Z tymi Rolexami to też jest różnie. Przerobiłem przynajmniej 12 modeli, w większości z nich coś mi nie grało. Nie mówię tu o jakości, ale dopasowaniu do mojego nadgarstka. Najnowszy Sub z topornym zapięciem, Sky-Dweller ze zbyt ciężką kopertą, Polar plackowaty, 1908 zbyt delikatny, a Datejust 41 szybko mnie znudził. Starsze GMT całkiem fajne, choć osobiście preferuję nowsze. Zegarki trzeba ponosić rok lub dłużej, żeby odnaleźć wszystkie jego wady. A próbując innych modeli i je porównując, zawsze coś się znajdzie. Ja swojego idealnego jeszcze nie znalazłem, a najbliżej tego jest Land-Dweller. Za rok może mi się jednal zmienić. Ty pewnie to samo miałeś z Longinesami. Czasami trzeba poszukać czegoś z innej marki. Ty przechodziłeś z Longinesa na Tudora i później na Rolexa. Po części dla wygody i jakości, po części pewnie dla prestiżu, mając większe możliwości finansowe. Bo z zegarkami jest chyba tak, że im więcej ich poznajesz, tym trudniej znaleźć ten, przy którym naprawdę nie masz się do czego przyczepić.