Miał być kolejny krab od Kirova, ale skoro jest eksportowy poljot Krzysztofa, to aby się wpisać w klimat również będzie poljot eksport🙂.
Zegarek kupiony jako drogi trupek, choc coś się w nim ruszało i udawało, że jeszcze żyje. Dlatego tani nie był, ale wszystko kompensowała idealnie zachowana tarcza. Zegarek niby był na chodzie, ale bez sekundnika, ze złamaną osią sekundnika i jak się okazało krzywym mostkiem przekładni chodu. Trochę czasu i zabrało, aby w miarę tanio kupić dawcę na części. Werk to moskwa 2608, więc kupiłem moskwę na części. Potem było mi jakiś czas żal mi ją rozbebeszyć, bo stan tarczy i wskazówek bardzo ładny, ale że przez jakiś czas nic innego w gorszym stanie nie chciało wpaść, to w końcu zdecydowałem się ją chwilowo poświęcić. Wracając do mojego poljota udało mi się rónież zdobyć sekundnik, więc w końcu mogłem zacząć działać. Poskładanie tego do kupy z krzywym mostkiem przekładni chodu, to była mordęga. Nie piszę ile to trwało, bo nikt mi nie uwierzy. Jak już poskladałem, to i tak się okazało że nie działa, więc rozebrałem na nowo i zapożyczyłem mostek z mojej moskwy. Potem poszło już jak z płatka. Projekt zamknął mi się w kwocie 330 zł. NIe mało, ale jak naprawię moskwę, a części już mam, to ze sprzedaży moskwy z 80 -100 zł powinienem odzyskać, a wtedy cena końcowa poljota będzie już atrakcyjna. W każdym razie efekt końcowy dla mnie jest ŁAŁ. Jest to jeden z piękniejszych zegarków jakie ostatnio kupiłem🙂.
Krzysztofowi grauluję zaje... go nabytku👍. Ciekawe jaki jest ten drugi eksportowy?
Ja jakby co też mam już coś na podorędziu, znowu kupiłem uszkodzony, ale kompletny. Co prawda jeszcze nie naprawiony, ale działa, a do pokazania świetnie sie nadaje, bo stan świetny i gdyby co, to się również pochwalę. A co mi tam😁
Miłego oglądania:
I jeszcze jedna fota