Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

micjab

Wybór zegarka Oris Vs Tissot Vs Longines

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie,

 

Na wstępie rozpatruję tylko 3 marki. Żadnych Certin, Atlantików Juchanesów - są ok ale ja ich nie chcę

 

Mam dylemat jaki zegarek wybrać. Chcę by kolejny zegarek wprowadził wiele nowego w moją (skromną) kolekcję. Obecnie posiadam 3 Tissot'y z czego 2 są na tym samym mechanizmie kwarcowym a 1 to Tissot Visiodate (biały) raczej znany tu obecnym.

 

Tak się składa że Tissoty mi się podobają, są atrakcyjne cenowo i ja nie mam z nimi problemów. Chcę kupić kolejny mechaniczny megarek ale nie chcę popełnić tego samego błędu co przy kwarcowych (ten sam mechanizm bądź podobny) a za takie uznam te które mają wskazania godziny, daty tygodnia i miesiąca czyli to co Visiodate (poniżej).

bthumb_T019.430.16.031.01_229502.jpg

 

Mam 3 typy i same wątpliwości Zacznę od Tissot:

 

Tissot valjoux 7750 chronograph   ->  T035.614.16.051.00_275939__THDIMH220.jpg   

lub nowsza wersja TISSOT COUTURIER A05 bthumb_Couturier_Automatic_Chrono_Valjou

 

Starszy jest tańszy i na 7750 a nowszy również jest na 7750 ale modyfikowany - pytanie jak bardzo i ile w tym marketingu. Tak czy inaczej podoba mi się ze starszy jest na oryginale nie modyfikowanym ale nowszy wygląda świeżej. sam nie wiem co to za typ pytania jest :-) Czy lepiej jest trwać przy oryginale 7750 który wydaje mi się atrakcyjny czy modyfikacji, która nie wiem na czym polega? Majac 7750 czuje się jakbym miał powiązanie ze wszystkimi innymi modyfikowanymi 7750 a mając zmodyfikowany już nie tak bardzo ta więź wg mnie działa.

 

 

 

Druga para to ORIS - tu design mniej mi się podoba ale podoba mi się firma zatem czy:

 

Oris ARTELIER COMPLICATION Artelier_Complication_55169105__THDIMH42

Bardzo cieszą mnie fazy księżyca, wygląda jak Chrno ale nim nie jest i ma bardzo fajny styl prezentacji dat. Wiem że Oris to pułka wyżej, ale cena też sporo rośnie. Czy mechanizm VJ7750 nie jest godny by rywalizować z Orisem? 

 

a może Longines HERITAGE 1954 również na VJ7750 zmodyfikowany?

 

LO027.jpg

 

Tu denerwuje mnie fakt iż za te w sumie małe pieniądze jak na Longines mam badziewne zapięcie - pomijam że nie motylkowe lae sprzączka jest kipskim żartem oraz dekiel... logo... ryby... mieć VJ7750 i zakryć go? DLACZGO? 

 

Zatem:

Tissot bo mechanizm sam się broni (nie wchodzi żada inna marka!)

Oris bo niezależna manufaktura

Longines bo półka wyżej mimo wszystko.

 

Jak oceniacie pomiędzy tymi wyborami i dlaczego


PS
Wybaczcie dyslektykowi za bledy,
Starałem się i jest późno

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Longines pochodzi z kolekcji historycznej w której marka nie korzysta raczej z motylkow. Klasyczna klamerka w żaden sposób badziewna nie jest (jest też zegarkach marki za 15k). Samo VJ jest średnio ciekawym wizualnie mechanizmem a pełny dekiel nie boli, szczególnie biorąc pod uwagę cenę zegarka ( która teraz nie jest aż tak atrakcyjna jak kiedyś ( jak model wszedł do sprzedaży kosztował jeśli dobrze pamiętam ok 5k, jak na vj i pasek z aligatora był to najtańszy tak wyposażony model).


Instagram.com/horlobby.watches

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem wszystkie mechanizmy w tych zegarkach sa takie same.

Modyfikacja na tym szczeblu polega na dodaniu loga na wahniku lub zdobieniu perlage na plycie mechanizmu.

Nie bez powodu wszystkie maja pelne dekle.

 

Ze wszystkich pokazanych longines chyba najciekawszy.


OMEGA SEAMASTER 300M

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oris z komplikacja ma inny werk niż vj.


Instagram.com/horlobby.watches

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oprócz orisa, to te werki są takie same.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wybralbym Orisa. Tissota nie trawie. To marka ktora obniza prestiz szwajcarskich zegarkow. Longines w ostatnich czasach zdecydowanie zjezdza w dol pod wzgkedem jakosci wykonania. Tego modelu w rekach nie mialem. To ogolny poglad. Choc kompletnie nie podoba mi sie desing tego Orisa to jednak pod wzgledem marki z tych 3 tylko Oris

 

Wysłane z mojego SM-J710F przy użyciu Tapatalka


Pozdrawiam
Piotrek
 

imageproxy1.jpg.39195932474b734d12bdf1ef8370670e.jpg 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do zapięcia Longines to mnie w rękach wydawał się plastikiem. Lekki delikatny i taki sobie. Ale lubię tą markę a stylistyczne prezentuje się dobrze.

 

Tissoty mają dla mnie 1 wadę. Ich historia jest bardzo naciągana. To jest firma która swoją pozycję osiągnęła dzięki marketingowi. Same zegarki uważam ze są fajne i jeśli uwzględnimy zarobki w PL to jakiś prestiż mają. W każdej piramidzie prestiżu się pojawia na różnych miejscach ale się pojawia.

 

Oris

No tu przyznam ze Oris ma trochę toporna stylistykę ale to go odróżnia. Oris podoba mi się przez fazy księżyca i matkę sama w sobie. Longines i Tissot to swiss group, to JV który nie jest etą ale do niej należy.

 

Jest jeszcze Oris 582 ale nie podoba mi się ze zegarek ma z tego co pamiętam 40mm a mechanizm 30. Przez ci dekiel odsłania miniaturę mechanizmu. Czuje jakby było to oszustwo. Taki duży a tak w nim mało. Analogia to ford mondeo z 3 cylindrowym 1.0

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem tego Orisa - bardzo przyjemny zegarek, świetnie wyprofilowana koperta, ciekawa tarcza, bardzo dobre wykonanie. 

Ogólnie dobrze się go nosiło i go polecam.

Tego Lonżina kiedyś oglądałem - jak dla mnie na żywo traci (m.in. przeładowana tarcza).


I'm not myself, but not dead and not for sale...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Micjab - czemu uważasz, że Tissot ma naciągana historię? Jaką to pozycję ma wypracowana ta marka dzięki marketingowi? (tani budżetowy szwajcarski zegarek przyzwoitej jakości?)

Co to swiss group? - chyba chodziło Ci o Swatch Group. Co to JV? Jeśli myślisz o Valjoux (niech będzie, że VJ) - to jest to eta. Mechanizm nazywa się Eta 7750. 

30 mm do spory mechanizm Eta 7750 ma ... właśnie tyle. Eta 2824 ma 25,6mm a klasyfikowana wyżej 2892 ma tyle samo. Wywodzący się z zegarków kieszonkowych mechanizm Eta 6497/8 ma ok 37 mm. Oris Complication ma mechanizm na bazie Eta 2688 - to mechanizm z damskich zegarków - faktycznie mały. Ok 20mm.(oris go trochę "obudował" i ma niby 23mm)  Wygląda śmiesznie w tym zegarku. Nie bardzo rozumiem ten pomysł Orisa. Ja bym nie kupił takiego. 7750 to świetny ale dość gruby mechanizm Zegarki z nim mają  ponad 14 mm zwykle. Jest nie specjalnie piękny. Za to dokładny, trwały i niezawodny. Świetny tzw "wół roboczy"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wybralbym Orisa. Tissota nie trawie. To marka ktora obniza prestiz szwajcarskich zegarkow. Longines w ostatnich czasach zdecydowanie zjezdza w dol pod wzgkedem jakosci wykonania. Tego modelu w rekach nie mialem. To ogolny poglad. Choc kompletnie nie podoba mi sie desing tego Orisa to jednak pod wzgledem marki z tych 3 tylko Oris

 

Zgadzam się co do wyboru Orisa, który wydaje się ciężko pracować na lepszą pozycję na rynku i ma ciekawą ofertę. Longines na drugim miejscu, głównie przez sentyment do marki. Nie podzielam natomiast opinii dotyczącej Tissotów. Gdyby nie ta marka (budżetowy szwajcarski entry level) wielu z nas nie byłoby tu na forum - w sensie nie załapałoby zegarkowego bakcyla. Kupując takiego Tissot ze "swiss made" na tarczy w przyzwoitej cenie i ok jakości łatwiej zarazić się pasją i pożądać "większego prestiżu" i lepszego wykonania = kupować zegarki bardziej prestiżowych marek. Porównując naszą pasję do uzależnienia, Tissot jest jak darmowa próbka towaru od narkotykowego dealera. Jak zasmakujesz, to nabierasz ochoty na droższe i mocniejsze rzeczy :D


ng6mnrm.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Jash

Adrian - Oris Complication pokazany na zdjęciu ma mechanizm cal. 781, który bazuje na Sellitcie SW 200-1, średnica wynosi 30mm.

 

13265_movement781complication2014.png

 

Kiedyś Oris stosował tam cal. 582, który z kolei bazował na Eta 2671, a ta miała 23,60mm i faktycznie była mała.

 

11032_9131_nr_581_2011.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuje ze Oris jest najbliższy mi.

 

A do Tissot nic nie mam. Bardzo je lubię są dobrze wykonane. Ale np książeczka która dołączają do zegarków mówi o marketingu a nie o zegarkach.

 

A VJ7750 to należy do ery ok, ale to ciągle VJ. Zresztą do ETY też nic nie mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mechanizmy mechanizmami ale weź pod uwagę jeszcze fakt że wybierając między dwoma sportowymi chrono i dość eleganckim orisem masz do wyboru tak naprawdę odmienny charakter tych zegarków. ( i jak się on ma do Twoich pozostałych zegarków ) Poza tym użytkujesz już kilka Tissotów - to też pewna filozfia budowania kolekcji. No i czy mierzyłeś je - to najczęściej ułatwia wybór drogą eliminacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam świadomość różnic mechanizmów ale nie szkodzi - takich szukam w zasadzie VJ7750 Vs coś z fazami księżyca bo to są dla mnie wartości dodane. jest. Jest w jednym z salonów jubilerskich w dużej promocji Maurice Lacroix - fajny kwadratowy model z rezerwą chodu ale to trochę mało jak dla mnie.

 

Patrze na różnice pomiędzy tym co mam a tym co potencjalny tj. nowy zegarek "daje". Czyli mam Chronograf na kwarcu ale bez dni tygodnia, zatem VJ 7750 ma ekstra dni tygodnia i jest mechanicznym automatem zatem 2 wartości dodane :-). ale np. ot tak strzelam, ORIS Divers jest automatem z dniami miesiąca, to mimo że jest udany to ma minusa, bo Tissot Visiodate ma 1 komplikację więcej w postaci dni tygodnia. No i kolejne minusy za dekiel i zapięcie.

P.S. rozumiem dlaczego tak ma, akceptuję to ale ja chciałbym widzieć mechanizm i mieć motylka.

 

i tak co do "dylematów" to:

Tissot =

+ marka pod względem kontynuacji kolekcji

+ za VJ7750 bo wg mnie ma to coś

+ za komplikacje

+ za szafirowy dekiel

- WYGLĄD,

mierzyłem go różne wersje. podoba mi się głównie jak patrze na mechanizm - nowa wersja jest droższa a różni się tak nie wiele... jak zobaczyłem na żywo to stwierdziłem że to nie ma sensu przepłacać za nowy ale i tak Tissot odpada.

 

Jeśli chodzi o inne Tissot myślałem o Skieletonie ale jest za duży na mnie, myślałem o navigatorze (COSC) ale tylko biała tarcza mi się podoba - ale to za mocno konkuruje z Visiodate tak być nie może. tak czy inaczej ZMAM WSZYSTKIE TISSOTy i nie ma nic dla mnie. no może złoty Navigator ale za tą cenę wybieram coś innego :-P

 

Longines =

+ marka którą lubię,

+ mechanizm,

+ wartość dodana ALE

- za zapięcie

- za dekiel

- za pasek też idealny nie jest. 

Longines jest teraz w promocji i ale czarna wersja,

 

z Longines to podoba mi się model Master Collection o ten: jest idelny ! Wg. mnie

 

longines-master-automatic-moon-phase-l2-

 

ale cena ponad 10.000,- to za dużo, wiem że w porównaniu do innych to nawet śmiesznie mało itp itd.

 

Nawet mogę zbierać parę miesięcy / lat dłużej ale to jest trochę "zastaw się a postaw się". uważam iż w zakupie zegarka trzymam się zasad:

cena = 1 miesięczna pensja między netto a brutto

finansowanie = dóbr luksusowych nie kupuje się na kredyt!

 

Tak czy inaczej nawet najtańszy Tissot łamie zasadę 1 ale w jakiejś rozsądnej granicy. Longines 1954 jako tako, Oris to już spore nadużycie ale Longines Master Collection to *********.

 

Oris - i tu jest duży problem bo to jest całkowita loteria. Nie widziałem go na żywo, nawet 582. Widziałem inne ale nic podobnego. A te co są w jubilerze są tak źle oświetlone że nawet Tag Heuer wygląda jak za 50,- poważnie. Nie chcę macać orisów w jubilerze które nawet mi się nie podobają i których na bank nie wybiorę - bo... co mi to da? Byłem już w kilku miastach i nie ma tego modelu. w ogóle, znaleźć gdzie sprzedają ORISa to cud. 

 

Była kiedyś sytuacja ze zamówiłem bez konsekwencji Tissot Squelette poniżej

t070_405_16_411_00.jpg

 

Ale jak go przymierzyłem to przytłoczył mnie rozmiarem i musiałem spasować. w innym sklepie tego samego dnia przymierzyłem Visiodate i od razu wszystko zagrało, był idealny i już był mój.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam jakiś czas temu zastanawiałem się nad Longinesem i Orisem. Obejrzałem na żywo Longina, który podobał mi się w internecie i co? Na żywo badziew. Chodzi o Hydroconquest. ;-) Wybrałem Orisa patrząc na zdjęcia w sieci, filmy na youtubie. No i jestem zachwycony, na żywo bajer jakich mało.

 

Jeżeli masz kasę i celujesz w wyższą półkę to na Twoim miejscu odstawiłbym Tissota. Dlaczego? Każdy może za kilka stówek kupić sobie Tissota na bateryjkę i chwalić się jakiego to on ma szwajcara. ;-)

 

Longinesa też odstawiłem dlatego, bo na żywo wyglądał jak badziew, po drugie Swatch Group, monopol, ustawianie cen... takie zagrywki aby kasa, aby marketing, to samo tyczy się Tissota.

 

Brałbym Orisa. Mało znana marka wśród "Kowalskiego" ale na żywo robi wrażenie na każdym. Do tego robią TYLKO mechaniczne zegarki, żadnych bateryjek. Własne projekty, nie "inspirują" się jak niektóre marki Rolexem czy inną wysoką półką.

 

Interesuję się zegarkami jakieś 2-3 lata więc można powiedzieć, że jestem amator... ale coś już tam wiem. ;-)

 

Znajdź Orisa, który podoba Ci się na zdjęciach, filmach. Pogadaj ze sprzedawcą czy może Ci wysłać do "macania"... choć najlepiej będzie zobaczyć go na żywo.

 

Mam jednego i wiem, że jak tylko doczekam się jakiejś wyprzedaży i zaoszczędzę trochę grosza to rzucam się na jakiegoś Orisa garniturowca lub chrono. ;-) Mama użytkuje od marca Orisa damskiego i też jest zadowolona. Oczywiście, żadna "koleżanka" nie zna firmy Oris. ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

We Wrześniu dokonałem zakupu i jednocześnie wyboru. Pojechałem do Katowic bo tam jest ORIS. Ogólnie spory wybur zegarków mają w Scilesii... 

 

Przymierzyłem 3 zegarki

Tissot'a Longinesa i Orisa ale nie ten model co mnie interesował a znacznie droższy: ORIS Chronograph GT również baza to  VJ7750

 

I powiem tak:

 

Oris był ok.... ale nie było efektu WOW... a mówimy o zegarku za ponad 10.000,00 PLN ! więc jeśli nie ma "chemi"  to nie ma o czym mówić. przyznaję ładnie wykonany, ale coś mi nie grało. 

 

Później przymierzyłem Tissot'a. Było ok. Trochę przy duży, trochę toporny ale ok. Cena bardzo atrakcyjna. i na Końcu przymierzyłem Longines'a. I tu wszystko było jasne. On po prostu robił swoją robotę. Świetnie leżał przyciągał wzrok i łapał światło. TAK jak tego bym sobie życzył. Sprzedawca również go założył jak jeszcze porównywałem z innymi nie nie miałem wątpliwości że to ten.

 

Dziś mogę powiedzieć że jego wady mi nie przekszkadzają.

 

Nie widzę mechanizmu, ale czuć go bardzo mocno. co mnie niezmiernie cieszy. Ryba nawet nie jest taka brzydka, a zamówiłem grawer, który sprawia że zegarek jest mi bliższy. Brak zapięcia motylkowego, również mi nie przeszkadza i na dzień dzisiejszy nie będę go kupował...

 

I cena :-) kupiłem go bardzo korzystnie... 1.320,00 PLN taniej niż obecnie widuje się w sklepach.

 

Oris może i jest niezależny, ale czy to jest korzyść dla klienta? kosztuje więcej przez swoją niezależność. A Longines jest w grupie, tak ja Volkswagen, Wspieraja sie w grupie przez co klient może dostać coś "więcej" za atrakcyjną cenę.

 

Zachęcam też do przeczytania linku JAK renomowane firmy lecą w kulki sprzedając towar z "wyższej" półki

 

http://forums.watchuseek.com/f66/smoke-mirrors-part-2-eta-modifications-upgrades-501831.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli w skrócie wybrałeś Longinesa którego skrytykowałeś na początku za to że ma "rybę" na deklu zamiast mechanizmu i że ma klamerkę zamiast motyla ?

 

Nie mowie tego w złości tylko to jest dobry przykład jednej zasady :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie tak :D

 

Z tym że to co mi przeszkadzało stwierdziłem że to "poprawię" na rybie jest grawer, który mi żona ułożyła, więc już jest + 100 do przywiązania. A mechanizm bardzo czuć na ręku (rotor). Dlatego mimo że nie widać mechanizmu to czuć go więc ta świadomość że to automat istnieje. 

 

Zapięcie może za bardzo skrytykowałem, a to dlatego że jest to najsłabszy element zegarka. Mam już upatrzony motylek i pasek ALE nie mam już pewności że jak przyjdzie mi wymienić pasek to wymienię na motylkowy. Ten po prostu pasuje, bo taka była wizja. A lubię oryginalne rozwiązania - tak jak to projektant wymyślił. Dotyczy to też samochodów. 

 

Mogę powiedzieć tak. Wszystkie opinie są WAŻNE, ale wygrał ten model, który "Robił ROBOTĘ". on mnie cieszył i mierząc inny wzrok ciągle uciekał do niego. Kwestia gustu. komuś może się nie podobać, komuś może nie pasować i TO jest piękne, bo wszyscy mielibyśmy TO SAMO. :wacko:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez rads
      Zapraszam do lektury krótkiego opracowania, poświęconego szczególnemu zegarkowi w najnowszej historii marki Tissot – modelowi o dźwięcznej nazwie Ballade.
       

       
      Nie jest tajemnicą, że w portfelu marek Swatch Group, Tissot jest pozycjonowany bliżej parteru niż szczytu ich własnej "piramidy prestiżu" 😉 Oznacza to mniej więcej tyle, że firma ma za zadanie wytwarzać zegarki na masową skalę, najczęściej w cenie znacznie poniżej 1000 Euro, których większość posiada mechanizm kwarcowy lub stosunkowo tani mechanizm automatyczny - pochodzący od zewnętrznego dostawcy (w tym przepadku rzecz jasna ETA SA, również należącej do Swatch Group Ltd.). Kupując taki zegarek otrzymujemy szwajcarski produkt, po którym oczywiście mamy prawo oczekiwać należytej jakości wykonania i niezawodności. Jednakże nikt myślący zdroworozsądkowo raczej nie spodziewa się znalezienia w nim drogich zegarmistrzowskich innowacji, zarezerwowanych niemal wyłącznie dla marek z tzw. wyższej półki.
       
      Zmieniło się to zasadniczo po zaprezentowaniu modelu Ballade na targach Baselworld w 2017 roku (a de facto po opublikowaniu specyfikacji zegarka kilka miesięcy wcześniej). Zastosowanie krzemowej sprężyny balansu w zegarku z tego pułapu cenowego sprawiło niemałą niespodziankę i bynajmniej nie pozostało niezauważone w światku zegarkowych entuzjastów. Wysyp pozytywnych recenzji potwierdza, że idea śmiałego upowszechniania zegarmistrzowskich innowacji okazała się słuszna - Tissot dołączył tym samym do (mimo wszystko wąskiego w 2017 roku) grona marek wykorzystujących elementy z krzemu, jak m.in. Ulysse Nardin (pierwszy zegarek z krzemem, 2001), Patek Philippe, Breguet, Blancpain, JLC, Omega, Rolex czy Tudor.
       
      Dziś nikogo już nie zdziwi krzemowy włos czy certyfikat COSC w modelu za 3-4 tysiące złotych, podobnie jak automatyczny mechanizm z 3-dniową rezerwą chodu. Jednak połączenie tych wszystkich zalet w jednym zegarku nadal sprawia, że choć Ballade na zewnątrz wydaje się skromna - nie sposób przejść obok niej obojętnie ( https://www.montredo.com/affordable-luxury-watches-with-silicon-components/ ).
       

       
      Moja własna przygoda z Ballade zaczęła się kilka lat temu, kiedy okazyjne zakupiłem 2 nowe egzemplarze tego modelu. Obydwa zegarki z powodzeniem użytkowałem naprzemiennie i byłem z nich bardzo zadowolony. Po pewnym czasie Balladki padły jednak ofiarą redukcji na krwawym ołtarzu zegarkowej rewolucji, w trakcie mozolnej wspinaczki na tzw. wyższy szczebel 😉😄
       

       

       
      Temat wydawał się zamknięty. A jednak wciąż coś sprawiało, że od czasu do czasu uparcie przypominałem sobie o Ballade: a to przystanąłem przy witrynie sklepowej, na której cierpliwie zbierała kurz w towarzystwie popularniejszych modeli, a to znów (całkowitym przypadkiem!) natrafiałem na jej zdjęcie w necie, co zwykle kończyło się przeczytaniem lub obejrzeniem paru recenzji, które i tak od dawna znałem na pamięć. W końcu wydarzyło się więc to, co jak powiadali greccy filozofowie przyrody, musiało się wydarzyć: ponownie kupiłem Ballade 😄
       

       
      Mniej więcej doszedłem już do tego, co mnie osobiście urzeka w tym zegarku, ale to, rzecz jasna, kwestia gustu i osobistych preferencji, o których nie ma sensu się rozpisywać. Napomknę tylko, że chyba najbardziej podoba mi się obecna tu szczypta vintydżu, czyli subtelne, stylistyczne nawiązania do lat 50-tych, jak wskazówki Dauphine, charakterystyczny, szlifowany pierścień pod indeksami godzinowymi czy płaska, "oldschoolowa" koronka.
       

       
      MECHANIZM
       
      Niewątpliwie najciekawszą cechą Ballade jest jej nietuzinkowy mechanizm, czyli specjalna wersja Powermatic 80 z krzemowym włosem balansu i certyfikatem COSC.
       
      Choć  oparty o niezwykle popularny i wykorzystywany od dziesięcioleci mechanizm automatyczny ETA 2824-2, Powermatic posiada kilka bardzo nowoczesnych rozwiązań.
       
      Po pierwsze Powermatic 80 charakteryzuje się dłuższą sprężyną naciągu oraz częstotliwością chodu zmniejszoną z 4 do 3 Hz, co umożliwiło zwiększenie rezerwy chodu z 42 do imponujących 80 godzin.
       
      Drugą charakterystyczną innowacją tego mechanizmu jest przystawka balansowa pozbawiona regulatora chodu - mechanizm jest na stałe regulowany w trakcie procesu produkcyjnego z wykorzystaniem pomiaru laserowego. Ewentualna regulacja chodu jest możliwa jedynie poprzez symetryczne przesuwanie przeciwwag w postaci przeciwległych śrub na kole balansowym.
       
      Po trzecie oczywiście krzemowy włos balansu (wersja mechanizmu C07.811 Si zastosowana w Ballade). Rozwiązanie to odpowiada za poprawę właściwości antymagnetycznych i zwiększoną odporność na zmiany temperatury, co zapewnia bardziej precyzyjną i bezawaryjną pracę mechanizmu.
       
      Po czwarte, wersję Powermatika z krzemowym włosem wyposażono w nowoczesny system antywstrząsowy, chroniący oś koła balansowego (najprawdopodobniej odmiana Nivachoc, który jest stosowany w dużo droższych mechanizmach m.in. przez Omegę, Longines-a czy Rado ( http://symb.ly/tag/nivachoc-shock-bsorber/ ).
       
      Więcej nt. "krzemowej rewolucji" i korzyści z zastosowania krzemu (j. ang.): https://www.watchonista.com/articles/opinions/watchmakers-depth-opinion-progress-silicon
       

       
      Po piąte w podstawowej wersji Powermatika C07.111 zastosowano innowacyjne rozwiązanie w postaci syntetycznych elementów wychwytu: widelca (kotwicy) oraz koła wychwytowego. O takim rozwiązaniu informuje napis High-Tech Escapement wygrawerowany na wahniku, wraz z podaną liczbą 23 kamieni (grafika po prawej). W odróżnieniu od wersji podstawowej, mechanizm Powermatic zastosowany w Ballade nie posiada syntetycznych elementów wychwytu, lecz są one wykonane ze specjalnych stopów metali, mających właściwości antymagnetyczne (najprawdopodobniej takich samych, jak w wersji Top/COSC mechanizmu bazowego 2824-2) ze standardowym wykorzystaniem 2 kamieni paletowych w kotwicy (stąd różnica w ilości kamieni łożyskujących pomiędzy obiema wersjami).
       

       
      Dla (bardzo) ciekawskich: Wskazana na powyższej grafice "dźwigienka", widoczna wyłącznie w wersji z krzemową sprężyną balansu, nie służy - jak się potocznie uważa - do regulacji chodu, a do korekcji błędu wynikającego z niesymetrycznej pracy koła balansowego (tzw. przesuwka, do której mocowany jest klocek przytrzymujący zewnętrzny koniec włosa balansowego). W wersji mechanizmu z syntetycznym wychwytem przesuwka jest prawdopodobnie umieszczona pod przeciwległej stronie i dlatego pozostaje niewidoczna (może to wynikać z faktu, że włos balansu w wersji Si jest zamontowany odwrotnie niż w wersji podstawowej).*

      *źródło: konsultacje z zegarmistrzami (m.in Mark Sirianni / The Watch Doctor), dyskusja na watchuseek.com, strony i blogi poświęcone mechanizmom (m.in. https://www.europastar.com/news/1004085570-tissot-s-new-sub-1000-swiss-franc-chronometer.html#highlight=powermatic, https://wahawatches.com/watch-talk-whats-the-beat-error-of-a-watch/). Ustalenie tego zajęło mi spory kawał życia, ale przysięgam, że było warto! 😂
       
      Warto mieć też na uwadze, że w przypadku mechanizmów produkowanych przez ETA, a więc również Powermatic 80, do certyfikacji COSC przeznaczone są egzemplarze wyposażone w najlepsze dostępne podzespoły. Mechanizmy te są regulowane w 5 pozycjach z uwzględnieniem zmian temperatury, co gwarantuje ich późniejszą ponadprzeciętną dokładność.
       
      Dla chętnych polecam doskonałą wizualizację działania mechanizmu Ballade, przygotowaną przez Tissot-a:
       
       
      KOPERTA
       
      Projektując kopertę zegatka, Tissot zastosował interesujące rozwiązanie. W górnej części koperty na wysokości lunety średnica wynosi 39mm na całym obwodzie. Tyle samo ma koperta w części pomiędzy uszami na całej swej wysokości. Jednak po bokach koperta stopniowo rozszerza się ku dołowi do szerokości 41 mm (czyli +1mm między górą i dołem zegarka po każdej ze stron). 
       

       
      Stąd częste nieporozumienie, że istnieją 2 wersje męskiej Ballady: 39 i 41mm. Najprawdopodobniej w materiałach prasowych w specyfikacji zegarka widniał zapis „39/41”, co niektórzy zinterpretowali jako 2 różne wymiary zegarków. Boki koperty są szlifowane. Dość masywne, „casualowe” uszy są mocno ścięte, co sprawia, że zegarek powinien wygodnie leżeć również na węższych nadgarstkach. Bezel i centralna część tarczy ozdobione są wzorem Clous de Paris, czyli paryskimi paznokciami. Wzór ten wykorzystywany jest w zegarmistrzostwie od niepamiętnych czasów, a jego zaletą jest maskowanie ewentualnych rys i zadrapań.
       

       
      TARCZA
       
      Wielowarstwowa (aplikowane cyfry i indeksy godzinowe, które częściowo wystają spoza czarnego ringu ponad centralne pole tarczy, dają wrażenie trójwymiarowości), bardzo estetyczna, dobrze kontrastująca z białymi napisami. Bardzo sprytny efekt osiągnięto ozdabiając centralne pole tarczy wspomnianym wcześniej wzorem Clous de Paris, który w czarnej wersji zegarka nawiązuje bezpośrednio do krzemu - największej innowacji zastosowanej w Ballade.
       

       
      Wskazówki, pomimo braku lumy, dobrze odbijają światło dzięki powierzchniom ustawionym pod różnymi kątami, podobnie jak aplikowane indeksy godzinowe.
       

       
      Gdy jednak robi się ciemno, próżno ich szukać na tle tarczy zegarka i bawimy się w zgadywanki 😄
       

       
      Na otarcie łez należy zauważyć, że warstewka antyrefleksu na szafirowym szkle oraz głębokie osadzenie tarczy w szczotkowanej od wewnątrz lunecie, pomagają odczytać godzinę w ciągu dnia. Wystarczy lekko obrócić nadgarstek, by "złapały" promień światła i zarysowały się wyraźnie na tle tarczy.
       

       
      O ile nie jestem fanem okienka daty, to trzeba stwierdzić, że w Ballade zostało ono wpasowane bardzo estetycznie. Ramka okiena nie jest jedynie aplikowana na tarczy, lecz również otacza pionowo jego krawędzie. Biały ring datownika ładnie komponuje się z kolorem napisów na cyferblacie.
       

       
      PASEK + ZAPIĘCIE
       
      Rzecz jasna gdzieś trzeba ciąć koszty i w przypadku Ballade najlepiej widać to po fabrycznym pasku. W poprzednich egzemplarzach już po kilkunastu założeniach zaczynał pękać w poprzek podszewki, wycierał się nieestetycznie i ogólnie sprawiał wrażenie taniego i niedopracowanego. Dodatkowo, na co zwraca uwagę wielu użytkowników (i ja także potwierdzam), pasek z fabrycznym zapięciem motylkowym jest bardzo krótki i z ledwością mieści się na nadgarstku o obwodzie 18cm. Tym razem więc nawet nie próbowałem go nosić, tylko od razu zamówiłem do zegarka porządny kawał skóry z casualowym zacięciem.
       

       
      PODSUMOWANIE / WNIOSKI Z UŻYTKOWANIA
       
      Ballade to bardzo udany zegarek, który po wymianie paska z powodzeniem można nosić na co dzień. Na ręku faktycznie leży jak 39mm (dodatkowe 2 milimetry po bokach koperty są w rzeczywistości niezauważalne) i swobodnie chowa się pod mankiet koszuli czy bluzy, w czym pomagają ścięte uszy oraz nachylony bok koperty i bezel. Jako casual fajnie dopasowuje się do dżinsów i koszulki, ale bez najmniejszego problemu sprawdzi się też do marynarki czy garnituru, a z czarną skórzaną kurtką wygląda wprost genialnie!
       

       
      Głęboko osadzona tarcza i białe napisy poprawiają czytelność w ciągu dnia, ale trzeba pamiętać o braku lumy, więc np. w kinie godziny już nie sprawdzimy. Koperta jest bardzo trwała i odporna na zarysowania. Niestety nie można tego samego powiedzieć o polerowanym na błysk deklu, który, jak można się domyślać, rysuje się od samego patrzenia. 
       
      Krzemowy włos balansu, 80-godzin rezerwy chodu, dokładność potwierdzona certyfikatem COSC (mój nowy egzemplarz mieści się w przedziale +1 / +3 sekundy na dobę), szafirowe szkło, niezła wodoszczelność na poziomie 50m i 3 lata gwarancji - wszystko to rekompensuje w mojej ocenie niedostatki Ballady, a rewelacyjny stosunek jakości do ceny jest jednakowo podkreślany przez wszystkie zegarkowe recenzje.
       
    • Przez Sierżant Julian
      Cześć, po długim namyśle postanowiłem zredukować liczbę swoich zegarków do jednego-dwóch najbardziej użytkowych, więc przynajmniej na razie chcę oddać w dobre ręce mój bardziej wyjściowy egzemplarz, jakim jest Longines Spirit 37 mm. Nie ukrywam, że przed sprzedażą wahałem się między nim, a wojskowym NTH, ale NTH to ścisła limitka, nie do dostania z drugiej ręki, więc padło na Longina. Zbieram środki na większy zakup, więc zależy mi na czasie, dlatego cena jest niska (6500 PLN), zbliżona do najniższych cen z Japonii, gdzie jednak dochodzi fracht, cło, VAT i oczekiwanie. W Europie cena z drugiej ręki waha się między 8 a 9 tysięcy, retail price u dystrybutora 12 tysięcy. Zegarek w wersji na pasku, oryginalny pasek zdjęty i nie używany (na zdjęciach widać go w pudełku). Nabywca dostaje zegarek ze wszystkimi papierami (polska dystrybucja) oraz pudłem w nienagannym stanie.
      Zegarek na zdjęciach na nadgarstku 17,5-18 cm, jak widać jego rozmiar jest typu "męski uniwersalny/garniturowy", chociaż z rysem przygody. Coś jakby Indiana Jones na przyjęciu u rektora uniwersytetu. Bardzo lubię ten zegarek i niewykluczone, ze w lepszym czasie będę musiał kupić go znowu, ale chwilowo bardziej potrzebuję środków obrotowych.
      Jest na dokładnym chodzie, luma świeci imponująco długo (trzyma całą noc). Stan określam jako 9/10, widoczne jest parę rysek eksploatacyjnych, szkło szafirowe oczywiście bez zarzutu.
      Wysyłka kurierem InPost albo analogicznym jest wliczona w cenę.
      Pozdrawiam i życzę dużo przyjemności z tego fajnego zegarka.









    • Przez Wheliin
      Cześć wszystkim!
       
      Z okazji moich nadchodzących 27. urodzin postanowiłem sprawić sobie pierwszy konkretny zegarek.
      Bardzo podobają mi się zegarki marki Tissot i to właśnie w ich ofercie szukam swojego pierwszego modelu.
      Mam jednak kilka pytań i liczę na Waszą wyrozumiałość – jestem całkowicie początkujący, więc z góry przepraszam, jeśli niektóre kwestie wydadzą się Wam oczywiste.
      Mój nadgarstek ma 20-21 cm 
      Budżet jaki planuję przeznaczyć 2.500-4.500zł Może wystawać trochę poza kwotę 
      podeślę wam zdjęcia w które podobają mi się model 
      - Tissot Seastar 1000 40mm
      Tissot Seastar 1000 43mm
       
      Pytania .
      1. Mieszkam w Krakowie byłem w galeriach Handlowych gdzie chciałem zobaczyć na żywo w Apart zegarek ten który wysłałem w złączniku na stronie jest napisane że koszt zegarka to 3500zł w Apart koszt tego zegarka 4700zł 
      może w tym zegarku jest inne szkło lub inna bransoletka pytam bo nie chciałbym się nadziać na minę za 1 tyś złoty + Pytałem panią sprzedawczynie żeby mi opowiedziała o tym zegarku nie potrafiła  za bardzo wytłumaczyć mi 
      o tym zegarku nic niż podstawowe nazwę średnice itp + ten zegarek nie chodził 
      2. gdzie najlepiej zamówić zegarek Tissot lub zobaczyć te modele na żywo jestem z Krakowa 
      3. czy te zegarki co wam pokazałem będą do użytku na co dzień 

    • Przez drhubert
      20260131_133106.mp4 Cena 6500zł (połowa ceny z metki) Oris Big Crown Pointer Date Bronze – Blue Dial Stan: idealny Gwarancja: 3 lata (liczona od maja 2025)  
      Pełen zestaw: pudełko, dokumenty, karta gwarancyjna Oris (gwarancja do maja 2028)
       
      Zegarek w stanie idealnym, jak nowy, przechowywany w oryginalnym pudełku.
       
      Możliwość wysyłki kurierem lub odbioru osobistego (Łódź).
       
      Zapraszam do kontaktu – chętnie udzielę dodatkowych informacji i prześlę więcej zdjęć.  















    • Przez SPS
      Sprzedam
      Longines Avigation BigEye Tytanowy, numer ref; L2.816.1.93.2
       
      Opis:
       
           - z zegarkiem jest cały komplet widoczny na zdjęciach - dwa pudełka, dokumenty, książka, przywieszki, dwa paski,
       
           - koperta; średnica  41 mm, , Lug-to-Lug 48 mm, wysokość 14 mm, rozstaw uch 20mm, dekiel zakręcany, wodoszczelność 3bar,
       
           - wykonany z tytanu, lekki 78 g, idealny na co dzień,
       
           - szkło szafirowe, antyrefleks, tarcza petroleum – gradient niebiesko czarny, Super-Lumionova,
       
           - automat cal. 688, chronograf z antymagnetycznym krzemowym wychwytem, 66 godzin rezerwy chodu,
       
      Ocena 9,5 / 10 - zegarek jak nowy, bez rys
       
      Cena – 11280 zł (cena katalogowa 19000 zł)
       
      Sposób i koszt wysyłki
      - Sugeruję odbiór osobisty w Rudzie Śląskiej;
      - Wysyłka kurierem w cenie
      - Tel 785286342  używam WhatsApp Szymon Porc-Szporek
       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.