Ja kibicowałem Tan, a moja żona przez większość meczu Syrenie. Syrena niewątpliwie zasłużona, gigantka (dosłownie i w przenośni 😉) tego sportu, ale już nie powinna się wygłupiać. Nie wiem co nią motywowało, czy naprawdę liczyła, że w tym wieku ma szansę z młodzieżą? No bez przesady… Czterdziecha? Żeby nie było, sam mam trochę wiecej, gram regularnie w tenisa i widzę że sprawność już nie ta co 10, 15, 20 lat temu.
Może ktoś powie, że przecież Williams była blisko wygranej, może i tak, jednak była to pierwsza runda, a Tan (chyba wzniosła się na swoje wyżyny, może nawet zagrała mecz życia, choć zobaczymy jak się dalej w turnieju zaprezentuje) to jednak mimo wszystko cały czas druga setka rankingu, mimo wcale nie debiutanckiego wieku przecież.
Ale mecz oglądało się fajnie, szły łeb w łeb.