Mam wrażenie, że Omega próbuje na siłę udowodnić, że powinna być droga. I to takimi wypustami od czapy, zamiast zająć się dobrze usprawnianiem zegarków w cenie 30k-50k PLN. Longines co trochę wypuszcza coś fajnego, a w Omedze odgrzewany kotlet opakowany w tytan albo nowy dekiel i cena 50 albo 100k w zależności.
Idąc do butiku w zasadzie nie znajduję nic, co by mnie zainteresowało, bo:
- to co ładne to od kilku lat na rynku wtórym jest i znajdę za około 20-25k (a nie dwa razy tyle w butiku)
- brak nowych, interesujących komplikacji
- brak ciekawych, naprawdę nowych edycji (jak wydali Chronoscope to liczyłem, że coś się ruszyło i rozwinie....ale nie....trzeba trzepać setną wersję SMP300, kolejny kolor PO albo ogłaszać wersję limitowaną Moonwatcha)
Nuuuuudy za zbyt duże pieniądze 😕