Jasne, nie namawiam do kupowania tych konkretnych sztuk. Po prostu pamiętam, jak na stadionie było ruskich zegarków na tony, kosztowały grosze i nikt ich nie chciał. Teraz to okazy kolekcjonerskie w stanie NOS warte tyle, co wtedy walizka tego złomu Sam mam sentyment do niektórych ruskich zegarków i dziś na przykład odebrałem z naprawy takie coś: Nic nie warta damka, na naprawę której wydałem dużo więcej niż jest warta. Koronka ze szpindlem bo kiedyś wyleciała i zaginęła, szkiełko, naprawa mechanizmu bo stał dęba, czyszczenie i smarowanie. Majstra chyba ujął fakt, że naprawiam mojej mamie zegarek, którego już od dawna nie nosi, bo skasował tyle co nic. A ja jutro, na jej urodziny dam jej naprawiony zegarek, który odkąd pamiętam w dzieciństwie, zawsze miała na ręku. Można mieć sentyment, może się coś podobać, można mieć bakcyla zbieractwa. Ja to rozumiem i nie krytykuję. Po prostu żyję już na tyle długo że wiem, żeby nie wyrokować, że coś jest nic nie warte, bo śmieci które kiedyś wyrzucałem, dziś są poszukiwanymi okazami kolekcjonerskimi. Właśnie z moim zegarmistrzem dziś rozmawiałem, że kiedyś warte flaszkę zegarki dziś osiągają niesamowite ceny. Nawet kioskowce, samochodziki z zielonymi szybami bo nie było plastiku bezbarwnego. Dlatego ostrożny jestem z wyrokowaniem, że coś jest nic nie warte i szkoda kasy, bo można się za kilka lat solidnie zdziwić.