Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

McIntosh

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    224
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez McIntosh

  1. Oczywiście... Trzymają tam tylko powietrze. 🙂
  2. Patek Philippe "wywalił" dziesięciopiętrowy budynek z czego cztery piętra są produkcyjne.
  3. Oczywiście, że nie. Jeżeli Panerai dostaje zrobione na zamówienie mechanizmy od ValFleurier, to nadal są to mechanizmy ValFleurier, a nie Panerai (w sensie terminu "in-house"). Niestety firmy zegarkowe lubią mętną wodę, bo dzięki temu łatwiej ściemniać. Przykład? Perrelet. Na tarczy dumnie stoi 1777, a przecież ta firma zegarkowa nie istnieje 248 lat. No ale wiadomo, że to nawiązanie do opracowania Perreleta dotyczącego automatycznego naciągu sprężyny napędowej. Dziś przy odpowiednich zasobach finansowych każdy mógłby mieć firmę zegarkową, co ma "kilkaset lat historii" i wytwarza zegarki z tzw. własnymi mechanizmami. Ja brałbym w ciemno "Peter Henlein". W końcu 515 lat historii to nie byle co. Mógłbym jeszcze do oferty dorzucić zamki, żeby się bardziej uwiarygodnić. 😉
  4. W sumie pytanie nie było adresowane do mnie, ale sprawa jest niepotrzebnie gmatwana. Warunkiem niezbędnym do uzyskania miana "in-house" jest własny projekt mechanizmu. Mechanizm powinien być też wytwarzany pod dachem producenta w znacznym stopniu i wówczas możemy takowy werk określać jako "in-house". JLC nie ma sensu mieszać w te rozważania z wiadomych względów, więc za przykład podam IWC. Seria kalibrów 5000 to in-house, natomiast 3200, 6900, 8200, 8900 to nie jest produkcja własna IWC.
  5. To nie jest wrażenie tylko stwierdzenie faktu, co do wykończenia koperty, co zostało już wyżej potwierdzone. Koledzy tylko dodali, że im to nie przeszkadza. Datejust i „zaokrąglenia” krawędzi koperty? Pisałem o fazowaniu, ale wrzuć proszę fotę zegarka.
  6. Nie. Piszę o ostrym zakończeniu krawędzi koperty od strony dekla, co u mnie powodowało dyskomfort podczas noszenia zegarka.
  7. Swojego zegarka nie fotografowałem od strony dekla (piszę o Roleksie), ale poniżej kilka fotek z sieci... Wyraźnie widać, jak to jest wykończone. Dla porównania Jaeger-LeCoultre z fazowaniem krawędzi koperty. JLC jest o wiele bardziej komfortowy w użytkowaniu, bo koperta nie "tnie" skóry niemalże jak nóż.
  8. Nieprawda. Koperta Datejust ma ostro wykończone krawędzie od strony dekla.
  9. Nie tylko. Ogólnie załamanie krawędzi jest fazowaniem.
  10. Spoko. Jestem przyzwyczajony do zegarków, które mają fazowane krawędzie koperty.
  11. Kwestia indywidualna. Ja miałem Roleksa Datejust 41 Ref. 126334 i o ile średnica koperty była idealna (średnica 41 mm to optymalny rozmiar na mój nadgarstek), to noszenie zegarka nie było komfortowe. Wszystko za sprawą ostro wykończonej krawędzi koperty, która wciskała mi się w skórę. Po zdjęciu zegarka z ręki przez chwilę miałem widoczny odcisk.
  12. Do rękawicy trzeba będzie jeszcze dorzucić lupę, bo trudno tę rękawicę zauważyć. 😀😉
  13. "Prawda nie ma udziału w klęskach jej obrońców." Nietuzinkowy zegarek z funkcją stopera to TAG Heuer Carrera Mikrograph. Jeżeli natomiast celujecie w rozpoznawalny znaczek na tarczy, to Rolex jest doskonałym wyborem, ale wówczas w grę wchodzą inne kryteria niż faktyczne zamiłowanie do tzw. "chronografów". Nie ma nawet sensu próbować przenosić tę dyskusję na poziom mikromechaniki, bo o zakupie zegarka decydują emocje w powiązaniu z możliwościami finansowymi, a Rolex to Rolex.
  14. Okay... Do precyzji działania mechanizmu można przyłożyć obiektywne miary, choć po części wymaga to sprawdzenia. Z drugiej strony chciałbym zaznaczyć, że częstotliwość drgań balansu w Roleksie Daytona wynosi 4Hz, natomiast Zenith Chronomaster Sport ma 5Hz, co nie jest bez znaczenia, bo dokładność pomiaru stopera w Roleksie wynosi 1/8 sekundy, a Zenith ma 1/10 sekundy. Warto też dodać, że im większa jest częstotliwość drgań balansu tym mniejsza podatność na zakłócenia. Ponadto Zenith Chronomaster Sport ma urządzenie kalendarzowe, a Rolex Daytona nie. Autonomia chodu deklarowana przez obu producentów faktycznie jest na korzyść Roleksa (około 12 godzin więcej). Wodoszczelność: Rolex 100m, Zenith 100m. Mikroregulacja bransolety jest też na korzyść Roleksa, choć jak się uprzesz, to i z Zenithem dasz łatwo radę. Co do serwisu, to Zenith umożliwia przedłużenie gwarancji o 3 lata, co daje w sumie 5 lat gwarancji i oferuje jeden serwis pogwarancyjny nieodpłatnie. Co do spasowania i wykonania, to widziałem na żywo zarówno Daytony, jak i Chronomastery Sport i nie odniosłem wrażenia, że z Zenithem jest coś mocno nie tak. Podsumowując, jak więc możesz twierdzić, że Chronomaster Sport nie ma najmniejszych szans w starciu z Daytoną? Za bardzo kierujesz się emocjami.
  15. Skoro twierdzisz, że Chronomaster nie ma żadnych szans w starciu z Daytoną, to co konkretnie masz na myśli? Mikromechanikę, wygląd czy ceny na rynku wtórnym? Wyjaśnisz? W dalszej części piszesz co prawda o cenach, ale idąc tym tokiem rozumowania można by zdeprecjonować ponad 90% firm zegarkowych, bo niewiele jest firm, które mają jakiekolwiek podejście do Roleksa. Natomiast wszystkie pozostałe kwestie to już zupełnie inny temat.
  16. Z ostatniego zdania wynika, że nie zgadzasz się sam ze sobą. Skoro "bynajmniej" takie jest Twoje zdanie, to spoko. 🙂
  17. Warto dodać, że w przeszłości Leo współpracował też z Jaeger-LeCoultre. Teraz Rolex? Szału nie ma, ale ujdzie.
  18. To kwestia bardzo subiektywna. Obiektywnie tarcza Polarisa ma trzy rodzaje wykończeń. Co ma Explorer? Ale spoko, zegarek kupujesz dla siebie, nie dotyczy Patka, bo to dla przyszłych pokoleń 😉, i to Tobie ma się podobać. Zresztą możemy tu sobie dalej pisać, co komu bardziej się podoba, a i tak Grand Seiko pogoni do pudełka Polarisa i Explorera razem wzięte. Mam na myśli GS na mechanizmach najnowszej generacji. Wszystko tam jest lepsze. Zarówno jakość wykończeń koperty, tarczy, wskazówek, jak i samego mechanizmu. Taka prawda. 🙂 Zresztą w porównaniu do Polarisa, to i konstrukcja mechanizmu GS jest znacznie ciekawsza i po prostu lepsza. Tu Jaeger-LeCoultre może wygrać tylko „wagą” logo na tarczy w porównaniu do Grand Seiko. Oczywiście piszę o Polarisie, bo JLC ma też w swojej ofercie nietuzinkowe kolekcje.
  19. Kwestia gustu. Mnie Rolex w ogóle nie rusza w sensie designu. Miałem Datejust 41 i szybko mi się znudził. Submarinery na żywo też odbieram bez większych emocji. Obecnie zupełnie pomijam tę firmę w wyborach zegarkowych aczkolwiek doceniam postęp, jaki dokonał się w ofercie Roleksa. Tu mam na myśli lepsze wykończenie mechanizmów niż kiedyś oraz wreszcie szersze stosowanie przeszklonych dekli. W sumie Rolex niemalże wyeliminował braki, za które krytykowałem ich tu na forum, a za co byłem "atakowany" przez fanów Rolka, że tool watch nie potrzebuje ładnie wykończonego mechanizmu, a ja tylko marudzę. Taki sam "łomot" zebrałem za oczekiwanie kulkowego ułożyskowania wahnika. Obecnie w mechanizmach Roleksa jest to standard, ale wtedy fani Rolka rzucili się na mnie w obronie swojej ulubionej, "nieomylnej" firmy. Stare dzieje. Tak, wiem o tym. 🙂 Chciałbym jednak, żeby identyczną autonomię chodu zastosowali w podstawowym Polarisie. Gdyby jeszcze dali gradient na tarczę, to byłoby idealnie.
  20. Jeżeli szukasz zachwytu w zegarku, to faktycznie Polaris nie dla Ciebie. F.P.Journe lub Lange będą bardziej odpowiednie. Mnie w niektórych wersjach przeszkadza logo wścibione pod indeks 12. Rozumiem oczywiście, że to nawiązanie do historycznego modelu, ale jednak nie wygląda to dobrze o czym przekonałem się kupując Polaris Date. Bardzo szybko zaczęło mi to przeszkadzać. No i "datownik" zaburza mi symetryczne rozmieszczenie wskazań na tarczy, a w wersji ze stoperem nie ma tego problemu. Podstawowa wersja też jest spoko tylko mogliby wreszcie coś zrobić z autonomią chodu wynoszącą 40 godzin. Mało, jak na obecne standardy i ta sytuacja jest dla mnie niezrozumiała zwłaszcza, że mają już w ofercie odpowiedni mechanizm do tego, żeby tę żałość wyeliminować.
  21. Uważam dokładnie odwrotnie. Na żywo prezentują się lepiej niż na renderach czy na zdjęciach.
  22. Ja dzisiaj mierzyłem Polarisa ze stoperem. Zegarek bardzo przypadł mi do gustu. Świetnie układa się na ręku zwłaszcza gdy koperta jest zestawiona z bransoletą.
  23. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Sonus Faber? Oczywiście jest, ale w 2007 r. Franco sprzedał swoją firmę Quadrivio, a pod koniec życia zaczął działać pod nazwą - Franco Serblin.
  24. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Wcale nie jedyna. 🙂 Skoro idziemy po linii patriotycznej, to warto tu jeszcze wspomnieć o Norma Audio - świetny dźwięk tak przy okazji. No i oczywiście genialny Franco Serblin, gdyby Włoszka któregoś pięknego dnia zapragnęła klasycznego stereo.
  25. Ładny Jaeger-LeCoultre 920 z napisem "Vacheron & Constantin. 👍
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.