Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Recommended Posts

Dzięki Ci za opinię/sugestie, Gienkosławie! :)

 

Nie myślałem o zakupie dla siebie (nie jestem wielkim fanem chrono), ale wpadłem z ciekawości obejrzeć. "Mocno dobity" oryginał to była również moja "wstępna ocena" - jeżeli potwierdzasz, to chyba trzeba przy tym pozostać. Przy okazji, serwis SOL'a chrono kosztuje 1000zł? Wow.  :o

Znajomy ostatnio robił serwis swojego Hamiltona na Valjoux za ok 600zł więc chyba da się taniej.

Ten ze zdjęć faktycznie wygląda jak ori ale w stanie jest gorszym niż mój atlantic z lat 60tych :)

 

Odnośnie ganiturowca - 42mm to nie jest za dużo - wszystko zależy od grubości koperty, przez jakiś czas miałem płaskiego skagena, który miał 45mm i dawał radę. IntraMatic ma grubość ok 7mm, więc zdecydowanie jest płaski i nie powinien przeszkadzać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Ci za opinię/sugestie, Gienkosławie! :)

 

Nie myślałem o zakupie dla siebie (nie jestem wielkim fanem chrono), ale wpadłem z ciekawości obejrzeć. "Mocno dobity" oryginał to była również moja "wstępna ocena" - jeżeli potwierdzasz, to chyba trzeba przy tym pozostać. Przy okazji, serwis SOL'a chrono kosztuje 1000zł? Wow.  :o

 

Drogi Lincolnie ;) Sam mama takiego i za te śmieszne pieniądze przyjąłbym i drugiego. Jednak niektóre uszkodzenia w nim są nieodwracalne (chyba że wymiana koperty) pasek w ciężkim stanie a oryginalny na prawdę kosztuje 749 zł i trzeba osobiście odebrać w SGP na Marynarskiej bo nie oferują wysyłki. Co do serwisu tego mechanizmu to 1000 zł podałem jako przykład kosztu u niezależnego dobrego zegarmistrza, natomiast w SGP z tego co pamiętam wynosi prawie lub ponad 1800 zł :D Tak więc trzymajmy się portfeli :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hehe absolutnie nie mówię, że serwis to zło :) Tak jak mi kilka razy kolega z naszego forum mówił, gdy brałem się za głowę dowiedziawszy się ile kosztuje serwis w SGP : " Samochód też musisz serwisować raz na kilka lat, prawda?" ;) Choć sam miałem kilka razy chwilę zawahania, czy aby na pewno w pewnym momencie starczy środków na serwis tych wszystkich mechaników. A kwarce z czasem też trzeba dać na serwis :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj tam! Mateusz zapomniał dodać, że serwis w SGP poza serwisem werku, obejmuje serwis koperty i bransolety. Czy będzie lepiej niż za 6 stów? Nie wiem. Niech, każdy sam podejmie decyzję.

 

Tak poważnie tego zmęczonego SoLa chcieliście kupować?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fakt Tomku zapomniałem wspomnieć o tych faktach. Plus to, że nie każdy zegarmistrz będzie miał dostęp do oryginalnych części, uszczelek itp. czyli po serwisie albo włoży stare albo jakieś uniwersalne, tak wnioskuję :)

 

Wiesz cena zawsze robi robotę. A druga sprawa to może w końcu nie bałbym się nosić SOLa jakbym miał takiego "zatyrańca" :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj tam! Mateusz zapomniał dodać, że serwis w SGP poza serwisem werku, obejmuje serwis koperty i bransolety. Czy będzie lepiej niż za 6 stów? Nie wiem. Niech, każdy sam podejmie decyzję.

 

Tak poważnie tego zmęczonego SoLa chcieliście kupować?

Przyznaję, że ślad takiej idei ;) się pojawił - ale tylko ślad, bo, jak wspomniałem, ja raczej wolę klasyczny design i nie przepadam za chrono. Na żywo, mimo wszystko, prezentował się lepiej - albo inaczej: nie wszystko było widać tak wyraźnie, jak na fotach. ;)


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyznaję, że ślad takiej idei ;) się pojawił - ale tylko ślad, bo, jak wspomniałem, ja raczej wolę klasyczny design i nie przepadam za chrono. Na żywo, mimo wszystko, prezentował się lepiej - albo inaczej: nie wszystko było widać tak wyraźnie, jak na fotach. ;)

Ha! Te ślady takiej idei kojarzę za każdym razem kiedy pojawia się Hammi w dobrej cenie. Potem pojawia się "księgowy" i to jest wyst. kubeł zimnej wody.

 

Odnośnie do paska, to dwa razy udało mi się go znaleźć na zatoce w cenie poniżej 100EUR. Co ciekawe, bransoletę do niego można kupić w SGP w cenie poniżej 5 stów. No ale w tym wypadku najlepiej wygląda na pasku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mnie chodzi po głowie wersja bez chrono (H42415551), tylko obiecałem "księgowej", że najpierw pozyskam środki trwałe ze sprzedaży zasobów magazynowych...


Leszek

Time is on my side, yes it is. (Rolling Stones)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzę, ze nikogo z miłośników Hamiltona nie zainteresował nowy Intramatic Chrono na 2017. Może bo wstawiłem tylko link bez zdjęcia. A może to żadna nowość? Tylko ja tak słabo poinformowany ;-)

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzę, ze nikogo z miłośników Hamiltona nie zainteresował nowy Intramatic Chrono na 2017. Może bo wstawiłem tylko link bez zdjęcia. A może to żadna nowość? Tylko ja tak słabo poinformowany ;-)

 

Wysłane z mojego ASUS_Z010D przy użyciu Tapatalka

 

Piotrze wybacz takiej gafy! Ja wszedłem w link i nie czytając o co chodzi myślałem, że jest to pokazanie jakiś dwóch Vintage od Hamiltona, a okazało się, że ten po prawej to nowy wypust. Dla mnie idealnie piękne chrono w starej stylistyce. Czekam kiedy będzie i jeśli cena pozwoli to biorę na pewno dla siebie, bo zegar jest fantastyczny :) Dzięki za link! :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mnie chodzi po głowie wersja bez chrono (H42415551), tylko obiecałem "księgowej", że najpierw pozyskam środki trwałe ze sprzedaży zasobów magazynowych...

Księgowej to ja już nic nie obiecuję... ;) W wątku po sąsiedzku widać dlaczego...  :ph34r: 

 

Widzę, ze nikogo z miłośników Hamiltona nie zainteresował nowy Intramatic Chrono na 2017. Może bo wstawiłem tylko link bez zdjęcia. A może to żadna nowość? Tylko ja tak słabo poinformowany ;-)

Ups! Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że co dopiero wróciłem do cywilizacji. Dzięki. Ciekawe co w środku? Czyżby postanowili wsadzić do Chrono-matic'a Caliber 11? ;)

Edited by tts

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żadna gafa! Mój wpis jednak był troche enigmatyczny. Sam też dałem się nabrać jak pierwszy raz zobaczyłem zdjecie. Nie pomyślałem, że to reedycja.

Woundandworn twierdzi, że bedzie 42mm (niby nie dużo ale brak solidnego bezela napewno powiększy optycznie zegarek), 1968 sztuk po 2195USD. Podali też, że technicznie bedzie sie wzorować na wcześniejszych modelach  z ręcznym naciągiem (1968r.) a nie automatach z chrono-matic (cal.11 z 1969r.). Co to oznacza? Zobaczymy. Ja jestem ciekaw. Manualne chrono to dopiero byłoby retro! Ale w to nie wierzę a na tarczy stoi jak wół Automatic. Z drugiej strony koronka po lewej też byłaby świetna.

Ponoć więcej info ma sie pojawić dziś na Woundandworn.  :rolleyes:

 

Edit: Zdjęcie z linka a na nim porównanie nowego LE (42mm) z starym z roku 1968 (36mm)

post-80276-0-89899600-1484134849.jpg

Edited by PistolPete

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żadna gafa! Mój wpis jednak był troche enigmatyczny. Sam też dałem się nabrać jak pierwszy raz zobaczyłem zdjecie. Nie pomyślałem, że to reedycja.

Woundandworn twierdzi, że bedzie 42mm (niby nie dużo ale brak solidnego bezela napewno powiększy optycznie zegarek), 1968 sztuk po 2195USD. Podali też, że technicznie bedzie sie wzorować na wcześniejszych modelach  z ręcznym naciągiem (1968r.) a nie automatach z chrono-matic (cal.11 z 1969r.). Co to oznacza? Zobaczymy. Ja jestem ciekaw. Manualne chrono to dopiero byłoby retro! Aje chyba w to nie wierzę. Z drugiej strony koronka po lewej też byłaby świetna.

Ponoć więcej info ma sie pojawić dziś na Woundandworn.  :rolleyes:

 

Jakby poza zewnętrzem, byłaby reedycja werka wszedłbym w to. Mój główny problem z współczesnymi zegarkami i reedycjami polega właśnie na tym, że różnią się tylko opakowaniem. Dla mnie smaczkiem jednak byłoby wsadzenie np. Caliber 11, zamiast ETY.

 

Wersja bez chrono i do mnie wraca od czasu do czasu, jak bumerang. Jest blisko mojego ideału eleganckiego casualu. A jeśli chodzi o SOLa chrono, to ten wariant nie jest najgorszy:

Też świetny. Ja natomiast miałem przyjemność wybrać taki:

 

img58003098.jpg?_ex=60x60

Edited by tts

Share this post


Link to post
Share on other sites

Limitka SoL Tomka jest świetna (chociaż nie chciał mi jej pokazać na żywo...), te niebieskie wskazówki są dla mnie potężną pokusą, ale mam już dwa (a miałem trzy) chrono Hamiego, więc pomyślę teraz chyba o czymś prostszym:-)

A rzeczywiście przegapiłem posta Piotrka na temat tego retro chrono Intramatica... Ale coś podobnego już widziałem, czy nie Lonżyn wypuścił taką tarczę niedawno? Może by pomyśleli o niebieskiej wersji, bo niebieski Pan Europ chrono był prawdziwym hitem!


Leszek

Time is on my side, yes it is. (Rolling Stones)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żadna gafa! Mój wpis jednak był troche enigmatyczny. Sam też dałem się nabrać jak pierwszy raz zobaczyłem zdjecie. Nie pomyślałem, że to reedycja.

Woundandworn twierdzi, że bedzie 42mm (niby nie dużo ale brak solidnego bezela napewno powiększy optycznie zegarek), 1968 sztuk po 2195USD. Podali też, że technicznie bedzie sie wzorować na wcześniejszych modelach z ręcznym naciągiem (1968r.) a nie automatach z chrono-matic (cal.11 z 1969r.). Co to oznacza? Zobaczymy. Ja jestem ciekaw. Manualne chrono to dopiero byłoby retro! Ale w to nie wierzę a na tarczy stoi jak wół Automatic. Z drugiej strony koronka po lewej też byłaby świetna.

Ponoć więcej info ma sie pojawić dziś na Woundandworn. :rolleyes:

 

Edit: Zdjęcie z linka a na nim porównanie nowego LE (42mm) z starym z roku 1968 (36mm)

Mogę prosić o jakiegoś linka do tego nowego chrono? Piękny jest!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Limitka SoL Tomka jest świetna (chociaż nie chciał mi jej pokazać na żywo...), te niebieskie wskazówki są dla mnie potężną pokusą, ale mam już dwa (a miałem trzy) chrono Hamiego, więc pomyślę teraz chyba o czymś prostszym:-)

A rzeczywiście przegapiłem posta Piotrka na temat tego retro chrono Intramatica... Ale coś podobnego już widziałem, czy nie Lonżyn wypuścił taką tarczę niedawno? Może by pomyśleli o niebieskiej wersji, bo niebieski Pan Europ chrono był prawdziwym hitem!

Co się odwlecze to nie uciecze. Trzeba mieć jakieś asy w rękawie, nie? ;)

 

Ech... niebieska sowa.... jak były oba, na WUS ludzie licytowali się, które kolory teraz zamówią, a ja się śmiałem i marudziłem, nawet jak była opcja kupić ost. sztuki w cenie MSRP. Cóż, pozostaje czekać na nowości no i na limitki z okazji 125 lecia firmy.

 

Torpeda. Wersja z tą inskrypcją to nie była jakaś "niby limitka"?

 

Na 120 lecie był ten SoL LE. 3 wersje. 1892 sztuki tylko nie wiem czy  każdej wersji tyle sztuk było.

 

2288249_03_authentic_hamilton_chronograp

 

ref. H32566791

 

 

4.jpg

 

ref. H32516731

224-2.jpg

ref. H32556781

 

Wygląda na to, że się wyjaśniło: http://www.armslist.com/posts/2288249/colorado-springs-colorado-misc-for-sale--authentic--hamilton-chronograph-spirit-of-liberty-gents-watch-

 

 

 

Hamilton Jazzmaster Spirit of Liberty 

 

The Jazzmaster Spirit of Liberty celebrates Andrew Hamilton, speaker of the Pennsylvania House of Representatives and a staunch campaigner for the freedom of speech. In 1892, the founders of the Hamilton Watch company chose to name their company in his honor. Continuing in that tradition, the Jazzmaster Spirit of Liberty is inscribed with Hamilton’s famous words, "without liberty, life is a misery" on the dial. 

 

 

 

The Jazzmaster Spirit of Liberty of today draws inspiration from marine chronometers produced in the 1940s. Elegant blue hands add to the rich look of the watch, while a sleek black leather strap complements the smart "old paper" and black dials. Each model is limited edition to 1892 pieces, the year the Hamilton Watch Company was founded 

 

The timepieces come in both a Black Dial and a White dial. The Spirit of Liberty retails for $1795.00 

 

 

 

The timepiece sits in a 42mm case, sapphire crystal and stainless steel case with a Lug width of 22mm. The Spirit of Liberty has the new H21 movement - which is unique and released this year to all newer Hamilton timpieces. The H21 has an increased accuracy in time keeping and boasts a 60 hour power reserve! 

Edited by tts

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na chwilę obecną pojawił się tylko na insatgramie Woundandworn.

https://www.instagram.com/p/BPGDxHQFx7f/

Ale to poważne chłopaki to chyba wiedzą co pokazują. Jak pisałem coś więcej ma się pojawić w temacie dzisiaj na ich stronie.

Dzięki, myślałem, że może jeszcze gdzieś coś jest. Zegarek piękny!!!! Hamilton częściej powinien się zwracać ku swoim starszym modelom!

Share this post


Link to post
Share on other sites

I dotarł :)

 

screenshot tool

Graty! Niech się nosi! Podrzuć więcej zdjęć.

No i jest już więcej o nowościach planowanych przez Hamiltona na ten rok: http://wornandwound.com/hamilton-basel-preview-2017-brand-revives-icon/

Z tego zestawienia jednak Chrono/Intra-matic wygląda najciekawiej.

Edited by DawPi
Nie cytujemy zdjęć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By cxax
      Szukam zegarka automatycznego na bransolecie, na co dzień do biura. Do koszuli i marynarki, ale również do bardziej sportowego stroju.
       
      Wstępnie wybrałem 3 modele:
      1. CERTINA DS-1 Vintage Powermatic Big Date

       
      2. TISSOT Gentleman Powermatic Silicium Black

       
      3. HAMILTON Jazzmaster Day Date Automatic (ewentualnie wersja z samym datownikiem, bez dnia)

       
      W rezerwie trzymam jeszcze modele:
      - CERTINA DS-8 Powermatic
      - HAMILTON Khaki Field King Automatic - fajny, wolę bardziej minimalistyczną tarczę.
      - HAMILTON Khaki Aviation Pilot Day Date - chyba trochę za duży.
       
      Mój obwód nadgarstka to jakieś 17,5cm. Co wybrać? Czy są między nimi jakieś istotne różnice czy też brać ten, który bardziej się podoba?
       
       
    • By korngoldo
      Witam wszystkich,
       
      chciałbym dowiedzieć się coś o tym zegarku:
       

       
      Mam wątpliwość co do firmy Kurfurst, o której jest mało online. Znalazłem właściwie identyczne chronografy marek Buren, Vantage i Oriosa. Wszystkie zasilane mechanizmem Valjoux 7733.
       
      BUREN:


      VANTAGE:

       
      ORIOSA:

       
      Istnieje też bardzo podobny, choć już nie identyczny model Hamiltona Ref. 7723 (Valjoux 7730).
       

       
      Doszukałem się silnych powiązań Hamiltona z Buren i Vantage, mianowicie pod tymi logotypami Hamilton przez pewien czas produkował zegarki na amerykański rynek (m.in. można poczytać o tym tu: https://pl.qaz.wiki/wiki/Hamilton_Watch_Company). Faktycznie, jak widać powyżej, Buren i Vantage mają na tarczy mile, w przeciwieństwie do kilometrów w wypadku Oriosa i Kurfurst. Co więcej, Hamilton flitrował też z Oriosa, które podobno było też wcześniej związane z Buren - nawet wypuścił taki oto model:
       

       
      Nie znalazłem jednak żadnych związków Hamiltona (ani też żadnej z pozostałych marek) z Kurfurst. Mimo oczywistych podobieństw tych wszystkich tarcz. 
      Chciałbym więc dowiedzieć się czegoś więcej o całej tej linii chronografów i jak wpisuje się w nią mój Kurfurst. Zauważyłem, że logotyp jest krzywy - to też daje do myślenia, czy napewno to jest w ogóle marka zegarków, czy może tylko jakaś firma dystrybucyjna? 

      Z góry dziękuję za odpowiedzi i zainteresowanie,
      Pozdrawiam
    • By tatzerker
      Witam
       
      Zamienię zegarek Hamilton Khaki King Automatic na Khaki FieldMechanical koniecznie w kolorze czarnym.
      zegarek posiadam od około 6 miesięcy, posiadam oryginalne pudełka, papiery i dowód zakupu. Zegarek posiada normalne ślady użytkowania, nosze go na pasku, oryginalna bransoleta jest w stanie idealnym, nigdy nie noszona.
      Zegarek jest na bardzo dobrym chodzie, noszony na zmianę z SARB017.
    • Guest fidelio
      By Guest fidelio
      Kilka dni z Hamiltonem Khaki Aviation Pilot Pioneer Mechanical (ref.: H76419531) za mną, więc czas na krótkie podsumowanie, a w zasadzie na recenzję tego zegarka. Recenzowany zegarek to współczesna wersja modelu W10, a więc zegarka dostarczanego przez Hamiltona na potrzeby wojska (ściślej na potrzeby RAF-u), w latach 1973-1976.
       

       

       
       
       
      Cieszę się, że Hamilton postanowił być wierny oryginałowi, także gdy chodzi o wielkość recenzowanego zegarka. I od razu pewne wyjaśnienie. Bardzo często w informacjach dotyczących tego konkretnego modelu podaje się, że jego wymiary to 33 x 36 mm (taką informację można znaleźć także na oficjalnej stronie Hamiltona). Zazwyczaj, kiedy podawane są dwa wymiary dotyczące wielkości koperty, to jeden z nich oznacza średnicę koperty a drugi jej wysokość, czy też inaczej, wymiar „od ucha do ucha”. No więc pierwszy rzut oka na wymiary i myśl …, że to w zasadzie zegarek damski, którym nie warto sobie w ogóle zaprzątać głowę. Spieszę wobec tego wyjaśnić, że średnica koperty tego zegarka ma 36 mm, zaś wymiar „od ucha do ucha” to 42 mm. Nadal oczywiście niewiele, ale bez wątpienia nie są to wymiary zegarka damskiego. Oczywiście można zapytać, skąd w tak licznych informacjach dotyczących tego zegarka owe 33 mm?
       
      Otóż taki wymiar faktycznie jest, bo jak przystawić suwmiarkę do zegarka i objąć nią kopertę między godzinami „6” a „12”, to …faktycznie otrzymujemy owe 33 mm. Nikt jednak w zasadzie nie informuje, co to za wymiar i stąd faktycznie może powstać mylne wrażenie dotyczące wielkości tego zegarka. Reasumując, podawany wymiar 33 x 36 mm odnosi się tylko i wyłącznie do wielkości koperty.
       
       
       
       
       
      1.
       
      Zegarek dotarł do mnie w standardowym pudełku Hamiltona, zapakowanym w biały kartonik. W zasadzie nic takiego, nad czym można by dłużej się rozwodzić. Ot czarne kartonowe pudełko, skrywające niewielką skrzyneczkę z umieszczonym w niej zegarkiem. W pudełku dodatkowa przegródka, w której umieszczono podbitą kartę oraz dość grubą książeczkę.
       
       

       
      2.
       
      Jak już ustaliliśmy sobie na wstępie, wymiary koperty tego zegarka to 33 x 36 mm, zaś wymiar od „ucha do ucha” to 42 mm. Grubość zegarka to 10 mm (razem z dość wyraźnie wystającym ponad kopertę szkłem mineralnym z podwójnym antyrefleksem), a więc niewiele. Tu zwracam uwagę na to, że w niektórych recenzjach znajdziecie informację, że grubość recenzowanego zegarka to 12 mm, co nie jest jednak prawdą. Dzięki tym wymiarom i mimo dość mocno wypukłego szkła, wystającego wyraźnie ponad kopertę, zegarek nie sprawia wrażenia ciężkiego oraz nieproporcjonalnego. Wymiar między uszami to standardowe 18 mm (wedle mojej najlepszej wiedzy w modelu W10 było to 19 mm), dzięki czemu nie będzie problemu z ewentualną wymianą oryginalnego paska na inny, gdyby komuś przyszła na to ochota.
       
      Koperta o beczkowatym kształcie (tonneau), w całości szczotkowana, z bardzo krótkimi uszami. Do jakości szczotkowania, biorąc w szczególności pod uwagę cenę, jaką trzeba za ten zegarek zapłacić, nie mam żadnych uwag. Warto zwrócić uwagę na to, że szczotkowanie na bocznych powierzchniach koperty jest pionowe. Szczotkowanie jest wyraźnie zaakcentowane, zaś brak powierzchni polerowanych na wysoki połysk uznać należy za zabieg celowy, zmierzający do podkreślenia zarówno rodowodu jak i przeznaczenia tego zegarka. W przypadku pierwowzoru, przeznaczonego dla wojska chodziło przecież o to, aby koperta nie powodowała refleksów świetlnych. Górna krawędź koperty jest delikatnie fazowana (fazowanie to zwęża się, im bliżej końca uszu), przy czym również to fazowanie jest szczotkowane.

       

       
      Dekielek pełny, mocowany do koperty na cztery śruby. Środkowa cześć dekielka również jest szczotkowana. Boki dekielka są polerowane na wysoki połysk. Na dekielku zestaw podstawowych informacji, obejmujących m. in. dane dotyczące producenta, kraj pochodzenia oraz wodoszczelność.
       

       
      Niewielka koronka została umieszczona na godzinie 3ciej. Operowanie nią, z powodu jej wymiarów nie należy do najłatwiejszych, jednak uważam, że zastosowanie w tym przypadku większej koronki zaburzyłoby ogólne proporcje zegarka. Koronka jest karbowana oraz logowana i pracuje bardzo gładko. Parametr wodoszczelności to (za producentem): 10 bar (100 m) /145 psi (328 ft), przy czym koronka nie jest zakręcana. Dla porównania, wodoszczelność innego modelu Hamiltona z linii Khaki, bardzo cenionego Khaki Field Mechanical, to 50 m.
       

       
      3.
       
      Bez wątpienia najbardziej charakterystycznym elementem recenzowanego zegarka jest tarcza. Wprawne oko dostrzeże przy tym pewne różnice w porównaniu z modelem W10. I tak, nie mamy charakterystycznej dla modelu W10 strzałki, która znajdowała się nad godziną 6tą. Nowy model ma w tym miejscy napis MECHANICAL, informujący o rodzaju zastosowanego naciągu (mechaniczny naciąg – ETA 2750, oznaczony przez Hamiltona Cal-649, stosowany był także w modelu W10). Próbowałem dociec, z jakich powodów tak wierna reedycja nie ma tej bardzo charakterystycznej strzałki? I znalazłem filmik, na którym CEO Hamiltona tłumaczy, że ta strzałka pozostaje pod ochroną prawną i jest znakiem zastrzeżonym, do którego prawa aktualnie przysługują Królowej Brytyjskiej. Stąd też w nowym modelu brak tej strzałki, co w mojej ocenie może być wynikiem tego, że albo Hamilton w ogóle nie zwracał się z prośbą o możliwość skorzystania z tego znaku w nowym modelu albo taka prośba spotkała się z odmową. W mojej ocenie szkoda trochę, że tak charakterystyczny element nie znalazł się na tarczy nowego modelu, choć osobiście nie traktuję tego jako wady, skoro sam zegarek spodobał mi się zanim dowiedziałem się o istnieniu modelu W10.
       
      Dalej łatwo wyłapać, że model W10, pod godziną 12tą i pod nazwą producenta, miał na tarczy literę T w okręgu. Nie znajdziemy tego elementu w recenzowanym modelu. Zastosowanie tego oznaczenia w modelu W10 wynikało po prostu z tego, że używano w nim trytu, którego nie znajdziemy w nowej wersji.
       
      Tak jak w modelu W10, tak i w recenzowanym zegarku napis HAMILTON, znajdujący się pod godziną 12tą oraz pod trójkątem wypełnionym substancją luminescencyjną, został naniesiony na tarczę kursywą.
       
      Tarcza w modelu W10 była czarna i gładka. I tu ujawnia się największa różnica, bo choć tarcza w nowym modelu nadal jest czarna, to jednak nie jest ona gładka. Próbowałem oddać to na zdjęciach, bo faktura tarczy nowego modelu naprawdę może się podobać. Tarcza jest chropowata, ziarnista, piaskowana. Bardzo podobną tarczę spotkałem wcześniej w Swordfishu od ZELOSA. Bez wątpienia taka tarcza nadaje nowemu modelowi charakteru i jest tym elementem, który jako pierwszy zwraca na siebie uwagę. Jeśli chodzi o zestaw wskazówek, to jest on analogiczny z tym, jaki znamy z modelu W10. Wskazówki są proste ( w typie sword hands) i ostro zakończone, przy czym ta godzinowa jest delikatnie poszerzana. Wskazówka godzinowa oraz minutowa zostały wypełnione substancją luminescencyjną. Odczyt godziny jest bezproblemowy. Zegarek nie zawiera komplikacji datownika i tu mamy kolejną analogię z modelem W10. Podziałka minutowa w zasadzie identyczna z tą, jaką znajdziemy w modelu W10, w typie railroad, przy czym co piąta minuta jest dodatkowo zaakcentowana (w przypadku minut 5, 10, 20, 25, 35, 40, 50 oraz 55 są to kropki wypełnione substancją luminescencyjną, zaś w przypadku minut 15, 30, 45 oraz 60 są to prostokąty, również wypełnione substancją luminescencyjną). Godziny – za wyjątkiem godziny 12tej oznaczone są białymi cyframi arabskimi. Dodatkowo, na godzinie 6 tej (po obu stronach prostokąta, który odznacza tą godzinę) napis SWISS MADE (w modelu W10 był to tylko napis SWISS – co ciekawe, w modelu W10 napis ten znajdował się poniżej podziałki minutowej, która w związku z tym była delikatnie odsunięta od zewnętrznej krawędzi tarczy). Całość prosta, pasująca do charakteru zegarka i biorąc pod uwagę półkę cenową, wykonana całkiem starannie. 
       

       

       

       
      Luma w kolorze żółtym, przywodząca na myśl zegarki vintage. Niestety nie dotarłem do informacji, z których wynikałoby, jaka konkretnie substancja luminescencyjna została tu zastosowana. Możemy być pewni, że Hamilton nie zdecydował się, tak jak w przypadku modelu W10, na zastosowanie trytu. Spieszę więc donieść, że w przypadku recenzowanego modelu nie mamy do czynienia z jakością świecenia typową dla diverów od Seiko czy Citizena. Po naświetleniu zegarek oczywiście świeci, jednak nie jest to intensywne świecenie. Do tego świeci stosunkowo krótko. Muszę jednak przyznać, że w ogóle mi to nie przeszkadza, bo tą drobną niedogodność bez wątpienia niweluje wielkiej urody tarcza, z jej ziarnistą fakturą.
       

       
      4.
       
      W zegarku zastosowano werk, który Hamilton oznacza jako H-50. To w zasadzie zmodyfikowana manualna ETA 2801-2, w której obniżono częstotliwość pracy (21 600 bhp – z taką częstotliwością pracowała ETA 2750 stosowana w modelu W10), osiągając w ten sposób wydłużoną do 80 h rezerwę chodu. Wskazówka sekundowa nie „płynie” może tak, jak w zegarkach, w których stosuje się werki pracujące z wyższą częstotliwością, jednak w mojej ocenie, 80 h rezerwy chodu jest wystarczająca rekompensata. Zegarek jest łożyskowany na 17 kamieniach. Werk bez komplikacji daty, a wyciągnięcie koronki od razu blokuje pracę mechanizmu (werk z funkcją „stop sekundy”). Dość proste pomiary wykazały odchyłkę na poziomie -1 - +1s/24h, więc nie mam żadnych powodów do narzekania. Taki sam werk znajdziemy np. we wspomnianym przeze mnie wcześniej modelu Khaki Field Mechanical (mam tu oczywiście na myśli jego ostatnią odsłonę).
       
      5.
       
      Recenzowany zegarek to wersja na skórzanym pasku nato. Jest jeszcze wersja na pasku nylonowym (oznaczenie Hamiltona H76419531). Klamra (logowana) oraz sprzączki są szczotkowane. Sam pasek jest w mojej ocenie dobrej jakości. Jest raczej cienki, więc nie podnosi za bardzo koperty zegarka, a do tego jest również miękki, więc bardzo dobrze się układa. Mam wszelako pewną uwagę. Pasek jest dość długi i w związku z tym przydałoby się, aby sprzączka, która podtrzymuje pasek po jego zapięciu (mam tu na myśli tą, która znajduje się bliżej koperty zegarka) miała pewien zakres regulacji. Brak tej regulacji powoduje, że pasek po zapięciu na końcowe dziurki i po przejściu na drugą stronę trochę za bardzo odstaje. To oczywiście uwaga kogoś, kto ma nadgarstek mniejszy niż przeciętny, bo osoby z większym nadgarstkiem nie będą tego odczuwać.
       

       

       

       
      6.
       
      Recenzowany zegarek to bez wątpienia bardzo ciekawa propozycja dla kogoś, kto poszukuje zegarka w typie „pilot”, nawiązującego do modelu dostarczanego siłom wojskom lotniczym, a do tego chce pójść w kierunku zegarków wyglądających inaczej niż klasyczne fliegery z okresu II Wojny Światowej. Warto wspomnieć raz jeszcze o tym, że w tym przypadku mamy do czynienia z dość wierną reedycją historycznego modelu, przy czym ta wierność dla jednych (jak ja) będzie dużą zaletą, a dla innych niekoniecznie. Hamilton zdecydował się bowiem na odwzorowanie także wymiarów modelu W10, a to oznacza, że jak na dzisiejsze standardy, mamy do czynienia z zegarkiem relatywnie niedużym, co widać także na tych zdjęciach, na których zegarek ten jest zestawiony z innymi niewielkimi zegarkami z mojej kolekcji,  także z Moonwatchem. Ja oczywiście cieszę się, że są tacy producenci jak Hamilton czy Longines (mam tu na myśli model Conquest Heritage, który produkowany jest także w klasycznym rozmiarze – średnica koperty 35 mm, szkło hesalitowe), którzy sięgając po historyczne modele, tworząc ich współczesne wersje nie silą się na „pompowanie” wymiarów, celując przy okazji w tą grupę klientów, którzy lubią małe zegarki czy też tak jak ja, ze względów fizjologicznych, są na takie zegarki skazani. Na plus zaliczam mechanizm, który zapewnia dającą komfort 80h rezerwę chodu, pracuje z taką samą częstotliwością, z jaką pracował werk w modelu W10 i jest bardzo dobrze wyregulowany.
       
      Mam wszelako pewne zastrzeżenie, będące przysłowiową „łyżką dziegciu w beczce miodu”. Szkło. Jak już wspomniałem, w recenzowanym modelu zastosowano wypukłe szkło mineralne z antyrefleksem. Rozumiem, że Hamilton chciał stworzyć możliwie wierną reedycję modelu W10 i zastosował szło mocno wystające ponad kopertę zegarka. Nie rozumiem jednak do końca, dlaczego nie zastosował szkła hesalitowego, jakie znajdziemy w oryginale? Takie szło ma swoje wady (zdecydowanie większa podatność na zarysowanie), ale i zalety (większa odporność na uderzenie, możliwość samodzielnego usunięcia niewielkich zarysowań czy wreszcie pewien specyficzny klimat, typowy dla zegarków vintage, wynikający ze sposobu, w jaki światło „pracuje” z tego typu szkłami). Rozumiem, że zastosowanie wypukłego szkła szafirowego mogłoby podnieść cenę tego zegarka. Uważam jednak, że skoro Hamilton w cenie poniżej 2 000 zł jest w stanie zaoferować zegarek z linii Khaki ze szkłem szafirowym – po raz kolejny wspomnę tutaj model Khaki Field Mechanical, to rodzi się we mnie pytanie, czy w cenie zbliżonej do 3 000 zł (z takim wydatkiem trzeba się liczyć przy okazji zakupu recenzowanego modelu) nie można jednak było zaoferować zegarka z wypukłym szkłem szafirowym? A jeśli nie, to dlaczego Hamilton nie zdecydował się na przygotowanie zarówno wersji ze szkłem hesalitowym, dla purystów i wersji właśnie ze szkłem szafirowym? Na podobny krok, przy okazji modelu Conquest Heritage zdecydował się Longines (wersja tego zegarka o średnicy koperty 40 mm wyposażona została w szkło szafirowe, a wersja o średnicy 35 mm znajdziemy szkło hesalitowe). Czy zastosowane w recenzowanym modelu szkło mineralne jest złe? Obiektywnie pewnie nie, bo w końcu daje ono większą niż w przypadku szkła hesalitowego odporność na zarysowanie (tak po prawdzie, nie udało mi się zarysować do tej pory żadnego szkła mineralnego). Takie szkło nie tworzy jednak takiego klimatu, jak szło hesalitowe, kiedy to właśnie ten klimat jest tym, co mocno wyróżnia zegarki vintage czy też osadzone w tej stylistyce. Z drugiej zaś strony szkło mineralne nie zapewnia ono takiego poziomu ochrony, co szkło szafirowe. Jako osoba zainteresowana tym konkretnym modelem, pewnie chciałbym mieć możliwość wyboru wersji, a tak mamy tylko model ze szkłem mineralnym.
       
      Tyle więc w temacie Hamiltona Khaki Aviation Pilot Pioneer Mechanical (ref.: H76419531). Czy polecam ten zegarek? Czy ma on szansę zostać ze mną na dłużej? Mimo pewnych wątpliwości opisanych powyżej, odpowiedź na oba te pytanie jest twierdząca. Zdecydowanie.
       
      Zdjęcia moje (za wyjątkiem zdjęć modelu W10 - ściągnięte z netu oraz zdjęcia, na którym model W10 jest w towarzystwie nowej wersji - też z netu).
       
      Jak zwykle zapraszam do komentowania, dyskusji, uwag. Rafał 
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.