A zatem, po tygodniu posiadania wyrobu zegarkopodobnego, który jak wykazał @bazant wcale nie okazał się najtańszym, muszę przyznać, że jestem nim podwójnie rozczarowany.
Po pierwsze, on nie wygląda aż tak fatalnie jak liczyłem. Tzn. on oczywiście jest fatalny, subtarcze będące atrapami z namalowanymi wskazówkami czy skala tachometru bez wskazówki od niej to straszliwy obciach, ale spodziewałem się, że do tego będzie byle jak wykonany, a jeśli się mocniej go ściśnie palcami, od razu się rozpadnie. Ale się nie chce rozpaść. Na dodatek, z daleka albo jeśli się mu zrobi dobre zdjęcia, on wcale nie wygląda na takie byle co.
Po drugie, myślałem, że owszem, ten produkt jest słaby, obciachowy itp., ale przynajmniej spełnia swoją zasadniczą rolę, czyli poprawnie pokazuje czas. Otóż nie. Nie wiem, czy to wynika ze zużytej baterii (ale skoro dopiero został kupiony, nie powinien mieć zużytej baterii), czy też z jakiejś wady wykonania, ale wskazówka sekundowa w każdej minucie zatrzymuje się na kilkanaście sekund. W efekcie w ciągu godziny robi kilka minut spóźnienia, a w ciągu doby niedokładność jest rzędu kilku godzin.
Ale z punktu drugiego można wyciągnąć pozytywny wniosek - obala on argument "po co kupować automatyczny zegarek za kilkaset/kilka tysięcy/kilkanaście tysięcy złotych, skoro kwarcowy za kilkanaście złotych dokładniej pokazuje czas". Skoro nie pokazuje dokładniej, a nawet nie pokazuje wcale, to kupowanie fajnych zegarków ma uzasadnienie.