Podobnie jak Ciebie, zastanawia mnie fascynacja historią niemieckich fliegerów. Wydaje się co najmniej nie na miejscu kupowanie przez Polaka zegarków, które nawiązują do "bohaterskich" pilotów III Rzeszy. Ich dokonania, takie jak ostrzeliwanie ludności cywilnej na drogach ewakuacji, zaiste godne są pamięci, ale jako coś zbrodniczego, na pewno nie inaczej. Ja takich zegarków na pewno nie kupię.
Co do argumentu, że chiński producent zegarków daje fikcyjną gwarancję, to niekoniecznie musi to być akurat ich wina, bo problem wynika przede wszystkim z wysyłką poza UE ( w przypadku zegarków o wartości powyżej 150 euro). To samo zresztą też dotyczy innych producentów, niekoniecznie z Chin. Serwisowanie zegarków na mechanizmach Seiko, czy Miyoty polega na ich wymianie (koszt z robocizną do 150 zł).
Jednak nie ma się co nakręcać, bo każdy z nas ma swoje kryteria, co można a czego nie. Póki to zgodne z prawem, nie ma się co napinać.
Nie wrzucaj wszystkich chińczyków do jednego worka. Czy na przykład Helm, to to samo co zegarek za 10 USD? Sztuczna segregacja na chińskie i nie-chińskie prowadzi do uproszczeń. Np. takich jakie zastosowałeś: "mimo wszystko chińczyk nie ma startu". Jaka marka, model, do jakiej?
Piszę to jako posiadacz sporej ilości zegarków z "obydwu stron barykady".