Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

renqien

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2047
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez renqien

  1. Szmaciaki dają kolor, a w skórze walka z kolorem jest dużo trudniejsza. Do takiego zegarka jaką skórę dasz? Czarną? Nuda. Szarą? Nuda. Można kombinować z kolorem przeszycia ale wtedy istnieje ryzyko, że wyjdzie nowoczesny pasek do wintydżowego zegarka, a to grozi dysonansem. Wychowałem się w czasach, kiedy dostępne były paskudne skórzane pasiory śmierdzące tandetą i perlony, również mało efektowne, ale przynajmniej kokorystycznie weselsze. Do takiego zegarka szmaciak mi pasuje, chociaż ja uciekałbym od wzorów zbliżonych do NATO. Jakoś CCCP i NATO mi nie grają
  2. renqien

    Vratislavia

    To może czas na UR-a? Podobna stylistycznie koperta, spłonka w kolorze starego mosiądzu jako motyw tarczy, wtedy i koronka w złotawym kolorze jakoś by pasowała... Nabój do UR-a miał fajny wygląd, taki "zegarkowy" bo był duży, z małą spłonką i sygnatury były fajnie rozstrzelone jak indeksy godzinowe. Taki czarno-mosiężny, w militarnym klimacie, mogłoby być interesująco. Albo chrono z czarną tarczą w sanwicha i jeden subdial w mosiądzu jak spłonka naboju. Mniam
  3. Szok, nie? Jeden z modeli, na którym rewelacyjnie prezentuje się logo Enicara. Ha, wiedziałem, że bransa oryginał. Szukam takiej 20mm ale ceny są zabójcze. Taniej można cały zegarek kupić z niezłą oryginalną bransoletką
  4. Nie wiem, czy przeżył. Po prostu noszony i ma obpalcowaną kopertę, ale stan wydaje się niezły i bransoleta chyba oryginał, a to cenny smaczek. Szkiełko do wymiany, pewnie o to chodziło.
  5. Nie załapałeś, to właśnie o to chodziło
  6. Nie wiem, ale wiem, że właśnie przyszedł zegarek (ruski) który kupiłem dla (ruskiego) paska To się nazywa "mieć zajoba" czy jakoś tak
  7. Słuchajcie, żeby nie być gołosłownym, obserwowałem tę aukcję https://www.ebay.pl/itm/Vintage-automatic-Enicar-TV-style/164042359940 Śliczny DDS w niezłym stanie i ... nikt. To nie wyjątek, bo DDS-y DDF-y, DDG i inne telewizorki wiszą miesiącami i nikt po nie nie sięga. Świetne zegarki na żywo, średnie na zdjęciach, chętnych brak.
  8. Wprawdzie nie jestem zegarmistrzem, ale robię w elektronice i mam dużo do czynienia z bardzo małymi elementami, więc musiałem coś wymyślić, żeby dobrze widzieć. Noszę okulary więc mikroskop czy lupa zegarmistrzowska wymaga zdjęcia okularów. Zbyt uciążliwe na dłuższą metę. Zrobiłem sobie takie coś: Wygoda takiego zastosowania polega na tym, że w dowolnym momencie podnoszę i opuszczam lupę: Nie jest to może profesjonalne rozwiązanie, ale dobrze zdaje egzamin. Czasem, jeśli potrzebuję spojrzeć na coś z większej odległości, bo z bliska można sobie nos lutownicą przypalić, używam czegoś takiego: Nie ma to funkcji podnoszenia i opuszczania, ale ogólnie daje radę. Są dostępne różne powiększenia i różne ogniskowe, więc dystans z jakiego się patrzy może być większy lub mniejszy. Ja tutaj mam około 40 cm. Do moich zastosowań w sam raz.
  9. No tak, bo Ty 87 jesteś. Paweł chyba 74, to pewnie nawet nosił. podobnie jak ja.
  10. Człowiek był durny i wywalał, a teraz taki uzbrojony pasek z kompasem i kalendarzem z lat siedemdziesiątych to byłby czad. Obłażące z pozłoty czy niklu knobki, uczulająca klamerka z blachy po śledziach, hmmmm. No popatrz, jakieś przeżyły do naszych czasów, niektóre nawet NOS z pudełkiem
  11. Działają. Jeszcze były takie blaszki z kalendarzem zaginane na pasek, znaki zodiaku i herby miast. Też działały
  12. Właśnie Enicar jest wyjątkowo ciekawy jeśli chodzi o tendencje cenowe. Z jednej strony naprawdę fajne modele, jak 340 można wyrwać za rozsądne pieniądze, dwa razy kupiłem sporo poniżej tysiaka, czy nawet budzik trafia się w akceptowalnych kwotach, co można było niedawno zaobserwować. Z drugiej strony, sporo modeli osiąga poziom absurdu, jak chociażby poszukiwana przeze mnie 350-tka. Mam wrażenie, że wynika to z niszowego charakteru marki. Są entuzjaści, kolekcjonerzy którzy gotowi są sporo zapłacić za rzadkość, a cała reszta nawet nie wie, co to jest. Na szczęście kolekcjonerów jest mało. Większość zbieraczy celuje w znane i rozreklamowane marki, Omega już za samą nazwę zyskuje tysiaka, a potem płaci się za stan i ładne zdjęcia wielokrotność tej sumy. W wypadku Enicara mniej znaczy moda, jest mniej popularny i dopiero wysokie modele, atrakcyjne dla znawców, są drogie. Inna sprawa, że Enicara trzeba zobaczyć na żywo. To zegarki robione na wystawy sklepowe, a nie na reklamy internetowe. Na zdjęciach nudny lub wręcz brzydki zegarek, na żywo robi piorunujące wrażenie. Opalizujące tarcze, szlifowane szkiełka, kontrastujące logo Saturna... tego nie da się pokazać na zwykłym zdjęciu na aukcji internetowej. To trzeba zobaczyć na żywo. Niestety, sporą wadą Enicarów jest też trudność serwisowania. Brak części, powtarzające się usterki, skomplikowane mechanizmy w wielu modelach, odstręczają kupujących, bo serwis jest drogi lub niemożliwy. Trzeba szukać dawców, czekać miesiącami lub latami na zamienniki, mało też majstrów chce i umie robić te zegarki. Byle partacz więcej zrobi złego niż dobrego i taka sztuka może już nie nadawać się do naprawy. O otwieraniu dekla już nie wspomnę... masakra.
  13. Aaaa, czyli niebity Niemiec... Turek płakał jak sprzedawał Paweł, Łucz też śliczny, szkoda że w nienajlepszym momencie
  14. Chyba tak ten zegarek wyglądał:
  15. Nie, no nie mam, aukcję oglądałem i wpadł mi w oko. Pasek, nie zegarek Lubię Łucze i ten wygląda na oryginalny, ale przecież nie kupię zegarka dla paska Chociaż... EDIT: Wcale nie badziewie. Mam trochę bzika na punkcie starych pasków i dla mnie to samo najsmaczniejsze. Współczesne paski, takie wycacane i dopieszczone już nie mają tego uroku, co niegdysiejsze, proste i czasem wręcz siermiężne. A już te z podkładkami to całkowity odlot. Ostatnio się zastanawiałem, czy nie kupić jakiegoś starego kwarcyka za niecałe 50 PLN tylko dla paska z podkładką i knopkami. Zegarek pod tramwaj, pasek do jakiegoś staruszka
  16. Chłopaki, pytanie z czystej ciekawości. Czy to oryginalny ruski pasek? Tak jakoś mi wygląda, jakby był z epoki i ciekaw jestem, czy z takim był kupiony, czy później wymieniony. Oczywiście srebrna klamra, więc wiadomo że nie było go w komplecie, ale chodzi mi o to, czy z lat sześćdziesiątych, czy późniejszy.
  17. Nawet jeśli mu się chce i śledzi sytuację na rynku, to i tak ma wyrobione zdanie. Ja to rozumiem. Wiele radzieckich mechanizmów nie grzeszyło dokładnością wykonania. Były okresy, kiedy naprawdę było w niektórych fabrykach marnie. W dodatku napompowała się teraz bańka kolekcjonerska i niewiele warte egzemplarze stają się wartościowe tylko dlatego, że są rzadkie lub wiąże się z nimi jakaś historia. Nadal jednak są to w wielu wypadkach marne, tanie zegarki i gdyby nie sztucznie nakręcona koniunktura, nie warto byłoby ich naprawiać. Oczywiście, nie każdy poszukiwany rusek jest marny, ale sami przyznacie, że wiele takich jest. Zegarmistrz, jak mało kto, zdaje sobie z tego sprawę, bo siedzi w tym na codzień. Podobnie z resztą jest z wieloma "zachodnimi" zegarkami. Jedne są wartościowe, bo to Omega, inne prawie zapomniane, bo Tissot. Wewnątrz ten sam mechanizm. Kolekcjoner ma inne spojrzenie na zegarek niż majster. Zwłaszcza jak w nowym, renomowanej firmy zegarku widzi na przykład plastikowy wychwyt albo elementy wycięte z cienkiej i marnej blachy jak w tanim chińczyku.
  18. Wiecie co mnie uderzyło w tym wpisie? Nie to, że zegarki szły na zniszczenie tylko to, że Biorąc pod uwagę, że większość zegarków z Polski kupuję właśnie od sprzedawców ze Śląska, zaczynam się zastanawiać, czy tam na pewno tylko węgiel wydobywają. Kruca bomba, u mojego majstra nie ma nic na sprzedaż
  19. Nic w tym dziwnego Panowie. Po prostu wielu majstrów jest jeszcze z epoki, kiedy ruskich było na pęczki, miały złą renomę, były badziewiem które zbierało się do wiaderka i oddawało na przetop. Podobnie było z polskimi, tylko z tych to i przetopić nie bardzo było co. Jak powiedział jeden znajomy majster, kiedyś jego ojciec rozbierał takie zegarki na części, a pozostałości wyrzucał. Teraz samą koronkę od takiego wynalazku sprzedaje drożej, niż kiedyś cały zegarek.
  20. Ooo, do mnie dziś też Łucz z rzymskiej rodziny dojechał. Jeszcze nie doczyszczony, muszę nad nim jutro posiedzieć, bo ktoś go uświnił. Najważniejsze, że koperta bez przecierek i wszystko wygląda na oryginalne. Najbardziej obawiałem się o tarczę, bo te bywają współczesne, ale nowe mają chyba grubszy nadruk. Ten jest delikatny i cieniutki więc chyba z epoki. Najgorsze, że ja się na tym zupełnie nie znam, a kupuję... pić nie umiem, a piję... grać nie umiem, a gram... No i zdjęć robić nie umiem EDIT: i zamieszczać ich też nie umiem, coś mi przekręciło to zdjęcie.
  21. Ostatnio pisałem, że zafiksowałem się na pewną SLAVĘ rzymiankę i szukam jej już bardzo długo. Wczoraj oglądam jakiś program w TV i... I tak teraz się zastanawiam, czy się napić, czy pójść do lekarza
  22. Ja szukałem, ale to do Poljota albo Sekondy jest, z kanciastymi uszami. Strela miała takie spiłowane, przynajmniej druga wersja, do której szukam. Niby mam korpus, ale marny i w ostateczności mogę zrobić składankę z dekla i ringu szkiełka od Poljota i korpusu od Streli, ale wtedy cena robi się za wysoka. Niemniej, dzięki za pamięć.
  23. Nie, no jasne. Po prostu nie rozumiem fenomenu tego modelu. Wiem, że werk itp. ale jakoś nie ogarniam. Niemniej ma koleś w sklepie Sturmanskie które od zawsze mi się podoba http://www.nhtwatches.com/Shopcube/chronographs/poljot-chronograph-sturmanskie.html i jak się okaże, że z Twoim jest OK to może też się skuszę. Mam widzenie tego zegarka na fajnym szmacianym pasku w wojskowej zieleni. Pasuje wizualnie do kombinezonu pilota MIG-a. EDIT: Oooo! Ma jeszcze coś! Ale nie powiem, bo mnie wyśmiejecie
  24. Pasek ma fajny Cena... nic nie mówię, bo kolega widzę sąsiad, to jeszcze mnie znajdzie i wyleje czarę goryczy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.