnie to jest chamstwo wpychającego się i nie mam dla czegoś takiego tolerancji. Kulturą jest dla mnie jak ktoś jedzie prawym, wrzuci kierunek i czeka aż ktoś mu bezpiecznie zrobi miejsce żeby na ten lewy wjechał. Co tutaj mamy, brak empatii czy brak akceptacji dla chamstwa? No i finalnie bo wspomniano o rowerzystach (dodam tu jeszcze skutery "na dowód"). Całe dorosłe życie zastanawiam się jak można na drogi wpuszczać ludzi, którzy uczestniczą w ruchu drogowym, a nie są w żaden sposób zobligowani do znajomości przepisów. No chyba, że nowe pokolenia wraz ze skończeniem 18 lat i dostaniu dowodu, w jakiś cudowny sposób odblokowują część mózgu z tą wiedzą. A idąc dalej tropem podrapanego lakieru - dlaczego pojazd uczestniczący w ruchu drogowym (rower) nie ma obowiązku posiadania OC? Na ten moment, jak ktokolwiek na rowerze uszkodzi Wam cokolwiek, to możecie tego dochodzić w sądzie, a nie z automatu dostać wypłatę odszkodowania, adekwatnego do poczynionych strat? Skąd takie uprzywilejowanie? Finalnie - śmiesznie niskie mandaty dla rowerzystów. Auto wjeżdża na chodnik - tragedia, 1500 zł mandatu, rower 50-300zł, wedle uznania wystawiającego. Rowerzysta robi sobie tour de france, jedzie asfaltem mimo ścieżki rowerowej obok, blokuje ruch, a na zwrócenie uwagi odpowiada, "ja trenuję do zawodów, więc ścieżka rowerowa nie jest dla mnie, w d*pie ją mam będę jeździł asfaltem" bo tutaj grozi uwaga - 100 zł mandatu. Też bym tak chciał, "mam szybkie auto, to mam w d*pie przepisy, będę je łamał, bo przecież wyjazd na tor drogi", poproszę max 100 zł mandatu, bo "ja trenuję".
-
Napisałbym, że przepiękny jest ten Brabus, ale jakoś mi nie pasuje to słowo do tak wyglądającego auta, wiec napiszę kocur na maxa Podobał mi się od pierwszej prezentacji. Jako, że jak robiłem prawko, ojciec miał w garażu Z3 i czasem pożyczył (co prawda w kabriolecie, a nie w "bucia clowna"), to mam jakiś sentyment do tego kształtu
-
-
Na dłuższe loty najlepiej wykupić np w takiej Lufthansie Economy premium Koszt jeszcze rozsądny, a wiele więcej miejsca i "all inclusive" na pokładzie Jako, że mi też mega ciężko zasnąć w samolocie, jak jeszcze regularnie latałem do Los Angeles z roboty to standardem były 2-3 drinki w loży jeszcze w Niemczech, potem szybkie 3-4 giny z tonikiem już na pokładzie i 8-10h spanka Potem akurat końcówka lotu żeby zoabczyć jakiś film, z godzina na lotnisku i człowiek jest gotowy żeby wziąć auto z wypożyczalni i jechać dalej
-
Ja w niedzielę skończyłem fabularną część nowego Warhammera teraz czas na operacje. Świetny gameplay, widowiskowe walki, generalnie bardzo dobrze jest Jak ktoś się zastanawia, to mogę szczerze polecić, dawno nie grałem w coś co tak pięknie "odmóżdża"
-
Z brzęczeniem to ja miałem niezłe jaja jeszcze w Avensisie. Jakoś 6 lat temu, jak przyznali mi auto służbowe, to dostałem na "dokończenie" na półtora roku avensisa po innym koledze, bo on dostał lepsze auto po osobie, która odeszła. Jak tylko klima zaczynała mocniej dmuchać, to z nawiewu miałem takie metaliczne brzęczenie, jak by tam jakiś pasikonik robot grał. Przemęczyłem się tak jakiś miesiąc, dopóki nie oddawałem auta na jakiś serwis. Poprosiłem żeby sprawdzili co może być przyczyną. No i co się okazało? Poprzedniemu użytkownikowi, jakimś cudem wpadła w kratkę nawiewu 5 groszówka i zatrzymała się na płasko tuż za kratką. Jak nawiew dmuchał lekko, nic się nie działo, jak zaczynał mocniej, to moneta zaczynała drgać, hałasując w sumie na całe auto
-
Ostatnio częściej opuszcza rotomat
-
Z archiwum
-
Jak ktoś twierdzi, że podmienienie loga w podróbce czyni coś legalnym projektem.
-
Od paru lat najbardziej chyba siedzi w głowie Bulgari OF
-
-
A ja jak we wtorek wrócę z urlopu mam jeszcze dwa dni wolnego i będę dalej rąbał w Wukonga
