Rysy, przytarcia, obicia i wgniotki wyglądają o niebo lepiej na "wizualnych toolwatchach", czyli zegarkach, które mają jak najwięcej matowych i szczotkowanych (najlepiej gruboszczotkowanych) powierzchni (koperta, bransoleta, bezel, tarcza). Dlatego Moonwatch (hesalit na tle matowej tarczy) oraz m.in. 5 cyfrowy Sub, GMT czy nawet biżuteryjny stary Datejust nawet z rysami, ale z fabrycznymu ostrymi krawędziami i przejściami wyglądają nawet fajnie, a dla niektórych bardzo fajnie. Natomiast IMHO taki SubC czy GMT z błyszczącą tarczą, bezelem i bardzo drobną szczotką na uszach jeśli jest mocno porysowany to prędzej wygląda jak znaleziony na wysypisku niż zegarek z duszą, charakterem czy niby 'historią*'. To samo się tyczy ceramicznej SMP, nowej Carrery etc. Do tego dochodzi fakt, że na ceramice widać wszelkie odciski, maznięcia i inne brudy. Przy 2 dzieci w zegarkach z ceramiką i zewnętrznym AR to już można sobie przypiąć od razu do bransolety szmatkę do przecierania. Bardzo rzadko się o tym wspomina, ale o ile np. takiego 16610 można dać przedszkolakom na kilka godzin do oglądania i później założyć go na rękę bez uszczerbku estetycznego, o tyle współczesne ładne cukierkowe zegarki wyglądaj dobrze jak nie są styrane i są czyste. Swojego czasu na rolexforum znalazłem wątki, gdzie całkiem sporo użytkowników stwierdziło, że ceramiczne zegarki nie wyglądają za dobrze, jeśli traktuje je się mocno użytkowy, ponieważ dziwnie wygląda czyste szkło i bezel jak nowy na tle poobijanej koperty. Jak widać wszystko ma swoje plusy i minusy. *- dla mnie prawdziwą fajną historię to miał mój kwarcowy kilkuletni SoprasSub za parę stów, którego jeden z forumowych kolegów używał do nurkowania jako żołnierz zawodowy MW niż np. kilkuletnia SMPc czy SubC, który ma rysy na kopercie i bransolecie od zamka w kurtce, futryny i biurka właściciela.