No nie mam ani drugiego, ani dawcy, a zegarek to przedwojenny naręczny Hampden, więc pewnie nie zdobędę częsci.....Już przez moment myślałem, że mechanizm ma luz w pierścieniu osadczym i balans ociera o obudowę, ale nie. Werk chodzi jak złoto na płask i we wszystkich pozycjach na boku, poza jedną, gdy zespół balansu znajduje się w pionie bezposrednio nad kotwicą i wychwytem. Czyli, obrazowo mówiąc, mechanizm jest ustawiony jak do powieszenia na ścianie, balans na 12.00, koło wychwytowe na 6.00, kotwica pomiędzy nimi. Zaczyna szczyrkać, zwalniać, koziołkować, w końcu staje. Obejrzałem czopy - nie widać skrzywień. Nie zauważyłem luzów na którymkolwiek łożysku ale wygląda tak, jakby w takim przypadku coś napierało jedno na drugie - kotwica na wychwyt? Balans na kotwicę (jest większy i cięższy, więc łatwiej mu opaść...)? Nie ma incabloka, łożyska balansu są mocowane od wewnątrz na śrubki, również kamienie w mostkach są w szatonach przykręcanych na śrubki. Do mycia nie rozbierałem szatonów, wymyłem je pędzelkiem bezpośrednio w mostkach.