Zasadniczo dobrze prawisz, bo sam pamiętam, że w nowych Seiko zawsze było doszukiwanie się niedociągnięć. Nawet w czasach jak Sumo kosztował 1500 zł, dużo przed X na tarczy, już snuto spiskowe teorie, że to nie to samo Sumo co kilka lat wcześniej, bo Seiko zaczyna oszczędzać na QC. Rozżalenie ludzi po latach wynika imho ze słabej oferty. Już same dyskusje w ten deseń udowadniają, że problem istnieje. Kiedyś Seiko naprawdę konsolidowało fanów – setki stron wpisów na WUS na temat samego tylko Sumo, itp. Czy z ostatnich rzeczy cokolwiek buduje taką społeczność jak te zegarki sprzed kilku lat? Może „Żółw”, ale to na pewno nie jest ten sam stopień co kiedyś Sumo, Monster, SKX.Także ja bez problemu pogodziłbym się ze zmianami cen na wyższe, gdyby nie nieustanne raczenie mnie odgrzewanym kotletem. Od kilku lat w zasadzie rok w rok. A żeby nie było Ci tak samotnie w kontekście MM, poniżej mój egzemplarz SBDX001.