może to po prostu pragmatyzm? Samochód sporo kosztuje, nie każdy dostałby o tyle większe wynagrodzenie, aby sobie na takie auto pozwolić, a w razie awarii, itd. koszty bierze na siebie pracodawca. To perspektywa pracownika. Z kolei pracodawcy też łatwiej komuś dać do dyspozycji auto zamiast podwyżki, bo nie dość, że zrobi sobie koszty, to ogranicza koszt wynagrodzeń, gdzie aby dać pracownikowi odpowiednie netto, musi taki przedsiębiorca ze swojej kieszeni wyłożyć jeszcze na ZUSy, podatki, których nie płaci od samochodu Czasem to układ win-win. Zależy od kwot oczywiście.