Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

McIntosh

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    224
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez McIntosh

  1. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Czy na pewno dokładnie? Jeszcze raz: Handcrafted in USA with us and imported parts. Czyli: Wykonane ręcznie w USA z naszych i importowanych części. Pominąłeś us and. 🙂 Faktem jest, że McIntosh dużą część procesu produkcyjnego zgromadził w USA pod własnym dachem. Poza tym, sprzęt gra super i jeszcze w całym okresie mojej przygody z firmą McIntosh nie musiałem korzystać z ich serwisu, bo wszystko działa perfekcyjnie i się nie psuje. Co do reszty, to zgadzam się z Tobą, ale czy faktycznie dałem się nabrać? No może trochę tak, ale zmyliły mnie napisy na pudłach. Takie napisy... Może opakowanie zrobili w USA 😄😉. No cóż... Życie. Oby ludzie mieli tylko takie "problemy". 🙂
  2. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Na sprzęcie McIntosh'a, który ja posiadam, napisali następująco: Handcrafted in USA with us and imported parts. Słowa "China" brak. 🙂
  3. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    To może inaczej. Czy sugerujesz jakoby produkty firmy McIntosh nie były wytwarzane w USA? 😀 Czas pokaże, co zrobi Bose. Trzeba jednak pamiętać, że audiofile głusi nie są i nie dadzą sobie wcisnąć gównianego dźwięku opakowanego w złoty papierek. W latach 80. przerabiały to niektóre niemieckie firmy audio. które uznały, że nieważne. jak gra, ale ważne ile kosztuje. I wiesz co? Po żadnej z nich już od dawna nie ma śladu. Naprawdę, szanujmy się. Konkurencja jest ogromna i nikt, kto ma mózg i potrafi go używać, nie zapłaci za logo jeżeli dźwięk będzie do niczego. McIntosh ma bezpośrednią konkurencję w postaci Accuphase, Audio Research, Pass Labs, Mark Levinson, Burmerster, MBL, Audio Note, a to już nie przelewki. Nie grasz adekwatnie do ceny? Wypadasz. Nie ma zlituj.
  4. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Już wsadzili do wybranych modeli Jeepa (Wagoneer i Grand Cherokee). Sonus Faber też sroce spod ogona nie wypadł. Ich głośniki są w samochodach Pagani, Lamborghini, Maserati - jest moc. Bose Corporation wiedziała, co robi przejmując McIntosh Group.
  5. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Lepiej tak niż w tę gorszą stronę czego przykładem jest firma Audio Research, która w ubiegłym roku ratowała się przed upadłością. Swoją drogą Audio Research jest jak płatek śniegu skoro dług 1,6 miliona dolarów właściwie ich rozłożył. Tak było w 2023 r.
  6. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Nie tylko marketingowo, bo sprzęt jest wytwarzany w Binghamton.
  7. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    McIntosh jest Made In USA. A co do klasy D, to MBL wytwarza wzmacniacze pracujące w klasie D i...
  8. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    😄 Na pewno marka nie zniknie. McIntosh to firma legendarna i bardzo szanowana w USA. Ciekawi mnie natomiast w jakim kierunku to wszystko się rozwinie. W 2023 r. Bose Corporation wygenerowała roczne przychody ze sprzedaży na poziomie trzech miliardów dolarów. Jeżeli porządna kasa pójdzie w badania i rozwój McIntosh Group, to zarówno McIntosh, jak i Sonus Faber oraz Sumiko Phono Cartridges mogą na tym zyskać. Z opublikowanych informacji wynika, że Bose chce wykorzystać kompetencje firmy McIntosh, żeby mocno wejść w rynek car audio z ponadprzeciętnym dźwiękiem. Może być ciekawie. Fajnie by było, gdyby zasypali McIntosha kasą, bo w brzmieniu są jeszcze rezerwy. Wystarczy posłuchać zestawienia Boulder + Wilson Audio, żeby zrozumieć, jak McIntosh mógłby zagrać w zestawieniu z Sonus Faberem. Jak będzie, to czas pokaże.
  9. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    A tymczasem Bose Corporation kupiła McIntosh Group.
  10. McIntosh

    Jazz i okolice

    Poniedziałkowy wieczór był magiczny, a to za sprawą intrygującej i pięknej muzyki trio Leszka Możdżera. 👍 BTW, polecam Wam do posłuchania najnowsze ich dzieło pt. "Beamo", bo to bardzo ciekawe doznanie muzyczne ukazujące, jak z atonalności i dysonansu zrobić atut.
  11. U mnie dziś tak... I trochę moich wynurzeń z Insta. Dziś 16 listopada. Tego dnia w 1988 r. na rynku europejskim zadebiutował album grupy Death zatytułowany „Leprosy”. Było to drugie wydawnictwo amerykańskiej kapeli aczkolwiek używanie sformułowań o znaczeniu typowym dla zespołu jest tu nieco na wyrost. Za całym przedsięwzięciem stał właściwie jeden człowiek czyli Chuck Schuldiner, który resztę składu dobierał do swoich muzycznych koncepcji i efektu, jaki chciał w danym momencie osiągnąć. Jeżeli dostrzegał jakieś niedociągnięcia techniczne w grze ludzi, których zaangażował w swój projekt, to po prostu się z nimi rozstawał. Potrafił wręcz z płyty na płytę wymienić cały skład o ile uznał to za konieczne. Czasem było to podyktowane okolicznościami, jakie nakreśliłem wyżej, a czasem zmianą miejsca zamieszkania. Oczywiście takie działania powodowały dezorientację wśród fanów Death, ale za to miały potężny wpływ na muzykę „zespołu”, który z płyty na płytę był coraz lepszy. Na „Leprosy” słychać już wyraźny postęp w porównaniu do debiutanckiego „Scream Bloody Gore” aczkolwiek nie jest to jeszcze poziom jakościowy, jaki Chuck osiągnął chociażby na późniejszych wydawnictwach takich, jak „Human”, „Individual Thought Patterns” czy „Symbolic”. Niezależnie od tego, „Leprosy” to dobra płyta zwiastująca spory potencjał „zespołu”. Jest ona spójna brzmieniowo aczkolwiek w swoich ramach zawiera też trochę różnorodności. Jej charakterystycznymi cechami są liczne zmiany tempa, gdzie prosty, jednocześnie precyzyjny, oldschoolowy punkowy rytm łączony jest z nieco bardziej wyrafinowanym graniem na dwie stopy. Gitarowe solówki mają w sobie coś ze Slayera i stanowią miks melodyjności z dźwiękami granymi na dysonansie. W riffach nie brak elementów tremolo i wielu smaczków technicznych uatrakcyjniających przekaz, a całość podana jest w anturażu agresywnego wokalu opartego o growling. Płyta „Leprosy” została wydana w 1988 r. i stanowiła wówczas wzór dla raczkującego jeszcze death metalu. Jednakowoż zespół Death stał się jednym z prekursorów gatunku. Ja mam ogromny sentyment do albumu „Leprosy”, ponieważ to właśnie od tego wydawnictwa zaczęła się moja przygoda z death metalem, a Death do dziś pozostał jedną z moich ulubionych metalowych kapel.
  12. Czy uważasz, że obecnie tak nie jest? Najbardziej skomplikowany zegarek, jaki kiedykolwiek powstał, należy do Vacheron Constantin. Kolekcja Métiers d'Art to małe dzieła sztuki w kontekście zdobień tarcz. Les Cabinotiers to z kolei dzieła sztuki w kontekście mikromechaniki z elementami Métiers d'Art w niektórych modelach. Reszta kolekcji też jest kompletna - są modele typowo klasyczne, casual, biżuteryjne, sportowe. Ładna stylistyka (niejednokrotnie finezyjna), własne mechanizmy w większości lub pozyskane z grupy Richemont, ale to mniejszość. W zdecydowanej większości modeli Pieczęć Genewska. Poza tym, dużo modeli z wielkimi komplikacjami. W czym więc problem?
  13. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Sprawa jest bardziej złożona. Chodzi o wypełnienie pokoju dźwiękiem, efektywność kolumn, "zszycie" poszczególnych zakresów brzmienia w kontekście dopasowania przetworników, obudowa głośników też "gra". Zmiennych jest wiele, a kierunki różne. Na przykład firma Harbeth w ogóle nie bawi się w kolumny podłogowe, a w kontekście prezentacji barw, średnicy, zostawia zdecydowaną większość konkurencji daleko w tyle. I np. Harbethy "trzydziestki" nie potrzebują subwoofera, a brzmią znakomicie, a w kontekście średnicy wręcz fenomenalnie. Nie słyszałem podłogówek, które w barwie zagrałyby równie dobrze, no może poza Wilson Audio, MBL i ewentualnie Audio Physic z górnej części cennika.
  14. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    To zależy od wielkości pomieszczenia odsłuchowego. Czasem kolumny podstawkowe, to jedyne sensowne rozwiązanie.
  15. Zrecenzowałem kiedyś ten zegarek. Jeżeli masz chęć poczytać, to zapraszam. https://www.chronomaster.pl/vacheron-constantin-historiques-cornes-de-vache-1955 Ja mówię "tak", bo to jedna z moich najbardziej ulubionych firm zegarkowych. 👍
  16. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    XLR pod warunkiem, że tor sygnałowy jest zbalansowany w urządzeniach, które ze sobą łączysz.
  17. Zaletą tego zegarka z pewnością jest użycie krzemowej spręży zwrotnej balansu Spiromax. Jej zaleta polega na tym, że działa jak włos Breguetowski, chociaż jest włosem płaskim. Balans natomiast ma ośmiopunktową regulację momentu bezwładności bez mechanicznej ingerencji we włos. Po stronie zalet wskazałbym też Pieczęć PP, która w momencie wprowadzenia miała znacznie bardziej zaostrzone kryteria regulujące wykonanie mechanizmu oraz dokładność jego działania w porównaniu do Pieczęci Genewskiej. Jak kupowałem swojego pierwszego Patka, to też zwracałem uwagę, żeby mieć Pieczęć Patek Philippe. Dobowa niedokładność działania 215 PS nie powinna przekroczyć 2 sekund, więc spoko. Wadę natomiast upatruję w dużej dysproporcji pomiędzy średnicą mechanizmu, a średnicą koperty zegarka. Ta wynosi ponad 16 mm, a to optycznie nie będzie wyglądało dobrze. Mnie by to raziło, ale może Tobie nie będzie przeszkadzać. To już sam musisz ocenić.
  18. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Skoro Cię męczy, to niech to będzie realny postęp. Szkoda kasy na niewielkie zmiany, więc warto uderzyć konkretnie nie tracąc jednocześnie z oczu ceny. Posłuchaj Electrocompaniet ECI-80D lub ATC SIA2-100. Szczególnie warto pomyśleć o ATC jeżeli chciałbyś otwartości w górze, a dźwięk barwny i z wykopem. Dla tych co się jarają parametrami, to dostaniesz moc 100W / 8 Ω, zniekształcenia <0.0015% / 96dB, pasmo przenoszenia 2 Hz - 250 kHz (-3 dB), a do tego DAC na świetnej 32-bitowej kości od AKM. Żeby było milej to jeszcze 6 lat gwarancji i wykonanie w Anglii. Polecam.
  19. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Tu już wchodzimy w zupełnie inny temat czyli kwestię różnic pomiędzy poszczególnymi modelami. Istnieje takie pojęcie, jak "brzmienie firmowe". Producent wypracowuje określoną estetykę brzmienia (wzornictwa zresztą też) i wraz ze wzrostem ceny produktów przesuwa granice czyniąc je bardziej finezyjnym oraz doskonalszym. Baza pozostaje jednak ta sama, jak wcześniej słusznie napisałeś. Moim zdaniem takie podstępowanie jest w pełni racjonalne i słuszne. Jeżeli porównasz np. brzmienie Maka 8950 z 9500, to zauważysz ewolucję, a nie rewolucję i tak być powinno. To nie powoduje dezorientacji klientów aczkolwiek jeżeli spojrzymy w przeszłość, to łatwo zauważymy, że McIntosh zmienił się w stopniu nieporównywalnym. Kiedyś było tłuste, powolne basisko, wypchnięta średnica, zaokrąglona góra, stadionowa przestrzeń, ale z przeciętną precyzją, a dziś? Dzień do nocy, zupełnie inny dźwięk.
  20. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Nie, nie robiłem takich testów. Myślę jednak, że jest mało prawdopodobne, żebyś nie odróżnił brzmienia MBL'a od Audio Note albo Vitusa od Gryphona. Na poziomie hi-end czasem występują dość spore różnice, a czasem brzmienie się zaciera w sensie różnic. Co do Denona, to nie ma pomyłki. Chodziło mi o odtwarzacz CD/SACD.
  21. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Denon DCD-1700NE gra całkiem nieźle, a do tego odtwarza płyty SACD. Spoko firma.
  22. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Zrozumiem, że uogólnia i że ma poważny deficyt kultury osobistej. Miłego dnia. EOD.
  23. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Nie audiofile tylko koleś, który prowadzi stronę internetową o sprzęcie audio. To trochę tak, jakbym na swoim blogu Chronomaster zrecenzował mechanizm Grand Seiko 9S, wyraziłbym się w superlatywach i na tej podstawie ktoś inny uznałby, że miłośnicy zegarków w Polsce uwielbiają mechanizm Grand Seiko oznaczony jako kaliber 9S. Tak to wygląda z mojego punktu widzenia. To, że ktoś coś napisał, nie oznacza, iż całe środowisko audiofilskie podziela te rewelacje. Naprawdę nie dostrzegasz tak oczywistej rzeczy? Ja też jestem audiofilem i mam zupełnie wywalone na cały ten emiter. Nawet mi do głowy nie przyszło, żeby rozpatrywać jego zakup.
  24. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Firma z Holandii wprowadziła do oferty jakiś produkt, a on twierdzi, że audiofile wymyślili, iż... I dalej mamy tyradę oraz próbę wyjaśnienia problemu wymyślonego na siłę. To bez sensu. Z tzw. akcesoriów używam tylko podkładek antywibracyjnych pod sprzęt i to wszystko. No ale sceptykom wygodnie jest robić z audiofilów kretynów, którzy rzekomo słyszą "cuda na kiju". Co poradzić, życie.
  25. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    No właśnie nie. Produkt istnieje, ale to sprawa etyki działania firmy Van den Hul. Po co w to mieszać audiofilów? Może wygodnie jest jemu narzucić "audioświrską" narrację i przypiąć łatkę miłośnikom sprzętu audio, by później wyjaśniać w filmikach jacy ci audiofile są tępi na umyśle. Gdybyśmy rozwalali kasę na pierdoły, to wielu z nas nie byłoby stać na tworzenie dużych kolekcji płyt i kupowanie sprzętu hi-end / ultra hi-end. Gdybyśmy byli tak głupi, jak twierdzi Marcin z Tonu składowego, to nie wystarczyłoby nam intelektu, żeby na to wszystko zarobić no ale "zabawa" trwa dalej. Audiofile wiedzą, jak zbudować tor audio, żeby grał porządnie, a reszta ludzi po nas jedzie w oparciu o zasłyszane stereotypy, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Moje ostatnie zakupy muzyczne to wydania audiofilskie płyt Arturo Toscaniniego, a nie jakiś tam emiter.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.