Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

tyres

Uliczny rozbój

Rekomendowane odpowiedzi

Ale przestancie z tym obcinaniem rak w Krakowie , to sie zdarza raz na 9 miesiecy i tylko

pomiedzy zainteresowanymi takim sportem ekstremalnym , nikomu przypadkowemu nic nie odcieto .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mea culpa, niefortunnie użyłem skrótu myślowego. mam nadzieję że, sens wypowiedzi został jednak zrozumiany - sprawy pomiędzy tymi grupami nie przenoszą się na zwykłych cywilów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewność siebie jest dobra ale jeszcze lepsza jest czujność i tak jak koledzy pisali unikanie konfliktów. Ja przez 3 lata trenowałem Krav Maga 3x w tygodniu, indywidualnie, ale jestem pewien, że jakby mi gówniarz wyskoczył z kosą to bym poprostu spierdzielał choć obronę przed nożem trenowałem do znudzenia. Do użycia siły zmuszony byłbym chyba tylko widząc bezpośrednie zagrożenie dla mojej rodziny, w innych przypadkach odpuszczam. Znajomego 60 letni Tata miał kiedyś taką sytuację- idzie sobie wieczorem i 4 gówniarzy go zaczepia, dawaj kasę, nie mam, próba uderzenia Taty, Tata kiwka i sierp w młodziana, zadziałał odruch u niego, młodzian pada na ziemię i już nie wstał. Tata rok w więzieniu. Do dziś żałuje, że nie skręcił w uliczkę wcześniej i pewnie uniknąłby problemów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętajmy, że nie zawsze mamy możliwość ucieczki. Czasami jedyną szansą jest mediacja z agresorem lub w ostateczności gdy zagrożone jest życie atak. To, że ktoś zna Krav Mage, Systeme czy co kolwiek innego nie gwarantuje sukcesu, ale z pewnością zwiększa szanse. Ważne by w takiej sytuacji wyrobić sobie dobrą okazję do ataku, podejść psychologicznie do sytuacji, zmniejszyć czujność agresora i wtedy dopiero atak.

Najgorsze jest to, że polskie prawo kompletnie nie chroni ofiary i trzeba się liczyć z poważnymi konsekwencjami gdy takiemu typowi zrobi się krzywdę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zgadzam sie w kwestii unikania i ucieczki i z wypowiedzia uytkownika gniewko

 

ale jest tez powiedzenie: lepiej zeby cie trzech sadzilo niz czterech nioslo

 

generalnie zawsze dobrze dbac o kondycje w kazdym wieku

 

jaka tam krav maga w starciu z nozem , nawet jakbys lata cwiczyl to zrob sobie

lekki sparing z kolega , ktory zamiast noza bedzie mial czerwony pisak , bedziesz

mocno popisany zanim mu ten noz odbierzesz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

trzeba przyznac, z postu na post robi sie coraz bardziej merytorycznie :)


Przepraszam za brak polskich znakow ale po prostu ich nie mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość McIntosh

Zasada jest prosta - nie ma co się bać, trzeba twardo stać. Warto pamiętać, że najlepszą obroną jest atak i jeżeli ktoś Ci powie żebyś wyskakiwał z zegarka, to nie zastanawiaj się długo i lej pierwszy w zęby.

Zgadzam się z każdym słowem. Najważniejsze to żeby nigdy nie pękać. A jak zawodnik jest większy i silniejszy, kop prosto w jaja lub w splot słoneczny. Nie ma gościa który to wytrzyma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytałem jakiś rok temu w necie że właściciel formuły 1 został napadnięty i ograbiony z zegarka. Podano tam jakąś kolosalną kwotę jego wartości której teraz nie pamiętam. Zdarza się niestety i zdarzać będzie. Taki świat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kopanie w jaja czy walnie w splot słoneczny podczas gdy jegomość trzyma Ci nóż przy gardle jest kiepskim pomysłem :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kop w jaja to moze jeszcze i zadziala ale uderzenia w splot, palce w oczy, uderzenie w grdyke to niestety bajki, ktore w realnym starciu w 99% przypadkow nie wychodza.

Na ulicy to przede wszystkim psychika, a dopiero potem umiejetnosci

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość McIntosh

Kopanie w jaja czy walnie w splot słoneczny podczas gdy jegomość trzyma Ci nóż przy gardle jest kiepskim pomysłem :)

Nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Ale zdarzało się, że przechodziłem obok jakiejś grupy łbów. Nie omijałem ich szerokim łukiem tylko szedłem pewnym krokiem z podniesioną głową. Nikt do mnie nie wystartował. Jest dokładnie tak jak Michał napisał - nie wolno okazywać strachu. Oni zawsze atakują tych, którzy się boją, bo widzą w nich łatwy cel, ofiarę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Większość, których dłużej trenuje sztuki walki woli uciec niż dać się wciągnąć w bijatykę. Po przekroczeniu pewnego poziomu zaawansowania ruchy stają się tak wyćwiczone, że w chwili zagrożenia (zazwyczaj ćwiczymy boso, w walce ulicznej w kontakt idą buty, poza tym adrenalina też robi swoje) stają się niebezpieczne jak pistolet. Każdy strzał może być śmiertelny. Nie warto iść siedzieć za jakiegoś patałacha.      

 

Motywacją do trenowania walk winno być samodoskonalenie oraz uzyskanie poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie. 


"Miłownik dokładnego zegarka, to jest dobrego chronometru..."

pozdrowienia, Tomasz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"...Co innego jak bedzie na lapie Tissot czy Certina koniecznie z chronografem (wtedy bym sie bal o zdrowie) bo takie zegarki sa rozpoznawalne przez 90% osobnikow w PL."

 

Dzięki ptaku, przyznam że mnie zaskoczyło gdy przeczytałem Tissot/Certina - jako rozpoznawalne. Nie spodziewałem się 

 

Co do obcinania rąk to taki żart do podkreślenia, że zegarek może przyciągnąć oko rabusia

 

Panowie, nie chciałem wywołać burzy, na tematy potyczki w Krk. czy tego typu. Po prostu przeglądając bazarek widzę, że czasomierze do najtańszych nie należą (raczej nie są to oferty z czasów komunijnych :) ), po prostu - wartość zegarka na nadgarstku to często więcej niż mamy w portfelu + kom. razem wzięte.

 

Tematem tego wątku nie jest rozbój w celu pozyskania zegarka, a raczej okradają Cie ze wszystkiego, a Ty wiesz w ciągu ułamka sek. co masz najcenniejsze przy sobie. Wiadomo, że życie. Ale na niektóre rzeczy - takie jak w przypadku hobby zegarkowego - zbiera się kasę.

I nie, nie jestem zapaleńcem sztuk walki, i nie szukam guza. Po prostu chciałem się zapytać czy wam się przytrafiło.

 

Raz na zachodnim sp***rzałem przed 10-tką kolesi jak tylko wysiadłem z pociągu, 2-razy spokój i pewność spowodowały, że odszedłem dalej bez awantury.

 

I tak Seiko jest jak zegarek który nie kusi specjalnie :) , ale tak jak wspomniałem zamierzam zainwestować w jakiegoś Szwajcara. A że będzie to moim EDC - stąd ta ciekawość 

 

Ps.

Co do sztuk walki czy np trenowania boksu. Nie wiem czy wiecie, ja dowiedziałem się niedawno, że takie osoby powinne się zgłosić na policję i dać się zarejestrować. W razie incydentu taka osoba nawet jeśli nie jest agresorem jest postrzegana jako niebezpieczna. Jeśli się mylę - poprawcie mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zasada jest prosta - nie ma co się bać, trzeba twardo stać. Warto pamiętać, że najlepszą obroną jest atak i jeżeli ktoś Ci powie żebyś wyskakiwał z zegarka, to nie zastanawiaj się długo i lej pierwszy w zęby. Ale to też trzeba mieć charakter, trochę umiejętności i sporo zimnej krwi żeby wiedzieć o czym mówię. Koledzy dobrze radzą żebyś coś poćwiczył. Pamiętaj też, że większość łebków wyczuwa ofiarę, jeżeli dasz po sobie poznać, że coś chowasz, czegoś się boisz, unikasz wzroku, spuszczasz głowę, to wielce prawdopodobne jest, że to właśnie wykorzystają. Głowa do góry, bez względu na okoliczności

 

Swięte słowa - dokładnie tak jak Michał pisze, pewnie i z podniesioną głową do przodu, nawet jeśli jesteś słabszy to taką psychologiczną przewagą można uniknąć kłopotów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swięte słowa - dokładnie tak jak Michał pisze, pewnie i z podniesioną głową do przodu, nawet jeśli jesteś słabszy to taką psychologiczną przewagą można uniknąć kłopotów.

Panowie,

 

to jest n i e p r a w d a :/

 

Taka hardość sprawdza się tylko w sytuacji 1on1, ew. jakieś minimalne różnice (choć każdy doświadczony wie, że 1 nawet słaba osoba więcej to kolosalna przewaga).

Natomiast wobec sfory troglodytów takie zachowanie to jakbyś się z rottweilerem siłował na wzrok - tylko ich to rozjusza (ucieczka niestety też...).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie,

 

to jest n i e p r a w d a :/

 

Taka hardość sprawdza się tylko w sytuacji 1on1, ew. jakieś minimalne różnice (choć każdy doświadczony wie, że 1 nawet słaba osoba więcej to kolosalna przewaga).

Natomiast wobec sfory troglodytów takie zachowanie to jakbyś się z rottweilerem siłował na wzrok - tylko ich to rozjusza (ucieczka niestety też...).

 

W pełni się zgadzam. Kiedyś mój kolega (taki rockers, pokojowo do wszystkich nastawiony) wracał z jakiejś domówki. Siedział na przystanku i kilku do niego podeszło. Zrobił to co mówił Carlito, czyli patrzył prosto w oczy, nie dał po sobie poznać strachu (on właśnie taki był, czyli dodatkowo z pewnością było to naturalne). Skończyło się tak, że go skatowali na tym przystanku, za to, że wydawał się "kozak"......

 

Moim zdaniem szkoda życia i zdrowia na kozaczenie takie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zasada jest prosta - nie ma co się bać, trzeba twardo stać. Warto pamiętać, że najlepszą obroną jest atak i jeżeli ktoś Ci powie żebyś wyskakiwał z zegarka, to nie zastanawiaj się długo i lej pierwszy w zęby. Ale to też trzeba mieć charakter, trochę umiejętności i sporo zimnej krwi żeby wiedzieć o czym mówię. Koledzy dobrze radzą żebyś coś poćwiczył. Pamiętaj też, że większość łebków wyczuwa ofiarę, jeżeli dasz po sobie poznać, że coś chowasz, czegoś się boisz, unikasz wzroku, spuszczasz głowę, to wielce prawdopodobne jest, że to właśnie wykorzystają. Głowa do góry, bez względu na okoliczności.

Co do krk to jest to wbrew pozorom spokojne miasto, takie jak każde inne w pl. Kolega Pablo dobrze mówi. Jak nie szukasz, to nie znajdziesz, no chyba, że faktycznie będziesz miał pecha :)

Glupoty gadasz. Bedzie ich dwoch i lezysz. Nec hercules contra plures


 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewność siebie jest dobra ale jeszcze lepsza jest czujność i tak jak koledzy pisali unikanie konfliktów. Ja przez 3 lata trenowałem Krav Maga 3x w tygodniu, indywidualnie, ale jestem pewien, że jakby mi gówniarz wyskoczył z kosą to bym poprostu spierdzielał choć obronę przed nożem trenowałem do znudzenia. Do użycia siły zmuszony byłbym chyba tylko widząc bezpośrednie zagrożenie dla mojej rodziny, w innych przypadkach odpuszczam. Znajomego 60 letni Tata miał kiedyś taką sytuację- idzie sobie wieczorem i 4 gówniarzy go zaczepia, dawaj kasę, nie mam, próba uderzenia Taty, Tata kiwka i sierp w młodziana, zadziałał odruch u niego, młodzian pada na ziemię i już nie wstał. Tata rok w więzieniu. Do dziś żałuje, że nie skręcił w uliczkę wcześniej i pewnie uniknąłby problemów.

Na zajeciach jak przerabialismy walke z nozem to pierwsze co trener powiedzial to sper..c. Latwiej sie obronisz przed ptoletem czy palka.


 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bedzie ich dwoch i lezysz.

Mów za siebie. Co do mnie kolego to inna bajka, jest korba, jest charakter, są umiejętności, lata treningów, więc o mnie nie bój. A podobnych sytuacji miałem już wiele, uwierz mi. Pierwszy pada nawija się nogami a drugi odrazu zazwyczaj traci ochotę na dalszą zabawę.


"Nikt nie wymaga od Was samych zwycięstw. Czasem i przegrać przychodzi. Ale każdy ma prawo żądać od Was ambitnej i nieustającej walki. Nie dopuśćcie do tego, aby ludzie uznali Was za niegodnych podania ręki" - Henryk Reyman.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mów za siebie. Co do mnie kolego to inna bajka, jest korba, jest charakter, są umiejętności, lata treningów, więc o mnie nie bój. A podobnych sytuacji miałem już wiele, uwierz mi. Pierwszy pada nawija się nogami a drugi odrazu zazwyczaj traci ochotę na dalszą zabawę.

 

Wiem wiem Michal. Maka w oczy , walkiem przez leb i szpatulka od kotletow z liscia


 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystko ładnie pięknie, aż na OIOM`ie lądujesz :) To jak w boksie czy innych sportach walki. Wygrywasz, wygrywasz, ale zawsze trafiasz na tego, który Cię zleje. Tam jest jednak sędzia i przerywa, a tutaj może być mniej ciekawy koniec ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście masz racje Karol, taki nieciekawy koniec też mnie już kiedyś spotkał.


"Nikt nie wymaga od Was samych zwycięstw. Czasem i przegrać przychodzi. Ale każdy ma prawo żądać od Was ambitnej i nieustającej walki. Nie dopuśćcie do tego, aby ludzie uznali Was za niegodnych podania ręki" - Henryk Reyman.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zasada jest prosta,jeżeli nigdy nie walczyłeś w życiu, nie wiesz co robić w takich sytuacjach to nic nie zrobisz bo nie wiesz jak się zachować.Mam sporo kumpli  którzy nie bili się nigdy, nie wiedzą jak to jest dostać jak mieć rozbity nos itp.Podczas rozmów bo były takie,mówili że brali by nogi za pas,nikomu nie chciało by sie naparzać.Co innego jak masz kilkanaście bójek na koncie,psychika reaguje prawidłowo bo wie jak to jest w sytuacji zagrożenia.Wiesz wtedy co robić,znasz ból.Ja osobiście widząc typa z nożem wiał bym jak przeciąg,brawura doprowadzi do tragedii.

Nie podjąłbym się bitwy z więcej jak dwoma napastnikami,oczywiście na gołe pięści.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Tyres koledzy tutaj troche zbaczaja z tematu, kupuj zegarek i uzywaj. Szansa na to ze staniesz sie obiektem napadu przez  "zegarek" jest tak znikoma, obstawiam ze statystycznie masz wieksze szanse masz na potracenie przez auto.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez zielony.m
      Dnia 22.02.2018 z sortowni WER Warszawa skradziono zegarek Bucherer model 7000 z poniższych zdjęć. Zegarek wysłałem do Szwajcarii do muzeum marki, niestety nigdy tam nie dotrze.

      Proszę o czujność w trakcie przeglądania platform handlowych.

      Za informacje na temat zegarka przewidziana nagroda.

       

       



       



×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.