Bardzo Ci dziękuję, za wyczerpującą odpowiedź. Interesują mnie techniczne aspekty działania zegarków i jak tylko znajdę czas, to staram się czytać/oglądać jak najwięcej materiałów z tym związanych.
O tym, że niektóre modele można nakręcać w obie strony, dowiedziałam się tu z forum, potem sobie „dooglądałam” jeszcze trochę na YT.
Mam trzy manuale damskie w domu. Jednego Tissota beczułkę, małego starego Atlantica (który jest na przeglądzie u zegarmistrza teraz) i coś radzieckiego, malutkiego, którego nie noszę, bo bransoleta jest za ciasna a jest scalona z zegarkiem i dokąd nie wymyślę, jak ją wydłużyć (lub cudem znajdę ogniwa u mamy) to nie ruszam go w ogóle. I mam jednego Timexa manuala (najnowsza wersja jest solarna). Zobaczyłam go kiedyś w sklepie i ten model podobał mi się tak strasznie, że po prostu kupiłam. I „skitrałam” w garderobie 🙈 bo szkoda mi go dać chłopakom (u mnie synowie noszą analogowe zegarki, mąż radziej). Dwóch nakręcanych „zabawkowych” skeletonów cebulek kieszonkowych z „Drobin Czasu” nie liczę. Choć lubię.
Automatów mam kilka, najcieńsza jest mała Certinka. Aż ciężko uwierzyć, że upchnęli automat w tak małą kopertę. Rotomat mam, jakiegoś małego Klarsteina na jeden zegarek, ale nie jestem przekonana czy on działa dobrze. Gdzieś tu na forum wyczytałam, że najlepiej stosować ok 800 obrotów i tylko w jedną stronę. Przy takich ustawieniach fotonami wszystkie moje zegarki zatrzymują się po wyczerpaniu rezerwy, może odrobinę później, więc rzadko go używam a jeśli już to na 1200 i w obie strony ale zwykle i tak po max weekendzie trafiają na rękę lub, jeśli dłużej nienoszone, to czekają w etui.
Najbardziej lubię manuale. Poranne nakręcanie jest nie do przecenienia. Pamiętam tatę, jak nakręcał swój….Ta czynność bardzo mi go przypomina…. Żałuję, że jest tak mało modeli damskich z manualnym naciągiem w ofercie. Może moda na nie powróci.