Źródła są podane pod tekstem. Najważniejszym była książka Kate Moore. Autorka, moim zdaniem, dogłębnie zbadała temat, rozmawiała z rodzinami ofiar, zebrała wiele relacji. Sama napisała, że zależało jej najbardziej na pokazaniu życia bohaterek i ich punktu widzenia całej sprawy.
Tak, drobniutkie dziewczyny. Wynika to z ich opisów. Kilkunastolatka, o wzroście zazwyczaj ok. 160 cm, często przed okresem dojrzewania i z biednej rodziny. Tu nie ma raczej miejsca na korpulentność. Owszem, kojarzę, że któraś z pracownic została opisana jako bardziej "pulchna", ale, o ile dobrze pamiętam, niezbyt dobrze radziła sobie z tą pracą. Drobne dłonie i palce ja ułatwiały.
Nie do końca rozumiem, co masz na myśli pisząc o "tabloidowym sposobie" opisu. Tak to, mniej więcej, wyglądało. Dziewczyny beztrosko podchodziły do pracy z radem, bawiły się nim, nie znały zagrożeń. Szukanie przyczyn chorób było utrudniane, śledztwa i badania zagmatwane i manipulowane. Cała ich historia wygląda jak medyczno- sądowy thriller. Zapewne przeniosłam nieco swoje odczucia po lekturze książki na sposób opisania tej historii, ale trudno byłoby tego nie zrobić.