A chronograf 3133 nie robi żadnego wrażenia na współczesnej młodzieży. Ani to wypasiony zegar z licznikami, ani wyraźnie sowiecki zegar. No nie wiem. Jeśli chodzi o vintage, to owszem, były szwajcary budżetowe i kosztują po kilkadziesiąt złotych. Niższa-średnia półka popularnych Swiss Made z lat 50-60 (np. Titus, Delbana, Enicar) nie ma wielu odpowiedników wśród radzieckich. EDIT Offtop, sorry.
Za tym stoi mnóstwo zależności. Znaczne grono kolekcjonerów zaczyna zawsze od zegarków efektownych, lub kultowych. Typu - "Wow, zegarek Gagarina", "Wow, zegarek Gorbaczowa", Big Zero, Deluxe, Sputniki, Szturmańce. Społeczeństwo się bogaci i coraz częściej zdarzają się tacy, co nawet nie załapią, że zapłacili trochę za dużo.
Grand jest po prostu sprzedawcą, który sprzedaje co popadnie i się nie patyczkuje, czy coś jest oryginalne czy nie. Laik się nadzieje na składaka, a kolekcjoner niejednego frankena uszanuje, bo będzie miał rzadkie części. Takich zegarków u typa nie brakuje i regularnie sprawdzam co tam ma. Big zero jest popularnym zegarkiem, podoba się większości początkujących i niedoświadczonych zbieraczy, to i ceny są adekwatne.
Cześć Michał. Fajnie Cię tu widzieć, Poljot budzik, to wdzięczny zegarek na start, niestety ma nieoryginalne koronki i jeśli chcesz zgodności z oryginałem - będzie trudno, ale da się takie znaleźć. O ile są takie jak w Stolicznych (ktoś się może wypowie?), to mam taką jedną w bardzo fajnym stanie, napisz pw, jeśli chcesz. Inne Poljoty też są fajne, choć to popularna produkcja lat 80 - trzeba lubić ten design. Ten u góry wygląda jakby miał nakładane indeksy. Warto pomyśleć, co chcesz zbierać. Wszystkiego się chyba nie da. Ile bym kiedyś dał za tego Poljota. Super, jeden z najlepszych z serii olimpijskiej.
Wczoraj trafił do mnie kalendarz Kirowa "Chwała Radzieckim Astronautom". Szczególnego uroku dodaje mu miniaturowa skala - porównać można z odciskami psich łap. Dziękuję Paweł, sprawiłeś mi wielką radość.
Kirow jest okej. Koperta, jest oryginalna (późniejsze Poljoty miały dekle o mniejszej średnicy i inaczej się je otwierało), tarcza - też mam mocniejszy nadruk na swoim. A żłobienia indeksów były przeróżne. Jeśli są produkowane współcześnie repliki i to jedna z nich, to szanuję za dbałość o szczegóły.
Cenowo jest to tragedia, ale Kirow z aukcji, jest w tak doskonałym stanie, nie widziałem nigdy wcześniej. https://www.ebay.com/itm/MINT-VINTAGE-1960s-1MChZ-KIROVSKIE-RUSSIAN-SOVIET-MENS-WRISTWATCH-16-JEWELS/183352373056?hash=item2ab0a72f40%3Ag%3A-AYAAOSwUv5bX5Z4&_sop=10&_sacat=0&_nkw=kirovskie&_from=R40&rt=nc
Tych pytań się nie rozwieje, może M. będzie chciał się wypowiedzieć. Mogę tylko papugować wnioski, które wyszły z innych ust. Na pewno argumentem było to, że prawdziwe właściwości, nie tylko szczelności zegarka, ale wytrzymałości poszczególnych komponentów, może ujawnić tylko głębina wodna, albo komora ciśnieniowa z wypełnieniem olejowym.
Nie, "ponoć" jest dlatego, że sam tego nie widziałem. Kolega jest fizykiem i renomowanym majstrem i przy okazji - stałym odbiorcą forum. Temu nie wywołuję go do tablicy, jeśli czyta i zechce, to sam się wypowie. Z całym poważaniem, ale tortury Casio i dostępne narzędzia na youtube, to co innego jak komora ciśnieniowa z polibudy. Reszta o gshoki, bo to off top. Co do nurka - z tego co wiem szkło puściło i po sposobie pęknięcia wynikało, że nie było mineralne, tylko hartowane. Nie wiem jakiego próbowali. Zapytam.
Nie jestem prywatnie fanem nurków Złotousta, nawet tych starych. Po prostu nieczęsto zdarzają się recenzje ruskich zegarków, w tym wypadku prawie sowieckich. O zegarku - moim zdaniem - ot, taki brutalny design.-Są na świecie fani traktorów Ursus, więc i są pewnie entuzjaści takich sikorów. Że ktoś ich serio używa do nurkowania - z całym szacunkiem, nie wierzę. Myślałem, że diver, jest niezniszczalny. Zweryfikował to znajomy inżynier-zegarmistrz, z zacięciem konstruktora mechanizmów - więc eksperymenty na mechanizmach traktuje serio. Z kumplami ponoć bawili się komorą ciśnieniową i robił próby na swoich zegarkach. Ponoć głuchy szczęk był jeszcze przed połową limitu i zegarek diabli wzięli. Szybciej padł tylko G-shock. Jedyny zegarek, który przetrwał to używany kilka lat Seiko. Wostok amfibia 200m też odpadła w zawodach.
Koledzy, zapomniałem podzielić się z Wami odkryciem. Znalazłem relację reporterską z 1931, o realiach życia robotników 1 Moskiewskiej Fabryki Zegarków, na stronie muzeum miejskiego w Czelabińsku. Niestety jest po rosyjsku, ale można puścić sobie google translate. http://www.oldserdobsk.ru/1000/071/1071013.html Gdyby ktoś chciał - znalazłem PDF z kolorowymi ilustracjami, na stronie jednego z antykwariatów. Mogę wysłać mejlem.
Nigdy tam nie byłem, dopiero odkrywam Śląsk. W ubiegłym roku był Cieszyn, jeszcze pewnie zjadę do Radzionkowa, bo tam jest mój serdeczny kolega i Muzeum Chleba (a ja mam fioła na punkcie chleba na Zakwasie). W tym roku jeszcze może rzeczywiście trochę dalej zjadę, ogarnę Kłodzko i chociaż część szlaku o którym piszesz. Btw. nie szukałeś przypadkiem ładnej, białej tarczy do Kirowskiego? Bo trochę mi się zebrało w różnych stanach.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.