@MHAEM, teraz mogę już się domyślać, o co Ci chodziło, kiedy mówiłeś o SA Mutamayez - killer. Po tygodniu codziennego używania, uczciwie przyznam, że muszę trochę od niego odpocząć. Natomiast uważam, że przy pierwszym z nim kontakcie, jest to zapach, który potrafi na pierwszych kilka dni uzależnić, jak w moim przypadku. Należę do tej grupy osób, którym zapach od razu się podoba. Taka może nie odkrywcza, ale jednak próba zamknięcia w zapachu kwintesencji orientu. Po dość świeżym otwarciu, w którym wyczuwa się także agar, zostaje na długo już tylko to słodsze wydanie orientu. Ciepłe, przyjemnie otulające wonne korzenie i kadzidło, słodko i ciężkawo. Brakuje mi tego agaru z otwarcia, szybko zanika, ale będę miał wkrótce Versace Oud Noir, więc fajnie się uzupełnią. Nie będzie przesadą, jeśli dodam, że zapach jest intensywny i trwały. Nie należy przesadzać z aplikacją, i tak zostaje na ubraniu następnego dnia. Raczej na chłodne dni, i w moim przypadku, na góra kilka dni z rzędu. Rzeczywiście, są dość mocne i muszę trochę od nich odpocząć, ale to fajne perfumy, lubię ich zapach, i wystarczą mi na długo, mogliby spokojnie produkować i 30 ml