Pod względem finansowym rok 2021 był niezły. Ale nie do końca się zgodzę z teza,że nie było drożej. Porównując do 2020 roku różnicę: dochód całkowity - wszystkie wydatki (wyłączając fanaberie takie jak zakup nowego auta i znaczna nadpłata kredytu) po zakończeniu 2021 r jesteśmy mniej na plusie niż w 2020 r. Owszem koszty stałe typu czynsz za mieszkania, rachunki, koszty ubezpieczeń aut, były na podobnym poziomie a rata kredytu hipotecznego nawet na mniejszym (ale to wynika ze wspomnianej nadpłaty) ale cała reszta tj. koszty wspomnianego "żarcia", wyjścia na miasto, ubrania to już przepaść, podobnie z paliwem do samochodów ale tutaj uczciwie trzeba też mieć na uwadze większe przebiegi w 2021, bo 2020 był zdecydowanie bardziej stacjonarny i bilansuje się to z brakiem wydatków na serwis - nowe auta. Rok 2022 już na początku daje znać, że będzie gorzej. Czynsz w jednym z mieszkań ze względu na koszty ogrzewania z 350 na 540 zł na dzień dobry, za chwilę podwyżki rachunkow za prąd. Ceny w sklepie co zakupy wyższe, widać to zarówno przy cotygodniowych, duzych zakupach w markecie jak i codziennych w warzywniaku. A poziom życia nam nie wzrósł, utrzymujemy podobny standard. Co z tego, że wynagrodzenia brutto w 2021 wzrosły nam o około 10% skoro i tak zarobimy netto mniej, ulga dla klasy średniej nie dla nas "cwaniaków" a i chyba jeszcze nikt nie wie jak będzie wyglądało wspólne rozliczenie z małżonkiem za 2022 r....stopy procentowe ciągle w górę i ok, tego się spodziewałem i byłem świadomy, zresztą pamiętam czasy gdy lokaty były oprocentowane w okolicach 10%, ale oderwanego od czegokolwiek WIBORu już nie ogarniam. Generalnie moim zdaniem idą ciężkie czasy....niestety Excel nie kłamie i budżet na 2022 rok pokazuje,.że na koniec roku będzie zdecydowanie gorszy bilans niż w zeszłym roku.