Lawnowerman 937 #76 Napisano 3 Stycznia 2017 super: https://www.youtube.com/watch?v=ojTW1CogZdYCzad : 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
mayor 225 #77 Napisano 4 Stycznia 2017 Ta scena w metrze z "Safe" mało wiarygodna,.Po pierwsze pociąg rusza ze stacji w stronę Coney Island i wjeżdża na Manhattan Bridge,który jest w odwrotnym kierunku. ,A najgorsze jest to że pociągi linii D zatrzymują się na stacji DeKalb Avenue tylko późno w nocy,a akcja rozgrywa się w ciągu dnia., 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Lawnowerman 937 #78 Napisano 4 Stycznia 2017 O muj Bosze Dobrze, że targetem dla filmu nie są pracownicy New York City Subway, bo film dostałby Malinową Zwrotnicę 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
albiNOS 01 908 #79 Napisano 6 Stycznia 2017 (edytowane) A oto mój typ: Tylko te pagony to chyba dla jaj odwrotnie założył, albo wpadka taka. Edytowane 6 Stycznia 2017 przez albiNOS 01 0 Kocham Zegarki i nie dlatego, że pokazują która jest godzina. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 7137 #80 Napisano 9 Stycznia 2017 Żeby temat nie przycichł znów na rok, dziś kino polskie, ale tylko kilka tych najbardziej ulubionych i oczywistych rzeczy. - "Człowiek z marmuru", wiele scen, najłatwiej mi dać dynamiczną ekspozycję i świetną czołówkę: - "Barwy ochronne" - jak wyżej, ale wybieram tekst docenta: "To przecież tacy sami konformiści jak, nie przymierzając, ja czy pan". - "Wodzirej" - rozmowa Lutka z dyrektorem "Estrady", granym przez Alfreda Freudenheima, o lojalności, mniej więcej: - Ale ja muszę być lojalny… - Wobec kogo?W ogóle, bardzo lubię Freudenheima w filmach. Gdy gra dobrze ("Wodzirej", "Piłkarski poker"), ale też wtedy, gdy jego ograniczone możliwości aktorskie (to przecież był aktor niezawodowy) wyraźnie widać ("Rekord świata" albo "Przepraszam czy tu biją", gdzie jednak wszyscy grają źle i to jest fajne).Z „Wodzireja” bardzo lubię jeszcze: „Państwo wszyscy do pana prezesa, czy ktoś jeszcze do mnie?”. - "Psy" - trudno wybrać jedną czy dwie, ale jeśli już, to wynurzenia Stopczyka o komisji budowlanej i fakturach oraz, oczywiście, śmietnisko i tyrada Ola o polityce i dzienniku telewizyjnym. - "Wesele" Smarzowskiego - kwintesencją traumy w tym filmie są dla mnie życzenia mówione do kamery: "Żeby całe wasze życie było tak piękne, jak ta noc". 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Lincoln Six Echo 78243 #81 Napisano 9 Stycznia 2017 https://www.youtube.com/watch?v=A8MOmv5u8D0 0 WARTO POMAGAĆ: https://www.siepomaga.pl Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Bartosz 86 45 #82 Napisano 9 Stycznia 2017 Jedna z tych scen które zrobiły na mnie spore wrażenie (oczywiście trzeba rozpatrywać w kontekście filmu):...chwila rozpaczy Zampano pomimo, że doskonale wiemy, że i tak się nie zmieni. 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 7137 #83 Napisano 12 Kwietnia 2017 Zmarł Michael Ballhaus - ileż ulubionych scen mu zawdzięczamy. O "Chłopcach..." było wiele razy, więc dziś może jedno z moich ulubionych zakończeń z innego filmu Scorsese. Z Rolexem w kadrze - "Hey, I'm back!" 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 7137 #84 Napisano 25 Kwietnia 2017 Skoro w poprzednim poście był bilard, a dziś urodziny Ulubieńca Wszystkich Kinomanów Świata to: 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Lincoln Six Echo 78243 #85 Napisano 25 Kwietnia 2017 0 WARTO POMAGAĆ: https://www.siepomaga.pl Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Master Yoda 2171 #86 Napisano 25 Kwietnia 2017 1 Pozdrawiam, Marek Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Flaming 105 #87 Napisano 25 Kwietnia 2017 (edytowane) Ale fajny wątek Dorzucę się:https://www.youtube.com/watch?v=6-QLm6Kvfj0 https://www.youtube.com/watch?v=nK10Z9avoYw Edytowane 25 Kwietnia 2017 przez Flaming 0 "So next time someone complains that you have made a mistake, tell him that may be a good thing. Because without imperfection, neither you nor I would exist." Stephen Hawking Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
rafi87 585 #88 Napisano 25 Kwietnia 2017 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Gość henio.w #89 Napisano 25 Kwietnia 2017 I całkiem niezłą babę zrobił... 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
grubens 8 #90 Napisano 3 Maja 2017 https://youtu.be/dy0hJgf9RkwRozpoznaje ktoś te zegarki? Wysłane z mojego SM-A510F przy użyciu Tapatalka 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 7137 #91 Napisano 13 Października 2017 (edytowane) Dawno nikt tu nie zaglądał, trzeba więc przypomnieć ten znakomity temat. W temcie filmowym rozmawialiśmy niedawno o latach 60. i 70., a Sam Peckinpah był jednym z wielkich, buntowniczych bohaterów tej epoki. Zrobił kilka filmów absolutnie doskonałych (patrz: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/116161-ulubione-sceny-filmowe/page-1?do=findComment&comment=1387069), ale też parę filmów bardzo nierównych, ujawniających jego stopniowo pogłębiający się brak kontroli nad nałogami, pracą na planie, montażem. Jednym z nich jest "Przynieście mi głowę Alfreda Garcii", w którym jest trochę przestojów i banalnych dialogów, ale mimo to jako całość fascynuje. Warren Oates jest idealny jako straceniec snujący się w upale, roju much i strugach krwi w stronę nieuchronnej klęski. I właśnie w tym filmie jest scena, która moim zdaniem stanowi wizytówkę stylu Peckinpaha, może nawet bardziej niż hiperefektowna scena kulminacyjna z "Dzikiej bandy". Powoli narasta napięcie, ekran zaludniają dziwne indywidua (jak dwaj niezapomniani geje-mordercy), torba z wiadomą zawartością przechodzi z rąk do rąk. A co jakiś czas - zwolnione tempo. Oto ta scena: A jako bonus bardzo zabawna parodia w wykonaniu Monty Pythona, którą sam Sam ponoć bardzo lubił: Edytowane 13 Października 2017 przez Edmund Exley 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Gość bart8 #92 Napisano 13 Października 2017 "Psy dziwnie się zachowują" 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio #93 Napisano 13 Października 2017 ;-) 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 7137 #94 Napisano 4 Listopada 2017 Rzeczywiście, monolog Hauera jest niezapomniany. Niby science-fiction o robotach, a w istocie neo-noir o śmierci, samotności i rozpaczy. Dziś dodam cztery sceny. Dwie uwielbiam od wielu lat, jedną od kilku, a jedną od tego roku. 1. "Okruchy dnia" - mógłbym wstawić tu właściwie każdą, ale po wcześniejszym speechu kongresmena Lewisa daję scenę na wieczornym nabrzeżu, podczas której do Stevensa dociera, że błędów z przeszłości nie da się już naprawić: 2. "Ojciec chrzestny II" - dwaj wielcy, Pacino i Cazale. Ten drugi w arcymistrzowski sposób odsłania dramat pogardzanego Fredo: 3. "Cień wątpliwości" - Hitch u szczytu formy, ze wspaniałym Cottenem w roli głównej. Ukochany wujek podczas rodzinnego obiadku zaczyna odsłaniać swoje drugie oblicze: https://www.youtube.com/watch?v=3TOdnxUz9SY 4. "Toni Erdmann" - niby nic, jakaś Niemka śpiewa na małym przyjęciu w Rumunii piosenkę Whitney Huston. Ale tylko ona i jej ojciec wiedzą, że na moment znów staje się dziewczynką, pełną pasji, uczuć, tak jak wtedy, gdy zapewne ćwiczyła tę piosenkę z tatą - dziś tak jej obcym. 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Master Yoda 2171 #95 Napisano 4 Listopada 2017 " Okruchy... " to jedna wielka, piekna scena o życiu, wyborach, miłości, jest smutny, ale jakze prawdziwy i mądry... 0 Pozdrawiam, Marek Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
mayor 225 #96 Napisano 4 Listopada 2017 Rzeczywiście, monolog Hauera jest niezapomniany. Niby science-fiction o robotach, a w istocie neo-noir o śmierci, samotności i rozpaczy. Dziś dodam cztery sceny. Dwie uwielbiam od wielu lat, jedną od kilku, a jedną od tego roku. 1. "Okruchy dnia" - mógłbym wstawić tu właściwie każdą, ale po wcześniejszym speechu kongresmena Lewisa daję scenę na wieczornym nabrzeżu, podczas której do Stevensa dociera, że błędów z przeszłości nie da się już naprawić: Niestety ten piękny zabytkowy obiekt- Weston Mare Grand Pier,gdzie sfilmowano tą scenę został doszczętnie strawiony przez ogień w 2008 roku. 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
trollu 738 #97 Napisano 4 Listopada 2017 1 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Gość Wywar #98 Napisano 5 Listopada 2017 Moj kolega byl 21 razy w kinie na Psach, dla mnie scena picia wódki Franca i Nowego najbardziej utkwila w pamieci Moj kolega byl 21 razy w kinie na Psach, dla mnie scena picia wódki Franca i Nowego najbardziej utkwila w pamieci 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
trollu 738 #99 Napisano 5 Listopada 2017 "...za to z Tobą wypiję..." 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 7137 #100 Napisano 5 Listopada 2017 " Okruchy... " to jedna wielka, piekna scena o życiu, wyborach, miłości, jest smutny, ale jakze prawdziwy i mądry... Dokładnie. Niestety ten piękny zabytkowy obiekt- Weston Mare Grand Pier,gdzie sfilmowano tą scenę został doszczętnie strawiony przez ogień w 2008 roku. Szkoda, nie wiedziałem o tym smutnym zdarzeniu. 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach