Ja z kolei, mam nieco inne sprawy z gongiem, a raczej z mechanizmem. Ten zrobiony już Junghans, nie chce za bardzo dzwonić. W bębnie bicia, była tak mocna sprężyna, że aż się zdziwiłem - niestety nie zmierzyłem jej. No, tu zwykle jest mocniejsza, więc myślałem, że bić będzie bez problemu. A tu nawet bez młoteczka, zatrzymuje się, lub nie chce ruszyć.
Więc, trzeba będzie się przyjrzeć wszystkim łożyskom, czopom i ząbkom. Ale, że bębny wyglądały mi na niejednorodne, to myślę, że właśnie ten bęben, został kiedyś zmieniony i średnica jego zębatki, albo same zęby, jakoś nie pasują. Myślę po prostu, że zbyt ciasno się zazębia.
...... a może co innego wyjdzie, ale to sprawdzę za kilka dni, jak wydobrzeję.