Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Master Yoda

"pan" pracodawca

Rekomendowane odpowiedzi

 

Ludziom z Merca można tylko pogratulować pana pracodawcy.

 

  

I "symbolicznej" kwoty  :) .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak ale wy jesteście podwykonawca, myślisz ze wam też się należy, a producenci układów scalonych od których wy kupujecie ,tez powinni dostać? Itd

Oczywiście, że tak nie myślę. Mamy swoje, może nie takie jak mercedesowe, ale jednak bonusiki które też cieszą. :rolleyes:

 

Po sukcesie, ekipa z Mercedesa gościła u nas w firmie, zlożyła nam podziękowania, mieli ciekawą prezentację no i podarowali plakat  i było miło a to też się liczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W zeszłym chyba roku podobna sytuacja była w Porshe. Za rekordową sprzedaż, a co za tym idzie i wyniki finansowe, każdy z pracowników fabryki Porshe(chyba Sztutgart) dostał premie 7k euro. Fajnie ;) W firmie, w której pracuje dostajemy barburke. Nie, nie pracuje na kopalni ale robimy maszyny gornicze;) firma calkowicie prywatna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślałem, że barburka dotyczy tych co pod ziemią pracują - w sensie górników :) U was powinno się to nazywać premia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Moim zdaniem Chińczycy w tej kwestii mają dużo racji. U nas jest ta demokracja która się sprowadza do możliwości gadania, możesz sobie zrobić demonstracje czy zorganizować zbieranie głosów pod petycją czy obywatelskim projektem ustawy a politycy i tak spuszczą te podpisy w kiblu co było już wiele razy wałkowane. W Chinach nie można może wszystkiego mówić, ale można robić interes i działać co u nas jest skutecznie utrudniane. Ja osobiście wolę robić niż gadać.

 

Chińczycy... pewnie, że można robić jakiś interes wszędzie (tak jak Chińczycy lub też Rosjanie), ale zakładam, że byłeś kiedyś w Chinach i widziałeś co się dzieje tam na ulicy i być może wiesz jak tam wygląda rzeczywistość? , jak np. działa ich system ubezpieczeń zdrowotnych ;lub jak wyglądają okolice fabryk ? Polecam wycieczkę w głąb Chin, żeby np. zobaczyć wersję "swojej babci" w okolicy dworca proponującej dotarganie walizki o jej wadze do wagonu przez schody za 100 juanów. 

 

Ktoś był, ktoś wie ?


zegary: staruszek Tissot, ML Pontos Small Seconds Mechanik, Seiko Monster, Oris Big Crown Flying Doctor's 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taka ciekawostka z mojego podwórka - Mercedes AMG z Nottinghamshire po przyznaniu mu tytułu mistrza świata konstruktorów F1, obdarowal 700 osobową załogę symboliczną kwotą £10.000, dla każdego od sprzątaczki po konstruktorów.

             Pracuję w firmie która robi elektronikę dla tegoż Mercedesa i w podziękowaniu też dostaliśmy ... plakat z autografem pana Lewisa Hamiltona :D 

Ludziom z Merca można tylko pogratulować pana pracodawcy.

 

  

 

Kolego, informacje o pensji są tajemnicą ...   


zegary: staruszek Tissot, ML Pontos Small Seconds Mechanik, Seiko Monster, Oris Big Crown Flying Doctor's 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolego, informacje o pensji są tajemnicą ...

 

Od kiedy? Czytałeś jego umowę o pracę lub kontrakt ?.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolego, informacje o pensji są tajemnicą ...   

Tak, słyszałem kolego, to bynajmniej nie pensja i nie moja ... a tą informację można znaleźć w brytyjskiej prasie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie pracuję w soboty i niedziele i jestem za ustawowym zakazem handlu w niedzielę. Nie przekonują mnie argumenty, że "nie mam czasu w dni powszednie", ani to, że zakaz handlu spowoduje zwoleniania i obniżenie PKB. Żabki są czynne do 23, we wrocku jest całodobowe tesco, w tesco i leclercu można kupować przez internet, a mimo to nadal spotykam Wrocławian, którzy nie mają jak zrobić zakupów, tylko w niedzielę...

 

Moim zdaniem mamy tu do czynienia bardziej z uzależnieniem niż rzeczową potrzebą, co gorsza niepokojącym zjawiskiem stała się nieumiejętność spędzania wolnego czasu, co można zauwazyć w każdym centrum handlowym w niedzielę (całe rodziny spędzają tam długie godziny). Gdy jest ustawowe święto, z zamkniętymi marketami, to nastepnego dnia jest taki spęd jak... w niedzielę właśnie...

 

Zero, podkreslam zero solidarności społecznej. Handel to nie jest usługa pierwszej potrzeby. W święta  pracują niektórzy policjanci, lekarze, etc. mają dyżury. Z tego, co się orientuję np. w Niemczech są dyżurne sklepy, a reszta nie pracuje w sobote od 14... A zatem mozna... Istnieją lodówki i na pewno da sie wytrzymać 1,5 dnia bez handlu w tygodniu.

 

Swoją drogą ciekawe, że większość przeciwników zakazu handlu w niedzielę sama w ten dzień nie pracuje... Piszę tu o naszych ekonomistach, organizacjach gospodarczych (typu Lewiatam, BCC), etc., politykach, pracodawcach (myslicie, że zarządy spółek będących właścicielami sieci handlowych pracują w niedzielę?)...

 

Żal mi biednych, przepracowanych ludzi zmuszonych do pracy (przez ogólną mizerię) w tych świątyniach handlu. Nie przekonuje mnie argument o spadku PKB, zwolnieniach - w Polsce eksploatuje się ludzi, niekiedy do granic mozliwości, zamist zatrudnić dwóch pracowników na etacie, zatrudnia się jednego, do harówki, a rządzący siedzą w kieszeniach lobbystów, zaś słuzby powolane do ochrony pracowników nie są skuteczne. Żalosna jest radość naszych polityków i samorządowców, gdy otwiera się jakieś strefy ekonomiczne, bo tym, co przyciąga do nich kapitał są: zaniżone koszty pracy i zwolnienia podatkowe, a po 5 latach zwolnień, firma sie po prostu zwija (przykład sieci HiT). Mamy tutaj niestety kapitalizm nie-ludzki, bo wskoczylismy w ten system (i to jego najbardziej kanibalistycznej postaci), w biegu, z uwałszczoną nomenklaturą, mentalnością kraju niesuwerennego, brakiem szacunku dla własności społecznej, pogardą dla etosu pracy, uczciwości (przekonaniem, ze nie da się uczciwie prowadzibiznesu) i przedsiębiorczości, brakiem solidarności. Pracownik jest traktowany jako najemnik, a nie jak partner. Dodatkowo radosnie otworzylismy własny rynek, co jest głupotą, ponieważ Polska nie ma szans z rozwiniętymi kapitalistycznie krajami Europy Zachodniej, ktore doszły do bogactwa w okresie ceł, koncesji i ochrony rynku wewnętrznego, a teraz odcinają kupony. W efekcie kolonializm moskiewski zastąpiono kolonializmem brukselskim, z przykrościa widzę, że konsumpcja staje sie najwazniejszym celem i probierzem oceny procesów społecznych i gospodarczych.

 

Nie twierdzę też, że system zachodni jest dobry, bo prowadzi do innej patologii - tam nie opłaca się pracować, bo na socjalu da się wyżyć, a to prowadzi do zjawiska żerowania na innych (osoby w pelni zdolne do zatrudnienia siedzą na socjalu na koszt pracujących)...Niepohamowana konsumpcja oraz pazerność jest również źródlem kryzysu swiatowego: najpierw na kredyt (obligacje) pompuje się kase w nierealne projekty (np. lotnisko w miejscowości z aspiracjami, w tym połączenie z centrum miasta oraz  parking na kilka tysięcy aut), aby zyskać poparcie społeczne, potem stosuje kreatywną księgowośc, a gdy w końcu to rypnie, bo nie da się w nieskończoność wykupywać obligacji za sprzedaż kolejnych transz obligacji, ratuje się banki, które te obligacje w pelni świadomie kupiły, pompując w nie pieniądze społeczne, przy czym sposób ich wykorzystania jest całkowicie niekontrolowany przez państwo. W ten sposób podatnicy z bogatych krajów, płacą swoim pazernym instytucjom finansowym, zamiast pozwolić im po prostu oglosić upadlość i przerwać ten absurd, z kolei mieszkańcy krajów, w których populistyczni politycy trwonili pieniądze, ponoszą wszystkie koszty zacisnięcia pasa - a sprawcy tego kryzysu mają sie coraz lepiej.

 

Nie ukrywam że jest konserwatystą i ideały społeczne, w tym odnośnie pracy czerpię z nauki społecznej Kościoła Katolickiego (np. encyklika Laborem exercens). Kościół Katolicki nie mówi "każdemu po równo", lecz postuluje sprawiedliwy podział owoców pracy, jako podstawę wszelkich procesów społecznych i gospodarczych stawiając przyrodzoną godność każdego człowieka. Oczywiście to jest adresowane do pracodwców i pracowników: pracodawca nie bogaci się kosztem pracowników, a pracownicy sumiennie i rzetelnie wykkonują swoją pracę, gdy widzą potrzebę, potrafią pracować dłużej. Oczywiste jest, że ten, kto zainwestował swój kapital, wiedzę i poświęcił temu wiele czasu i zdrowia, ma prawo do zysku. Tu nie chodzi o równanie zarobków, lecz proporcje i ludzką godność. Nie wiem, czy dobrym rozwiazaniem śą ustawy kominbowe, ale z przykrością można stwierdzić, że bez kontroli, kapitaliści maksymalizują swoje zyski i konsumpcje, kosztem wynagrodzeń pracowników - taka jest ludzka natura  i rolą państwa jest tutaj regulacja procesów ekonomicznych i spolecznych dobrym prawem.

 

Konkluzja jest nastepująca: nie ma obecnie sprawidliwego systemu, każdy ma wady. Uwazam jednak, że mozna stworzyć system dobry i sprawiedliwy, wymaga on jednak pewnych wyrzeczeń, powrotu do prymatu zasad moralnych (bo ich przestrzeganie skuteczniej niż każde prawo stanowione gwarantuje uczicowść i sprawidliwośc spoleczną).

Mysle, że to nie jest idealizm, wymaga tylko uporządkowania pojęć, wartości i celów.

 

Niedopuszczalne jest to co sie obecnie dzieje - 1% ludzkości dysponuje ponad połową jej zasobów, bogacze nie wiedzą, na co wydawać pieniądze, w USA niszczy się nadwyżki żywności, w UE płaci farrmerom, żeby ziemia leżala odłogiem (tym są kontyngentym zresztą UE jest tworem quasi-komunistycznym), a w krajach tzw. III-go świata setki ludzi dziennie umiera z głodu.

 

Pewnie wlozylem kij w mrowisko, trudno, tak widzę ten system i uważam, że jeżeli nic się nie zmieni, to w jakimś czasie dojdzie po prostu do rewolucji i powstania innego systemu - tyle, że żadana rewolucja nie prowadzi do niczego dobrego... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem tak zupełnie prywatnie, jako człowiek pracujący w nauce, że marzą mi się wolne soboty, niedziele, tak jak i wolne wieczory (ach, żeby móc się tak rozwalić przed monitorem przy jakimś serialu...), mimo że przecież do pracy nikt mnie nie przymusza... ba! Wręcz oficjalnie mam zakaz pracy w weekendy. Gdyby coś mi się stało na terenie instytutu, moi pracodawcy mieliby problemy ^_-.

Ale tak to czasem jest, jeśli de facto cała Twoja przyszłość w branży zależy od jednej publikacji "niezwykłego odkrycia", której tytuł przeczyta może 100-500 osób na świecie :).

 

Ale są i plusy. Mam na zegarki, bo nie mam czasu wydawać pieniędzy na nic innego.

Narzekać też nie mam czasu :). Profit.

 

Co do reszty, to odpisałbym, bo w paru kwestiach się zgadzam, w wielu nie zgadzam, ale robota ucieka :D. Jeszcze tu wrócę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Pewnie wlozylem kij w mrowisko, trudno, tak widzę ten system i uważam, że jeżeli nic się nie zmieni, to w jakimś czasie dojdzie po prostu do rewolucji i powstania innego systemu - tyle, że żadana rewolucja nie prowadzi do niczego dobrego... 

Rzeczowe argumenty zawsze mile widziane. :)


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Tomek z Wrocławia zgadzam się z tobą w 100 procentach.

Swego czasu pracowałem we francyji i tam markety w niedziele były zamknięte. W tygodniu gdy przyszedłeś na zakupy przed zamknięciem, nikt cię nie obsłużył przy kasie. Pełny koszyk zakupów pozostawiało się na podłodze i szybko przemieszczało do wyjścia bo światła gasili.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Tomek z Wrocławia zgadzam się z tobą w 100 procentach.

Swego czasu pracowałem we francyji i tam markety w niedziele były zamknięte. W tygodniu gdy przyszedłeś na zakupy przed zamknięciem, nikt cię nie obsłużył przy kasie. Pełny koszyk zakupów pozostawiało się na podłodze i szybko przemieszczało do wyjścia bo światła gasili.

Czy dobrze rozumiem, że takie podejście do klienta (czyli w Ich wypadku pośredniego acz kluczowego pracodawcy) uważasz za słuszne??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy klient, który z pelnym koszykiem zmierza do kasy w momoencie zakończenia sprzedaży szanuje zatrudnionych tam ludzi?

NIe trudno jest się domyślić, że kasjer musi jeszcze zamknąć kasę, umieścić pieniądze w tubie lub sejfie.

 

Powiem wprost - taki klient nie szanuje czasu innych ludzi i w pełni zasługuje co najmniej na to, żeby musiał zmiatać do drzwi ;)

 

Jak widać we Francji, związki zawodowe zadbały o szacunek dla pracujących, a i jak mi się zdaje, panuje tam większy solidaryzm społeczny, bo na pewno postawa pracowników sklepu nie spotkałaby sie z potępieniem społecznym.

 

Swoją droga ciekaw jestem, jak sie traktuje pracowników w Auchan lub w Carrefourze  w Polsce... Bo np. Leclerc to jest franczyza, czyli polska spółka kupuje od Francuzów markę....

 

Taki Rossman, gdy nie musi, nie pracuje w niedziele (niestety w centrach handlowych musi, bo centra są pazerne i zobowiazują najemców do otwierania w niedzielę, ale wolnostojące rossmany we wrocku są zamknięte i pracująkrócej niż te w centrach handlowych)

 

Kapitalizm jest pazerny, ale w krajach z dłuższą demokracją niż Polska, był czas na to, aby wymusić (bo inaczej sie nie da, wydaje mi się, że w każdym kraju politycy i kapitał lgną do siebie, ale związki zawodowe są tam naprawdę silne, na tyle, aby byćrównoważną siłą) szacunek dla pracownika. MOże to również inna mentalność... Nie da się ukryc, że jednak mentalnie Zachód różni się nieco od Wschodu (byłego demoludu) - czasem pozytywnie,  a czasem negatywnie, ale w kwestii praw pracowniczych - pozytywnie

 

Muszę jednak pochwalić niemieckiego kapitalistę Rossmana za to, że gdy nie musi, to nie otwiera drogerii w dni wolne. Nie wiem, czym to jest spowodowane, bo nie narodowością kapitału, ponieważ niemiecki Lidl pracuje w niedzielę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy dobrze rozumiem, że takie podejście do klienta (czyli w Ich wypadku pośredniego acz kluczowego pracodawcy) uważasz za słuszne??

Nie.

To oznacza, że każdego człowieka szanują. Nawet pracownika marketu. Reszta argumentów jak u Tomka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie.

To oznacza, że każdego człowieka szanują. Nawet pracownika marketu. Reszta argumentów jak u Tomka.

No ok, może to trochę inaczej zinterpretowałem.

Z Tomkiem się w pełni zgadzam w kwestii niedziel żeby była jasność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Muszę jednak pochwalić niemieckiego kapitalistę Rossmana za to, że gdy nie musi, to nie otwiera drogerii w dni wolne. Nie wiem, czym to jest spowodowane, bo nie narodowością kapitału, ponieważ niemiecki Lidl pracuje w niedzielę.

Weź Tomku jednak pod uwagę, że Lidl jest sklepem z produktami pierwszej potrzeby (żywność), zaręczam Cię, że gdyby autonomicznie ulokowane Rossmanny (poza CH) miałyby wymierną rentowność w niedzielę również byłyby otwarte.

Tu nie ma wyższej idei, przykro mi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja się nie zgadzam.

Żeby była jasność nie chodzę do marketów w niedzielę - znam ciekawsze formy spędzania wolnego czasu.

Ale...

Bardzo chętnie byłbym solidarny z górnikami, rolnikami, pielęgniarkami, lekarzami, pracownikami handlu i ogólnie wszystkimi, bo solidarność jest super, ale...

Kto był solidarny ze mną jak mnie zwalniali z Ursusa?

Teraz tym bardziej nikt się ze mną nie zjednoczy chociaż mój sektor gospodarki jest pewnie największym pracodawcą w Polsce...

Dalej,

Nie trafiają do Was argumenty o zwolnieniach.

OK, ale one będą i proszę wskazać mi miejsca gdzie pracownicy marketu, często niewykwalifikowani, mają iść do pracy?

Może zatem, zamiast głośno krzyczeć o zakazie handlu w niedziele trzebaby przypilnować czy sieci handlowe nie łamią praw pracowniczych gwarantowanych kodeksem pracy, odprowadzają za pracowników składki, ale nie, lepiej nękać kontrolami z PIP-u drobnych przedsiębiorców...

I na koniec,

Na zachodzie sklepy są zamknięte w niedziele, to fakt. Tylko że Niemców, Francuzów, czy Holendrów na to stać - ich gospodarki nie są uzależnione od konsumpcji własnych społeczeństw...


Cytryn i Gumiak naprawiają co kto nie umiał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie mam nic przeciwko pracy w niedziele.,Kiedyś pracowałem w handlu detalicznym i miałem wszystkie soboty i niedziele robocze ,a wolne we wtorki i środy,.Nawet lepiej bo za weekendy miałem płacone 200%.,Taka jest specyfika pracy w handlu,gastronomii ,hotelarstwie służbach i wielu innych sektorach,.Jak ktoś wybiera taki zawód to musi się z tymi niedogodnościami liczyć.Natomiast wszelkie zakazy,nakazy, koncesje,i inne tego typu regulacje są ograniczeniem wolności gospodarczej i politycy nie powinni mieć prawa mieszania się w biznes,.Tym bardziej wszelkie związki wyznaniowe.,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak , ale dla związków wyznaniowych to " konkurencja" , więc reagują .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak , ale dla związków wyznaniowych to " konkurencja" , więc reagują .

Dużo w tym prawdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Nie pracuję w soboty i niedziele i jestem za ustawowym zakazem handlu w niedzielę

 

ech...wszystkie ustawowe regulacje kiedy można pracować , a kiedy nie lub jakie powinno być wygięcie banana są kija wartę i tylko szkodzą , a z ludzi robią debili.  Jeżeli niedziela ma być wolna to dlaczego nie poniedziałek...a może wtorek .

 

Rynek, klient, cena to są jedyne słuszne regulacje....


 

epos_logo.jpg.8c112fd1fff37da5649af0cec7869bc5.jpg  Jak go nie lubić!

.................................................................
"Mieć rację to niewiele, nawet stary zepsuty zegar dwa razy na dobę ma rację. - Jean Cocteau
.................................................................
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie, uważam, że co do pracy w niedziele winno to być prawo a nie obowiązek. Czy faktycznie Niemcy i Francja są bogatsze od Polski, to mam wątpliwości. Zachód doi nasz kraj od 25 lat i końca nie widać. Teraz nawet lasy chcą opchnąć w Polsce aby góralom ze wzgórz Golan jakieś tam odszkodowania wypłacić. Warto też wspomnieć, że ci sami górale dostają od Polski 100 ojro dodatku do emerytury ( jedna z zeszłorocznych ustaw )

Co do żabiego ludu to pracują 35 godz. tyg. i mają więcej świąt od nas.

Myślę, że praca w niedziele, niskie płace itp mają na celu rozbijanie rodziny i tradycji. Człowiek w pogoni za środkami na utrzymanie nie ma czasu dla bliskich i dla siebie. I takim człowiekiem można manipulować. Bo człowiek bez rodziny i tradycji staje się zwykłą bezmózgą masą.

Takie mam zdanie z którym nie trzeba się zgodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.