Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

TimeWaitsForNoOne

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    474
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez TimeWaitsForNoOne

  1. "Fantastyczny" ;) Dokładnie coś takiego miałem na myśli. Gdzie go znalazłeś?
  2. Tylko, że zegarek kwarcowy nie daje wielkich możliwości demontażu. Może poszukam w wolnej chwili najtańszego automatycznego - zdemontowanie go, a potem samodzielne go złożenie - albo przynajmniej próba złożenia - byłaby eksperymentem znacznie ciekawszym i bardziej pogłębiającym wiedzę. 9,99 PLN? - zapowiada się świetnie.
  3. @Topaz Jeszcze trochę i założysz na Forum klub miłośników zegarków Shshd A tymczasem Arnaud Constantin uległ całkowitej dekonstrukcji.
  4. Łatwiej o zegarek z 2003 r. niż z 1973 czy 1983 r. Trochę powyżej budżetu, ale: - Breitling - z 2003 r. - nienoszony z dokumentami - duży - chrono. https://www.chrono24.pl/breitling/breitling-crosswind-special--id17030325.htm
  5. Nie pomyślałem o tym, dzięki za wyjaśnienie.
  6. Na tym zdjęciu Shshd wcale nie wygląda jak zegarek za <20 PLN, a nawet prawie wygląda fajnie. No i po dwóch tygodniach wciąż działa ;)
  7. Jako założyciel wątku muszę docenić ten wartościowy wkład @Mikołaj Obrębski w dyskusję, choć przyznaję, że idei kupienia 10 tanich chińskich zegarków nie rozumiem. Oczywiście 200 PLN to nie <20 PLN, więc nie namawiam do takiego eksperymentu, ale otworzenie taniego zegarka automatycznego, żeby sprawdzić, co ma w środku - a może nawet rozmontować mechanizm - dostarczyłoby znacznie więcej zabawy niż w przypadku kwarcowego Jak widać, te kwarcowe mechanizmy nie dają zbyt dużych możliwości dalszej dekonstrukcji.
  8. Znalazłem mój singapurski mechanizm do kupienia. https://speedtimerkollektion.com/shop/product_info.php?products_id=37531 Kosztuje 5,95 euro, czyli mniej więcej dwa razy tyle, ile kosztował zegarek (bez dostawy). Oczywiście jasne jest, że inna jest cena przy zakupie jednej sztuki, a inna - kilku tysięcy, ale nadal zostaje bardzo niewiele na koszty wytworzenia całej reszty, tak aby opłacało się całość sprzedawać za 14,99 PLN.
  9. Otworzyłem swojego Arnaud Constantin, który zresztą już w ogóle przestał chodzić, i w środku ma taki mechanizm.
  10. Jaki Nowy Rok, taki cały rok? Najlepszego!
  11. Bardzo ciekawe. Jako uzupełnienie - współczesna rumuńska firma zegarkowa (choć "Swiss made"): https://monochrome-watches.com/value-proposition-peren-hintz-tribute-to-transylvanian-watchmaking-price/
  12. No, świetny jest! Namalowane tarcze już w tym wątku widzieliśmy, ale Tacrymetre i niezwykle łatwo wpadająca w ucho marka Shshd wnoszą zabawę na wyższy poziom ;) Ale wprawne oko dostrzeże, że w odróżnieniu od modelu, który zapowiadałeś wcześniej, ten kupiony nie ma napisu "Swiss made" ;)
  13. Cztery tarcze same w sobie nie są niczym złym, choć jest to ewidentne zapożyczenie od Eberhard & Co., który ma całą taką linię: https://www.eberhard-co-watches.ch/en/collections/?cat=chrono-4 Naprawdę słabe jest to, że są to tylko atrapy, lub jak to ujął sprzedający na Allegro, "stylowy element dekoracyjny". Oraz to, że pierwsza od lewej pokazuje rok. Zwłaszcza, że skoro zegarek w ciągu doby robi kilka godzin opóźnienia, to po kilku miesiącach pokazywałby też niewłaściwy rok. Tzn. tarcza pokazywałaby, gdyby nie była atrapą 🤣
  14. Nie, nie chciałem wymienić baterii, bo jej koszt zapewne przekraczałby wartość całego produktu i to jeszcze przed upadkiem, ale przyznaję, że miałem zamiar zajrzeć do środka. Zrobię i oczywiście sporządzę dokumentację fotograficzną
  15. Upadł na podłogę (no dobrze, trochę mu pomogłem w tym upadku) i wypadło z niego szkiełko, które zresztą było bardzo słabej jakości, bo zbierało wszystkie odciski palców. Kiedy próbowałem je z powrotem wcisnąć, rozpadło się.
  16. Zdaje się, że nieco przesadziłem pisząc, iż nie chce się rozpaść. W dziesiątym dniu, od kiedy wszedłem w jego posiadanie, zechciał
  17. A zatem, po tygodniu posiadania wyrobu zegarkopodobnego, który jak wykazał @bazant wcale nie okazał się najtańszym, muszę przyznać, że jestem nim podwójnie rozczarowany. Po pierwsze, on nie wygląda aż tak fatalnie jak liczyłem. Tzn. on oczywiście jest fatalny, subtarcze będące atrapami z namalowanymi wskazówkami czy skala tachometru bez wskazówki od niej to straszliwy obciach, ale spodziewałem się, że do tego będzie byle jak wykonany, a jeśli się mocniej go ściśnie palcami, od razu się rozpadnie. Ale się nie chce rozpaść. Na dodatek, z daleka albo jeśli się mu zrobi dobre zdjęcia, on wcale nie wygląda na takie byle co. Po drugie, myślałem, że owszem, ten produkt jest słaby, obciachowy itp., ale przynajmniej spełnia swoją zasadniczą rolę, czyli poprawnie pokazuje czas. Otóż nie. Nie wiem, czy to wynika ze zużytej baterii (ale skoro dopiero został kupiony, nie powinien mieć zużytej baterii), czy też z jakiejś wady wykonania, ale wskazówka sekundowa w każdej minucie zatrzymuje się na kilkanaście sekund. W efekcie w ciągu godziny robi kilka minut spóźnienia, a w ciągu doby niedokładność jest rzędu kilku godzin. Ale z punktu drugiego można wyciągnąć pozytywny wniosek - obala on argument "po co kupować automatyczny zegarek za kilkaset/kilka tysięcy/kilkanaście tysięcy złotych, skoro kwarcowy za kilkanaście złotych dokładniej pokazuje czas". Skoro nie pokazuje dokładniej, a nawet nie pokazuje wcale, to kupowanie fajnych zegarków ma uzasadnienie.
  18. Nie zgadzam się z tym. A przynajmniej powinno to mieć znaczenie. Owszem, ktoś, kto kupuje "rolexa" za 1000 PLN, nie kupi prawdziwego Rolexa za >30.000 PLN, więc nie jest potencjalnym klientem, ale samo istnienie masy tandetnych podróbek psuje wizerunek marki. Myślę, że jest sporo osób, które właśnie z tego powodu zamiast Rolexa, Omegi czy AP wybierają zegarek z podobnej półki cenowej, ale z bardziej niszowej - a zatem rzadziej podrabianej - firmy.
  19. To jak określić skalę działania tego sprzedawcy z OLX, który ma obecnie wystawionych 13 stron podróbek?! https://www.olx.pl/oferty/?search[user_id]=212569763 Łącznie 495 podrobionych zegarków - od "franck muller" za 199 PLN do "rolexów" za 1998 PLN.
  20. Z tych trzech bez wątpienia wybrałbym ostatni. Nie dość, że jest najtańszy, to jeszcze ma średnicę 45 mm, czyli na większości normalnych nadgarstków będzie wyglądał na za duży, no i ma przewagę w postaci tego, że "pozostałe tarcze i przyciski to ozdoba" ;)
  21. No to najwyraźniej jesteś królem polowania A ja najwyraźniej okrutnie przepłaciłem za swój zakup, który zresztą właśnie odebrałem. Oczywiście lada dzień podzielę się wrażeniami.
  22. Nie wiem, co jest bardziej niepojęte - czy to, że ktoś kupuje za kilkadziesiąt złotych kompletny szajs, który w niczym nie przypomina oryginału, ale na tarczy ma napis "Rolex", czy też to, że ktoś miałby kupić kwarcowy zegarek "w stylu Rolexa" jakiejś wirtualnej marki za 23999 PLN. Choć w tym wypadku ogłoszeniodawca poniekąd ma rację pisząc, że zegarek jest wyjątkowy - trzeba by wyjątkowo mocno upaść na głowę, by za takie coś zapłacić więcej niż za niektóre oryginalne nowe Rolexy 🤣
  23. Ależ wiem o tym. Właśnie o to chodzi. Ja nie zamierzam tego nosić. Próbuję jedynie zrozumieć, na jakiej zasadzie może być opłacalne wyprodukowanie zegarka, który zasadniczo spełnia swoją rolę, tzn. pokazuje czas, i wysłanie go na inny kontynent, za mniej niż 20 PLN. Wiem, że są niskie koszty siły roboczej, efekt skali, być może dumping cenowy, w ofertach na Amazonie także zmniejszanie ceny zegarka na rzecz kosztów wysyłki, aby sortując według najtańszych był wyświetlany na początku (na Amazonie najtańsze zegarki są za jednego pensa, czyli 5 groszy plus koszty wysyłki). Zatem chcę na własne oczy sprawdzić, jak fatalnej jakości musi być takie coś, by taka produkcja się opłacała. Najprawdopodobniej w przyszły weekend to zrealizuję. A dokładniej tę okropną hybrydę Breitlinga z Eberhardem, która nazwą ma nawiązywać do Vacheron Constantin, z "małymi tarczami jako stylowym elementem dekoracyjnym".
  24. W urodziny na ręku musi być urodzinowy prezent, nawet jeśli ten prezent sam sobie sprawiłem. Fakt, że zegarek zauważalnie starszy ode mnie nadal wygląda i działa bardzo dobrze, pozwala ze względnym optymizmem patrzeć w przyszłość
  25. Zanim zaczęła się epoka home-office'ów, był okres, w którym znacznie częściej niż obecnie poruszałem się transportem publicznym i wykorzystując to, że nie trzeba było wówczas zachowywać dwumetrowej odległości od współpasażerów, bardzo lubiłem się przyglądać, co mają na nadgarstkach. Z warszawskich obserwacji zapadły mi w pamięci trzy zegarki. Z jednej strony skali Tudor Pelagos i Omega, jeśli dobrze pamiętam, Planet Ocean. A z drugiej człowiek, który z wieku i ubrania wyglądał na młodszego rangą pracownika korporacji, tzn. nie wyglądał na kogoś, kogo nie stać na wydanie kilkuset złotych na jakiś choćby najprostszy model Seiko czy kwarcowego Tissota, tymczasem miał na ręku chronograf... Gino Rossi. No skoro robią buty, to zegarki też muszą robić dobre
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.