Co do kolekcjonowania płyt i obecnych cen co bardziej wartościowych egzemplarzy, to ostatnio zastanawiałem się nad taką sprawą. Obecnie mamy renesans płyty winylowej, ale czy potrwa on długo? Czy jest tak, że całe to zjawisko bardziej dotyczy pokolenia urodzonego w latach 60 i 70 zeszłego stulecia, które to w moim mniemaniu, potrafi we właściwy sposób docenić czarny krążek? Oczywiście do tego dochodzi jeszcze sentyment, który często rządzi przy wybieraniu płyt do kolekcji. Co prawda zacząłem kolekcjonowanie płyt od jazzu, którego słucham dopiero od kilku lat, ale ostatnio wrzuciłem do kolekcji naprawdę dużo płyt ze szkolnych czasów. Zmierzam do tego, że cały ten hype na winyl raczej omija młode pokolenia słuchaczy. Widzę to np. podczas kolejnych edycji Audio Show, w czasie których młodzi ludzie skupiają się raczej na stoiskach z nowymi technologiami, traktując winyl bardziej jako ciekawostkę. Digitalizacja postępuje szybko i w każdej dziedzinie. Czy analogowe źródła dźwięku, poza salami koncertowymi i klubami muzycznymi, będą jeszcze miały rację bytu w domach ludzi za 30, 50, 100 lat? Bardzo mnie to ciekawi. Zastanawiam się czy cały ten mój sprzęt i stale powiększająca się kolekcja płyt, będą coś warte za 20, 30 lat? Pomijam kwestię wyjątkowych egzemplarzy płyt, które tak samo jak cenne białe kruki wśród książek czy znaczków pocztowych, pewnie będą miały jakąś wartość, i być może, będą nawet pojawiać się na aukcjach, ale raczej nie osiągną takiego samego statusu, jeśli tych płyt po prostu nie będzie można posłuchać. Trochę mnie poniosło, ale czasem nachodzą mnie różne refleksje w tym temacie, więc chciałem się i tutaj nimi podzielić Tapatalk@OnePlus A6000