Orient to ma swoje własne mechanizmy (in-house, jak to się mówi). I one słyną z tego, że są trudne do zabicia. Więc nie wrzucałbym ich do jednego wora z innymi tanimi werkami.
Ja za takie wynalazki płaciłem mniej niż 10 zeta ;P. Jeden jest moim obiektem eksperymentalnym. Tzn. noszę go do roboty w ogrodzie od paru lat i patrzę, co się dzieje z kopertą. Tylko muszę mu flaki wymieniać co kilka miesięcy, bo te werki to kosztują tyle, co bateria, ale wytrzymują mniej więcej tyle samo.
Mam podobnego "Czajnakina", tylko pod innym (równie szacownym) brandem. Widać subtelne różnice - u mnie cieńsze czarne kółeczka wokół oczek, inne zęby i brak rumieńców. W sumie nie wiem, czy to różna inwencja majfrendów, czy Czajkin wypuszczał różne wersje
A dziś też chińczyk wskoczył, ale udający coś sporo tańszego.
Lubię tego noworuska. Tarcza z indeksami, wskazówki, kształt koperty. Kocham. Poza tym jest za duży, ma w środku paskudną wizualnie krańcową wersję mołni (bez antiszoka!), a gwint w koronce zdechł po kilku miesiącach noszenia. Trudna miłość.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.