Tak, zgadza się. Ikoną jest czerwone krzesło Romana Modzelewskiego. To jedyny taki czas w historii polskiego wzornictwa przemysłowego (dokładniej meblarstwa) w którym można było powiedzieć, że tworzono przedmioty nie tyle nadążające za duchem czasu, a absolutne arcydzieła i rewolucyjne rozwiązania. To co robili Polacy to było wtedy wizjonerstwo. Niestety mało się naucza o tych sukcesach w szkołach, chyba nie klei się to z wizerunkiem zacofania w PRL. Szczęście, że krzesła RM58 Modelewskiego strzeże pewnie poważna licencja handlowa. W innym wypadku Gerlach czy Błonie zleciliby już pewnie dawno temu produkcję kolejnego modelu tematycznego (oczywiście w Chinach). ZNP Błonie też podchodzą pod ten nurt. Umówmy się, że nie jest to projektowanie najwyższych lotów - z perspektywy epoki, ani w ogóle.