Nikt nie zauważył, że się zakiwałem w argumentacji w ostatnim poście, to się sam do tego przyznam Skoro BB jest porównywalny w wysokości do SMPC to tym drugim można tak samo walić po futrynach, right? I nic tu nie ma do rzeczy iluzja, że ten drugi to smukły zegarek. Tak czy inaczej, Tudor nie ma najszczęśliwszych proporcji i basta. Sprawia wrażenie, a tym samym jest za wysoki. Kropka. Czemu w ogóle tyle o SMPC? Te dwa zegarki to imho swoisty bilet wstępu do świata luksusowych czasomierzy. Entry level z tej samej półki cenowej. I chyba best value for money na całym zegarkowym rynku. Ja niemniej zapisuję się do drużyny SMPC A teraz to czego wszyscy w tym wątku oczekują - pochwalmy trochę Tudorka To za co uwielbiam ten zegarek to jest nawiązanie do złotej ery zegarków nurkowych. Do czego najbardziej wzdychamy kiedy myślimy o tamtych zegarkach i czasach? Do 6204, 6538 z czerwonym trójkącikiem na bezelu, do BIG CROWN i do Explorer 3-6-9 dial (6200). Unoszący się w powietrzu duch Seana Connery w roli Bonda. Biorąc pod uwagę, że Tudor to w zasadzie Rolex, czy jakikolwiek inny współczesny zegarek może mieć więcej tego DNA? Nie może!!! MKII czy inne takie tylko się pod to podczepiają. Tudor nie ma nic z pretensjonalności. Czy wyobrażacie sobie Rolexa, który czerpie ze swojej własnej przecież historii i wypuszcza reedycję np. 6204 ze złotymi indeksami? No f way. Nie pozwoli sobie na to nigdy, bo jest jak starszy brat, szanowany, doświadczony, ustatkowany i z nieskazitelną opinią w rodzinie. Rolex gdyby miał prawko to by jeździłby Rolls-Royce'em (a może to Patek Philippe?). Zawsze w skórzanych, wypastowanych na lustro butach. A Tudor jest jak młodszy brat, który się jeszcze nie wyszalał. Wszyscy w rodzinie mają już dość jego wybryków ale wszyscy i tak go lubią. Tudor włoży trampki i wybierze stare 911, i będzie zbierał mandaty za przekroczenie prędkości. Za to właśnie lubię Tudor BB. Jest cool do granic możliwości. Choć bardziej lubię SMPC Zdjęcie z netu.