Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

tritium.hands

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    483
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez tritium.hands

  1. Zbyszku, jeśli rozmawiamy o BB, to ETA była z nami tylko kilka lat, a in-house który też już jest od jakiegoś czasu ma perspektywy na lata. Co więc skłania Cię do formułowania tak pozbawionych elementarnej logiki wniosków?
  2. @pablo122 Nie obrażaj się proszę, ale nie ucz ojca dzieci robić Może i wkradła mi się pewna nieprecyzja, ale myślę że jest to oczywiste, że chodzi o najkrócej produkowaną wersję czarną: https://www.hodinkee.com/articles/the-new-tudor-heritage-black-bay-black-reference-79220n-by-john-mayer Poza tym wspomniany przeze mnie zegarek jest nowy: https://www.chrono24.pl/tudor/heritage-black-bay-black-rose-dial-79220n--id7984742.htm
  3. Śpiewka stara jak świat Moim kultowym zegarkiem jest Rolex GMT pepsi i obserwuję sobie jego ceny od wielu lat. Kilka lat temu, nie tak dawno, kiedy zaczynało mnie powoli stać na taki zegarek, mogłem kupić sensowny egzemplarz za te 23tyś. Nie zrobiłem tego, bo uznałem to za drogo względem ceramiki. Obecnie musiałbym za podobny egzemplarz zapłacić 30tyś.
  4. Jeszcze się nie jeden zdziwi jak bardzo ETA przebije "pożądaniem i ceną" in-house, szczególnie jeśli egzemplarz będzie miał różę na tarczy. Zresztą to się już dzieje: obecnie na chrono24 jest 1 egzemplarz i kosztuje > 18tyś. Wynika to z prostej przyczyny, że zegarek w tej konfiguracji był produkowany stosunkowo bardzo krótko, natomiast przed nami prawdopodobnie wiele lat dominacji in-house (z logo tarczy na tarczy - choć to nieco mniej pewne). Stanowczo odradzałbym sprzedaż egzemplarza z ETA i różą. Jak ktoś się chce przesiąść na BB58 to niech lepiej kupi drugi zegarek
  5. No właśnie wręcz przeciwnie. Jak chłopak zrobi protokół odbioru technicznego, to developer będzie przez pół roku poprawiał albo dadzą mi mega rabat. Trzeba umieć swoje wady przekuć w zalety, więc jak mu podpowiedziałem fajny kierunek w życiu to tym bardziej liczę na przysługę z jego strony.
  6. Ja go chyba zagadam jak będę odbierał mieszkanie od developera.
  7. Spoko. Choroba zegarkowego wieku dziecięcego, ale z tego się wyrasta. Człowiek sam przywali gdzieś łbem i trzeba pozszywać, gdzieś tam po drodze zrobi się badania i trzeba przez bardzo długo brać jakieś lekarstwa, jakaś operacja żeby coś poskładać, i jak już do nas dotrze, że sami się psujemy to też łatwiej zaakcentować rysy na jakimś tam zegarku czy samochodzie.
  8. Niepolerowanie tego akurat zegarka jest zasadą numer 1 (zasadą numer 2. jest nie polerowanie żadnego zegarka). Właśnie dlatego, że jemu nie przeszkadzają rysy, za to przeszkadza mu kiedy jest zaokrąglony jak bałwanek. Tu mamy przykład jak ktoś pięknie spiep**ył sprawę.
  9. Uprasza się o nie mącenie mi w głowie tarczą ze schodkiem. Sprzedasz mi go?
  10. Powiem więcej, że rysy na moonowym hesalicie można wręcz polubić. Tutaj to fajnie wygląda: W ogóle jest to jeden z nielicznych zegarków, które dobrze wyglądają kiedy są styrane. Zauważyłem, że to jedyny zegarek w moim zestawie, którego od pierwszego dnia na ręku przesadnie nie niańczę. Hesalit w Moonwatchu jest jak tajny kod, który wysyłasz innym zegarkowym maniakom. Normalny klient z ulicy zaśmieje się sprzedawcy w twarz kiedy dowie się, że "luksusowa" Omega którą chciał nabyć ma plastikowe szkło i może się P-O-R-Y-S-O-W-A-Ć! Jeśli decydujesz się na hesalit to doskonale wiesz po co. Ty to wiesz i ten kto ma wiedzieć, też to doskonale wie.
  11. Ja Moona uważam za tak udany zegarek, że nawet mi się nie chce go bronić
  12. Interesujące, ale nie chodzi tutaj o pozycjonowanie odbiorców, ale o sprzedaż. Mniejsza sprzedaż nie musi automatycznie oznaczać gorszego traktowanie odbiorców. Na ten przykład, jestem pewien że taka Omega wysłałaby do Polski tyle sztuk zegarków, ile chciałoby się tutaj sprzedać, zaś w praktyce wysyła tyle ile wysyła, bo taki a nie inny jest popyt. To natomiast plasuje nas na określony miejscu w takich rankingach. Rozchodzi się więc w tym rankingu o skutek a nie o źródło przyczyny. Dodatkowo, raport dotyczy całego szwajcarskiego przemysłu zegarkowego a nie tylko Rolex.
  13. Wg. mnie super zbalansowna kolekcja. Speedy - chronograf - sobota-niedziela / wakacje SMPc - nurek - sobota-niedziela / wakacje AT - "all arounder" - poniedziałek-piątek ale i bez problemu sobota-niedziela Globemaster - dress watch - poniedziałek-piątek / specjalne okazje Dni tygodnia z przymrożeniem oka oczywiście, bo kto komu zabroni nosić chronograf czy nurka w tygodniu
  14. A dodam jeszcze, że chciałbym mieć więcej dzieci Gratuluję niezwykle mocnego zestawu. Właściwie żadnych "ale", same "bangery". Używasz tego Globmastera na pasku jako dresswatch?
  15. Trochę to jakby zapoczątkowałem, ale odpuśćmy już Omeszce, bo robi się tutaj powoli studium zjawiska psychologii tłumu. Jaki jest koń każdy widzi, a czy znajdzie nabywców? Znajdzie. Tymczasem Panowie pozwolą na zaprezentowanie poniższej fotografii. W znaczeniu emocjonalnym, jest to najdroższy zegarek w mojej kolekcji. Zwany przeze mnie "Emilkawatch", który kupiłem w roku urodzin mojej córki, który miałem na nadgarstku w drodze do szpitala i kiedy trzymałem ją pierwszy raz na rękach. Ten zegarek zostanie ze mną na zawsze.
  16. Tak, piękne czasy, a skoro na wspomnienia nas naszło, to pozwolę sobie zamieścić poniższą fotografię. 2015 rok bodajże. Sumo na któryś tam wakacjach ze mną.
  17. Chcesz powiedzieć, że taki Sumo, który był od 0 zaprojektowanym zegarkiem, który posiada piękny płaski profil oraz niesamowite przejścia między szlifem satynowym a lustrzanym, i który kosztował 1500 zł za wersję pomarańczową (słownie: tysiąc pięćset), był zegarkiem "niekompletnym", a zwany tutaj "BiedaMASem" SPB051 za 4000 zł jest "kompletny"? Wiem, że to Twoje zdanie, ale przemyśl to jeszcze.
  18. Towarzystwo z Kruka chyba na długo zapamięta ten dzień (21.03.2018). Dopiero dziś odkopali się z zamówieniami i byli mi w stanie odpowiedzieć na pytanie, który jestem na liście. Otóż jestem na liście na pozycji 7x (nie ujawniam dokładnie przez wzgląd na ochronę danych osobowych). Siedemdziesiąt-coś. Mam nadzieję, że sam nie będę miał wtedy siedemdziesiąt-coś. Swoją drogą sam chciałbym pożyczyć wagon pieniędzy na następujących warunkach: - nie wiadomo na jak długo (ok, ok - w każdym momencie mogę te środki wycofać, ale ci co wpłacili, chyba wiedzą z czym muszą się liczyć? Tzn. z co najmniej kilkoma latami na stendbaju) - 0% Niech tych zamówień było 200: 200 x 4000 = 800 000. Kocham Rolex. Nie lubię Rolex.
  19. Nie, nie przesadziłem ani trochę. 25 lat na rynku, bestseller Omegi. James Bond na którym większość z nas się wychowała (przy całym szacunku dla jego lepszych wcieleń). O tym zegarku marzyli nasi ojcowie, a potem my jak byliśmy mali. Wg. mnie można mówić o ikonie - to oczywiste, że młodszej jak Moonwatch, ale ikonie.
  20. Przede wszystkim rozmiar. Zasadą powinno być, że nie dotykasz ikony. Rolex jak chciał powiększyć Suba, to mu przemodelował uszy i powstał zegarek optycznie większy, ale tej samej średnicy. Przeszklony dekiel w nurku. Co to, Patek Philippe jest? Wystarczy? Bo jeszcze mogę dodać zawór HE, który jakby urósł i stał się trapezem (no po prostu piękny...) oraz totalny bałagan na tarczy.
  21. Nie pierwszy raz widzę taki zegarek na sprzedaż. Kontrowersyjny temat, bo niby złożony z samych części NOS, ale jednak można doszukać się różnic (tzn. wszystko oryginalne, ale niekoniecznie stosowane przez Omegę w tym konkretnie modelu). Tutaj znajdziesz więcej w temacie: http://forums.watchuseek.com/f20/watchco-sm300-final-verdict-omega-558085.html A, i widywałem ten zegarek wystawiony poniżej 10tyś.
  22. Głównie chodzi o to, żeby zegarek był ładny. Czemu męski zegarek ma nie być ładny? Jak jest w Twojej ocenie brzydki, to go nie kupujesz. Myślę, że są w życiu mężczyzny rzeczy bardziej przerażające od słowa "ładny". Siedzę sobie właśnie wygodnie z SMPc na nadgarstku i wypowiem się w kwestii nowego Bonda następująco: dla każdego coś miłego. Jeśli chodzi o mnie, to ten zegarek złamał mi serce. Tak drastyczna zmiana designu w roku w którym Bond obchodzi swoje 25-lecie to okazanie braku szacunku temu zegarkowi. Łaskawie zaznaczam, że nie każdy musi się ze mną zgadzać
  23. Z Seiko spędziłem najlepsze lata swojego "zegarkowego życia". O jakichś 1-2 lat, obserwując nowości, mam ochotę powiedzieć coś na głos i w końcu nie wytrzymam i to powiem.
  24. Seiko, Seiko, Seiko. Tak bardzo Cię kocham - tak bardzo mnie rozczarowujesz. Czy tylko ja tęsknię za czasami, kiedy większość fajnych zegarków miała swoje ksywki, a ty czułeś się jakbyś należał do jednej wielkiej rodziny? Sumo, Samurai, Shogun, Monster... Gdzie jesteście przyjaciele? Czy kiedyś jeszcze dostaniemy coś tak fajnego?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.