Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Valygaar

Światowy Dzień Otyłości

Rekomendowane odpowiedzi

17 godzin temu, stefanekmac napisał(-a):

Może ten wioślarz  ??

 

 

Ja nie wytrzymałem z wioślarzem, dla mnie nuda do sześcianu

178/80 całe dorosłe życie, nigdy nie paliłem ale sporo piwa i na emie zacząłem tyć

Rower praktycznie cały rok plus basen 2x w tygodniu i waga wróciła do 80

Wg tutejszych lekarzy podstawą jest ruch i tego się trzymam

 

tapatalked

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, Valygaar napisał(-a):

@Remy kolega @stefanekmac napisał, że ma ponad 70 lat, określone problemy i praktycznie zero doświadczenia.

Odsyłanie go do AI jest dyskusyjne.

Też tak uważam. Z doświadczeń zarówno prywatnych jak i zawodowych z AI wychodzi mi, że może być pomocą w tematach o których mam pewne pojęcie. Raczej nie powierzyłbym AI programu treningowego gdybym nigdy specjalnie nie trenował i miał ponad 70 lat.

Podobnie jak kolega @Valygaar polecałbym dobrego lekarza sportowego lub dobrego trenera / fizjo (często są w tym lepsi niż zwykły lekarz) i coś zmieniać ale jednak "pod kontrolą". Oczywiście delikatne ćwiczenia typu rozgrzewka, rozciąganie na pewno nie zaszkodzą, ale nawet "głupie" pompki lub przysiady jeśli ktoś tego nigdy nie robił prawidłowo (a zaryzykowałbym że większość robi to źle) mogą w pewnym wieku i przy pewnej formie przynieść więcej szkody niż pożytku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Valygaar napisał(-a):

@Remy kolega @stefanekmac napisał, że ma ponad 70 lat, określone problemy i praktycznie zero doświadczenia.

Odsyłanie go do AI jest dyskusyjne.

Zalecałbym po pierwsze dobrego lekarza sportowego, który zleci odpowiednie badania plus skonsultuje z trenerem/fizjo punkt wyjścia do dalszych działań (na podstawie analizy obecnej kondycji fizycznej + badań).

Zawsze warto zacząć ćwiczyć, ale to nie może być na łapu capu, bo łatwo zrobić sobie krzywdę. Podobnie z dietą. Tzn. powszechnie znany syf można bez obaw wyrzucić. Ale już rekompozycja diety do jest znowu przede wszystkim pochodna wyników badań biochemicznych i fizycznego punktu wyjścia i w drugiej kolejności celów do osiągnięcia.

Bądźmy ostrożni z wypisywaniem prostych recept ;) ☮️

 

Zgodzę się.

Kwestia tego kto ma jaki budżet. 

Oczywiście idealne jest:

Lekarz + dedykowane badania krwii + treningi z fizjoterapeutą.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Wacor napisał(-a):

To może i ja dodam coś od siebie w temacie otyłości…

Historia jest dość długa, ale postaram się ją skrócić, jak tylko mogę.

Urodziłem się duży, jakieś 4700/4900 g szczęścia, w wieku 9 miesięcy ważyłem 11kg…waga szła szybko. Zawsze lubiłem zajadać, ale nie opychałem się słodyczami (bo ich prawie nie było). Całe dnie spędzałem na dworze, rower, piłka - normalne dziecięce życie. I zawsze na bilansie nadwaga.

W 7 czy tam 8 klasie nie mogłem zrobić pompki…

Poszedłem do ogólniaka i od pierwszej klasy chodziłem na siłownię (brat chodził na szkolną siłkę i mnie zachęcił). Pod okiem starszych kolegów zacząłem pakować…w 4 klasie byłem najsilniejszy z klasy i chyba trzeci na 60 metrów…aczkolwiek szczypiorkiem nie bylem i boczki miałem…i wielkie nogi i łydy (to już chyba genetyka).

Potem wiadomo, studia, praca…i się odkładało.
Czułem, że chyba jest mnie za dużo…w międzyczasie byłem u lekarza rodzinnego (ze 3 lata temu) - diagnoza: zapewne inuslinooporność (ważyłem wtedy jakoś 112kg). Dostałem jakieś tabletki - nic nie dały, a mi się nie chciało wracać do lekarza. A więc dalej rosłem…Odłożyło się tego tyle, że na w szczycie formy w 2024 miałem już 118kg. Po kilkunastu metrach pogoni za trzyletnia córką dostałem zadyszki. Powiedziałem sobie dość.

W lutym 2025r. kupiłem wioślarza i zacząłem nierówną walkę ze sobą - kto wiosłował, ten wie. Jednocześnie nie zmieniałem jakoś specjalnie diety…główne założenie: nie biorę dokładek i stopniowo zmniejszałem porcje (nie dużo, tylko troszkę). Jeśli chodzi o weekendy to pozwalałem sobie na piwko, jakieś przekąski - nie chciałem się odchudzać tylko dietą.

Pierwsze efekty były ekstra - początkowo gubiłem 2kg/tydzien, potem 1kg/tydzień…aż waga stanęła. (Oczywiście ćwiczenia były przerywane przez jakieś przeziębienia, choroby dzieciaków, wakacje). Jak to zwykle bywa, jak waga stoi to się człowiek zniechęca…ale jakoś to przeżyłem…Poczytałem o efekcie Plateau, rekompozycji ciała, budowie mięśni.

Teraz mam prawie 100kg - dokładnie 101,5kg (czekam na tą setkę z utęsknieniem - tyle ważyłem chyba z 15 lat temu - jak nie lepiej?).

W pasie zgubiłem 18cm! To sporo. Czuję się lepiej, mogę biegać za dzieciakami, lepiej śpię i przestałem chrapać (zdarza się, ale nie noc w noc).

W rok przepłynąłem (na wioślarzu) prawie 666km, spędziłem na nim prawie 60godzin i spaliłem prawie 35 tyś. kcal. 
Teraz zaczynam nieco zmieniać dietę, dodaję więcej warzyw, białka, ale nie rezygnuję z przyjemności i weekendów. Powoli też zaczynam wprowadzać elementy siłowe do treningu. Według wszelkich tabelek mam otyłość, ale powoli się zmieniam.

Nie jest to równa walka, ale chyba warto…kiedyś żartowałem sobie, że jestem body positive - za***ista wymówka, jak się ktoś za bardzo zapuści. A jak już się do tego doprowadzi to recepta jest jedna - trzeba za***rdalać.


Gratulacje. Da sie? Da :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polecam kanał gościa, dużo praktycznej wiedzy.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A mnie od półtorej tygodnia napieprza tak kręgosłup że ciężko mi się ruszyć, ciągnie na lewą nogę ☹️☹️☹️ 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, TomcioMiki napisał(-a):

A mnie od półtorej tygodnia napieprza tak kręgosłup że ciężko mi się ruszyć, ciągnie na lewą nogę ☹️☹️☹️ 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, satanic napisał(-a):

 

 

W tym sęk że mam zmiany zwyrodnieniowe , mi to się nie stało teraz , borykam się z tym od paru lat. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.03.2026 o 16:07, TomcioMiki napisał(-a):

Tylko jak to pokonać, jak ja butów czasami nie potrafię zawiązać, potrafi tak dowalić 🙍🏻🙍🏻🙍🏻


Bo sie tak zapusciles :) 
Krok po kroku. Znajdz dobrego fizjo, ktory pokaze Ci cwiczenia, wykonuj sumiennie. Zobaczysz jak jakosc zycia Ci sie poprawi. I nie, nie beda to dni, czy tygodnie, a lata pracy - niemniej warto.

Moja tesciowa od lat miala problem z "korzonkami" jak to nazywa. Przeciez to starosc i tyle. Przez lata namawialem ja na cwiczenia i w koncu 2 lata temu zaczela wykonywac proste cwiczenia mobilizujace kregoslup. I nagle stal sie cud! Cala wiosne spedzila na dzialce wykonujac rozne czynnosci i kregoslup w ogole sie nie odzywa. Moze wstawac z krzesla bez zadyszki, zrobic przysiad czy damska pompke. Podnosi tez "ciezary" (2kg hantelki).

Takiego cudu takze Ci zycze.

Edytowane przez Paweł Bohacz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, Paweł Bohacz napisał(-a):

Bo sie tak zapusciles :)

Panie kochany ja kręgosłup to sobie dowaliłem jak byłem piękny i młody, na budowach, ciężkie rzeczy i tak się borykam 🤷🤷🤷

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To najlepiej nic nie rób posiedź w kinie i nie narzekają, piszesz że masz problem, kolega ci doradza co i jak, a ty dalej swoje. To czego oczekujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
50 minut temu, TomcioMiki napisał(-a):

Panie kochany ja kręgosłup to sobie dowaliłem jak byłem piękny i młody, na budowach, ciężkie rzeczy i tak się borykam 🤷🤷🤷

 @TomcioMiki nie wiem jak długo, jak ciężko i jak nieprawidłowo technicznie musiałbyś wykonywać prace w budowlance, aby realnie zepsuć sobie tak bardzo kręgosłup (i raczej nie byłby to tylko kręgosłup) 🤔 Ten mit budowlanki to może miałby znaczenie jeśli byłeś wieloletnim więźniem obozu pracy 🤷‍♂️ 

Nie chcę się wyzłośliwiać. Spróbuj o siebie trochę zawalczyć 🤞

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, TomcioMiki napisał(-a):

Panie kochany ja kręgosłup to sobie dowaliłem jak byłem piękny i młody, na budowach, ciężkie rzeczy i tak się borykam 🤷🤷🤷


Trudno jest przed samym soba przyznac, ze kregoslup zapusciles zapewne przez nicnierobienie (chyba, ze miales jakis powazny wypadek). Kregoslup musi sie ruszac.
Skoncz z wymowkami i bierz sie do roboty!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałbym coś tu napisać, ale niestety (na szczęście?), nie jestem dość kompetentny w kwestii otyłości, zmian zwyrodnieniowych kręgosłupa i korzonków. 


Tolerancja musi być nietolerancyjna wobec nietolerancji. Němec z Královce

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Valygaar napisał(-a):

Ten mit budowlanki to może miałby znaczenie jeśli byłeś wieloletnim więźniem obozu pracy 🤷‍♂️ 

Tak jak mit, że przysiady niszczą kolana 🤦

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, satanic napisał(-a):

Tak jak mit, że przysiady niszczą kolana 🤦

No chyba, że nazywasz się Jean Pierre-Fux i robisz popisówkę przed Chrisem Lundem 🫣

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, czytam wasze historie i w sumie mogę podać rękę — chyba większość z nas przez coś takiego przechodziła.

 

U mnie w liceum było wręcz chorobliwie z wagą. W pierwszej klasie miałem 197 cm wzrostu i jakieś 75 kg… same kości. Mam nawet stare zdjęcia — moje kolana wyglądały jak pałki: chuda goleń, wielka kość kolanowa i chude udo. Dramat 😅 Kompleksy oczywiście były, do tego pryszcze itd. Z dziewczynami też średnio, bo jak taki tyczkarz wygląda, jeszcze z pryszczami…

 

Dopiero w czwartej klasie liceum zacząłem trochę nabierać masy, ale i tak nie dobiłem więcej niż jakieś 85 kg przy tym wzroście.

Zacząłem też zaglądać na siłkę, ale raczej z doskoku — zero pojęcia o technice, diecie itd. Rower, moja pierwsza miłość, też niespecjalnie pomagał z masą, bo jeździłem kiedy tylko się dało 😅 Charatałem w każdej możliwej chwili.

 

Na studiach w sumie niewiele się zmieniło — rower dalej był i pojawiła się ta prawdziwa miłość (do dziś aktualna). Po studiach praca, potem ślub…

I teraz najlepsze — w dniu ślubu ważyłem 87 kg, a pół roku później już 107 kg. Czyli +20 kg w jakieś 6 miesięcy 😅

 

Rower jako moja sportowa miłość do dziś zajmuje jakieś 90% mojego wolnego czasu. Zimą jednak zawsze był problem — rower na haku, a u mnie waga znowu +++. W sezonie miałem zwykle 95–97 kg, a zimą robiło się 102–105 kg. I tak to trwało kilka lat.

Na początku każdego sezonu wkurzałem się, bo zdychałem na pierwszej lepszej mikro-górce, a jaką taką formę łapałem dopiero po przekroczeniu ok. 1000 km.

Dwa lata temu powiedziałem: dość. Kupiłem rolki Garmin Tacx Galaxia, do tego wioślarz z Decathlonu, ogarnąłem dietę i dorzuciłem ćwiczenia oporowe. Efekt? Naprawdę ogromna poprawa wydolności.

Dziś waga 94,5 kg, a nawet „zmalałem” do 196 cm 😅 Sylwetka najlepsza, jaką miałem w życiu — w wieku 47 lat mam w końcu klatę, bicka i udo.

Na tym etapie jestem mega zadowolony i nic nie zmieniam, bo konsekwencja i zapał stały się rutyną. Nawet jak początki były trudne, to następnego dnia wstawałem i robiłem swoje.

 

A jeśli ktokolwiek to przeczyta i ma chwilę zwątpienia — nie poddawaj się, chłopie. Działaj, a wszystko zacznie się układać.

Moja kochana żona wspiera mnie po cichu. Nie mówi wiele, tylko czasem rzuci: „twardyś, kiedyś taki nie byłeś” — i się śmieje 🙂


Seiko_BM + GW-9200 + GW-M5610 + Citizen_CB0011-18E + DAMASKO_DC_56 = WNM :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja 186cm i 111kg , okazało się, że przez lata się męczyłem ( mgła mózgowa, nerwowość, wysoki cholesterol, różne problemy skórne ) a jednym z problemów ( byc może głównym ) okazała się tarczyca ( za mały gruczoł ok 6mm po lewej i 10mm po prawej ), tj niedoczynność ( TSH 4,5-5,5 ). Od 2 dni biorę hormony syntetyczne. Zobaczymy czy coś to zmieni 😞

Edytowane przez QuadrifoglioVerde

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Klub Kwadransowych Grubasów nam się tutaj zrobił 😜

 


e x p a n d     y o u r     t i m e

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No niestety, epidemia XXI wieku, gorzej że dzieci coraz więcej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
38 minut temu, satanic napisał(-a):

No niestety, epidemia XXI wieku, gorzej że dzieci coraz więcej.

Na szczęście mamy niż demograficzny 🤪 Może procentowo grubasów będzie wiecej, ale ogółem…też będzie więcej 🫣


e x p a n d     y o u r     t i m e

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 hours ago, QuadrifoglioVerde said:

Zobaczymy czy coś to zmieni 😞


Powodzenia 👊🏻

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, satanic napisał(-a):

No niestety, epidemia XXI wieku, gorzej że dzieci coraz więcej.

Człowiek jak robi zakupy w dyskontach lub jak odbieram nieraz paczkę przy szkole w Żabce to widzę przy kasie co młodzież i dzieci kupują: chipsy, słodycze, kolorowe gazowane napoje, energetyki itp. itd.

 

Lepiej nie będzie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, eustechy napisał(-a):

Człowiek jak robi zakupy w dyskontach lub jak odbieram nieraz paczkę przy szkole w Żabce to widzę przy kasie co młodzież i dzieci kupują: chipsy, słodycze, kolorowe gazowane napoje, energetyki itp. itd.

 

Lepiej nie będzie. 

 

Środki odchudzające typu Ozempik ( aby było łatwiej to w tabletkach) jak Rybelsus, będą coraz bardziej powszechne.

Więc chipsy i słodycze będą mogli zajadać bez konsekwencji

Oczywiście upraszczając to mocno. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
37 minut temu, Remy napisał(-a):

 

Środki odchudzające typu Ozempik ( aby było łatwiej to w tabletkach) jak Rybelsus, będą coraz bardziej powszechne.

Więc chipsy i słodycze będą mogli zajadać bez konsekwencji

Oczywiście upraszczając to mocno. 

Nie upraszczając tylko całkowicie myląc - leki tego typu powodują zmniejszenie apetytu i zwiększenie uczucia sytości, w ten sposób ograniczając przyjmowanie pokarmów. Człowiek mniej je, duuużo mniej. 

To nie tak że można sobie żreć bez opamiętania słodkie i tłuste zagryzając ozempikiem a się nie utyje.

Ilość kalorii w nowoczesnym jedzeniu jest dramatyczna a wydatek energetyczny nowoczesnego człowieka coraz mniejszy.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.