-
Liczba zawartości
224 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez McIntosh
-
Jasne... 😀 Ci samozwańczy "eksperci" od fizyki wcale nie są mądrzejsi od audiofilów. Ci tzw. eksperci operują banałami, spłycają temat, pomijają wiele zjawisk zachodzących we współpracy wzmacniacza z głośnikami, bo nie mają o nich pojęcia choć wydaje im się, że wiedzą wszystko. Audiofil powie - nie wiem, nie znam się, nie jestem naukowcem, ale słyszę że jest lepiej, gorzej lub nie słyszę żadnej różnicy. "Eksperci" twierdzą, że to psychologia, bo audiofil dał się zasugerować. Ten sam mechanizm działa w odniesieniu do mędrców od szkiełka i oka. Pomierzy taki sprzęt audio z góry uznając, że będzie ch*jowo grało, włącza i gra ch*jowo bo przecież pomiary na to wskazują, a dźwięk z głośników lub słuchawek nie ma znaczenia, bo już wcześniej "ekspert" dał się zasugerować. Ten sam mechanizm, ta sama psychologia. No i tak możemy się tu przerzucać argumentami zapominając o tym, że muzyka jest najważniejsza. Pochwalcie się lepiej, czego ostatnio słuchaliście. Może macie jakieś dobre polecajki? Mnie już zaczyna nudzić ta bezsensowna nawalanka i udowadnianie sobie czyje jest na wierzchu. Co za dużo, to niezdrowo.
-
No i co z tego? Mam w swoim torze MC901, a HPA-1 daje mi wysoką jakość dźwięku ze słuchawek (również McIntosh). Mam też streamer McIntosha, gramofon VPI oraz cedek ATC. Czy naprawdę uważasz, że mnie cokolwiek boli? 😀 Bądźmy poważni. A Avatar, jak Avatar. Równie dobrze mogłem tam wstawić grafikę z płytą winylową, jak mam na Insta albo wrzucić zdjęcie zegarka Patek Philippe. Bez znaczenia. EOD.
-
No skoro pytasz... Mojego Passa uznałeś za barachło (chyba takiego stwierdzenia użyłeś i sugerowałeś zwrot sprzęt do salonu), a wzmak wymiata aż miło. Dźwięk - petarda. Właśnie teraz słucham debiutanckiego albumu Kobonga i aż trudno usiedzieć w miejscu. Wykop jest niemiłosierny, barwa doskonała. Zresztą wszystko jedno czy metal, jazz, muzyka klasyczna - w każdym stylu daje radę różnicując przekaz.
-
No jeżeli mówimy o jakichś drastycznych odstępstwach to uważam, że nie. Tylko że nie tego dotyczy temat. Temat dotyczy sformułowania, że parametry załatwiają sprawę jakości dźwięku i to jest właśnie mit do którego odniósł się Reduktor Szumu.
-
Spoko, nie ma problemu. 🙂 Dyskusja z kimś, kto ma inny punkt widzenia, jest ciekawa. Nic takiego nie wynika z tego, co napisałem. Napisałem, że autor za mit uznał twierdzenie, że dobre parametry = dobry dźwięk. Nie ma to żadnego automatycznego przełożenia, bo w przeciwnym razie wystarczyłoby sprawdzić prametry wzmacniacza i wszystko byłoby jasne. Nie trzeba byłoby go nawet słuchać, bo i po co? To jest mój punkt zaczepienia, a stwierdzenie to pada dokładnie w szóstej minucie i piętnastej sekundzie filmu. Forma jest pytająca, ale to twierdzenie jest właśnie mitem, który autor dalej wyjaśnia. Chodzi o to, że dobre pomiary nie są wyłącznym wyznacznikiem dobrego brzmienia, a czasem wręcz słabo korelują z tym, co słyszymy.
-
Zrozumiałem w przeciwieństwie do Ciebie. Jesteś tak przywiązany do swoich teorii, że w Twojej głowie odbija się już tylko echo Twoich własnych myśli. Odpowiem Ci tak, żebyś zrozumiał. Możesz mieć dwa wzmacniacze - jeden w pomiarach wypada lepiej, a drugi gorzej. Pierwszy gra dźwiękiem suchym jak pieprz i płaskim jak decha, a drugi (w teorii gorszy) prezentuje dźwięk bardziej naturalny i bliższy realizmowi. To oczywiście w połączeniu z głośnikami do których autor wyraźnie nawiązuje podając jako je argument w rozważaniach, bo inaczej "na słuch" dźwięku nie ocenisz. Zrozumiałeś chłopie?
-
Dorzucę jeszcze ciekawy głos w dyskusji, jaka przetoczyła się przez ten wątek, a mianowicie pomiary vs. ocena brzmienia "na ucho". Na kanale Reduktor Szumu pojawił się nowy materiał traktujących o mitach audio. Za jeden z mitów autor uznał stwierdzenie: dobre pomiary = dobry dźwięk.
-
Dobrze, że kierunek zmian jest pozytywny. Super. Teraz pozostaje już tylko cieszyć się muzyką. 🙂
-
Omega co-axial 8500 - fabryczne wady.
McIntosh odpowiedział Adalbert11 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Nie ma to jak stara, dobra ETA 2892A2. Uważam, że to jest jeden z najważniejszych mechanizmów w historii zegarmistrzostwa. Po tzw. "rewolucji kwarcowej", kiedy to strąceni z planszy producenci zegarków mechanicznych lizali jeszcze rany i próbowali wrócić do gry, to właśnie ETA 2892A2 ratowała im tyłek. Mechanizm - legenda. 🙂 -
Klub Miłośników Zegarków Vacheron Constantin
McIntosh odpowiedział temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Regulacje Pieczęci Genewskiej już dawno temu wykroczyły poza mechanizm. A co do mechanizmu, to Kari Voutilainen wypowiedział się jednak pozytywnie. https://www.chronomaster.pl/vacheron-constantin-kaliber-4400-as-okiem-zegarmistrza/ -
Klub Miłośników Zegarków Vacheron Constantin
McIntosh odpowiedział temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
W tym roku Vacheron Constantin obchodzi 270 lat istnienia. Będzie ciekawie. 🙂 -
To fajnie, muzyki nigdy za wiele. 🙂 U mnie jednak z czasem krucho. Poza tym, odróżniam słuchanie muzyki od słyszenia muzyki. Streaming i radio odpada, bo to dla mnie właśnie słyszenie muzyki. Jak chcę posłuchać, to tylko w komfortowych warunkach i z fizycznych nośników (winyl lub CD), a to jednak wymaga trochę czasu. Szczególnie w kontekście płyt winylowych.
-
Tak to już jest, że im lepszy / droższy sprzęt audio tym oczekiwania większe. Podobnie jest w każdej innej sytuacji. Weźmy za przykład piłkę nożną. Od reprezentacji Polski przeważnie oczekuje się wyjścia z grupy. Dla kibica reprezentacji Francji plan minimum to strefa medalowa, ale tak naprawdę liczy się mistrzostwo. Kwestia optyki. Co do muzyki - nie słucham codziennie, bo nie bardzo mam na to czas. Ale kiedy mogę poświęcić więcej czasu, to przeważnie odsłuchuję 3-4 albumy.
-
Klub Miłośników Zegarków Officine Panerai
McIntosh odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Koperta ma 42 mm średnicy, a to już da się nosić, gdy nie masz łapy, jak Schwarzenegger czy inny Stallone. No i dekiel przeszklony, co też było spoko, ale już nie jest. Teraz chyba tylko modele w złocie i w platynie mają przeszklone dekle. Niestety. Jak dla mnie zmiany zdecydowanie na minus. -
Żadna to ujma błądzić w poszukiwaniu swojego idealnego brzmienia. Żadna to ujma mieć wątpliwości. Wręcz przeciwnie, nie wzbudzają we mnie zaufania ludzie, którzy nigdy nie mają żadnych wątpliwości. To domena megalomanów. Ostatecznie ważne jest to, żeby wyciągać skuteczne wnioski z popełnionych błędów czyli takie, którą pozwolą na ich skorygowanie. Na koniec dnia wygrywa ten, kto uzyskuje taki dźwięk, jaki chciał. Na określonym poziomie cenowym oczekujesz wszystkiego, co najlepsze. Słuchasz oczywiście muzyki, ale jeżeli coś utrudnia Ci odbiór, przeszkadza, to dążysz do tego, żeby problem wyeliminować.
-
Uroki audio. 😀 Z McIntosha MB50 w trybie standby dochodzi cichy pisk, a po włączeniu sprzętu do pracy normalnej przydźwięku nie ma. Nie jest to prawdopodobnie sytuacja jednostkowa, bo jeden egzemplarz zwróciłem do dystrybutora ze względu na ryskę na szkle (była od nowości). Przysłali drugi egzemplarz i pisk też występuje. 🙂
-
Kolega pokazał listwę zasilającą, a nie kabel. Ja natomiast pisałem o wpływie zasilania na jakość działania sprzętu audio, a w konsekwencji na jakość dźwięku. Podam Ci dwa przykłady na bazie swojego doświadczenia. Kiedyś kupiłem sobie wzmacniacz Baltlab Epoca 1 v.3. Podobno byłem pierwszym klientem Baltlaba w województwie mazowieckim. Nieważne. Po podłączeniu wzmaka u siebie w domu z głośników popłynęła... cisza. Tam, gdzie wówczas mieszkałem, były duże problemy ze spadkami zasilania, a urzędnicy mieli to gdzieś. Wiele lat trwało zanim to naprawili. W każdym razie dopiero po zastosowaniu stabilizatora napięcia wzmacniacz zaczął działać poprawnie. Przykład nr 2 i mój ostatni zakup czyli Pass Labs. Dźwięk od razu przypadł mi do gustu aczkolwiek odczuwałem braki swobody, pewną anemiczności brzmienia. Barwa piękna, wypełnienie okay tylko trochę niemrawo. Pomyślałem, że może sprzęt musi się "wygrzać" i że coś w tym jest, co sugerują recenzenci w gazetach. Później jednak zauważyłem, że wpiąłem wzmacniacz w sekcję gniazd od źródeł czyli tam, gdzie producent kondycjonera sugeruje wpinanie odtwarzacza CD, streamera, gramofonu. Podłączyłem więc wzmacniacz pod gniazdo wysokoprądowe i pojawił się w dźwięku "ogień". Wszystko nabrało wigoru, a i UPS zaczął dźwięk psuć, a nie poprawiać, choć z McIntoshem moje odczucia były inne. Jak więc można twierdzić, że prąd to tylko prąd i na nic nie wpływa?
-
Co jakiś czas w tym temacie rzucasz cięte posty, ale jak ktoś odpowie w podobnym stylu, to masz pretensje, co już wcześniej zostało zauważone kiedy jeden z kolegów zasugerował, żebyś sobie kupił maść na ból wiadomo czego. Przytoczyłbym tę wypowiedź, ale została usunięta. Piszesz niby w żartach, ale te żarty wynikają z tego, co wcześniej pisałeś poważnie.
-
Klub Miłośników Zegarków Jaeger-LeCoultre
McIntosh odpowiedział igory76 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ano dzięki. 🙂 Postarałem się i podszedłem do tematu od serca, jak to się mówi. -
Było już tyle prześmiewczych wpisów, że tym razem sobie nie odpuszczę. Skoro nie słyszysz wpływu zasilania na jakość działania sprzętu audio, to może skorzystaj z pomocy laryngologa.
-
A chociażby sprzęt firmy Reimyo, jak ktoś lubi sygnaturę dźwiękową winyla. Przy okazji... Trochę prawdy o winylach
-
Gra cały tor. Pamiętam, jak na AS Piotr Metz opowiadał o płycie Pink Floyd po czym zaprezentowano materiał z płyty (winyl). To było w pokoju Technicsa. Wyraz twarzy Metza i niedowierzanie był widoczny aż nadto. Dźwięk przejaskrawiony, dużo góry, średnica marna, wyraźne braki w wypełnieniu dołu. Gdyby winyle tak brzmiały, to nikt tego kijem nie chciałby tknąć. Tak więc to w obu przypadkach może pójść w złą stronę. Mój (jak ja to nazywam) nocny zestaw audio goni winyle do pudełka. To jest ATC CD2 + Pass Labs HPA-1 + McIntosh MHP1000 + okablowanie Hijiri. Żadna płyta CD nie brzmi na tym źle. Nawet te marnie nagrane, jak "Death Magnetic" Mety czy "Food For Life, Spirit For f*ck" Kr'shna Brothers, brzmią bardzo przyzwoicie. Natomiast realizacje audiofilskie od Esoterica, Mobile Fidelity czy Analogue Productions to jest petarda i to ze zwykłej warstwy CD (nie SACD).
-
Chyba było warto. Z gramofonu za stosunkowo niewielkie pieniądze można wyciągnąć fajny dźwięk. Z cedeka też tak można tylko trzeba wyłożyć około 8-10 tysi., żeby mieć jakość przy której winyl traci sens.
-
Wszystko zależy od optyki i skali "skrzywienia". Dla kogoś z Transrotorem w torze odsłuchowym to nie będzie szokująca cena lub szokująca inaczej. Biorąc pod uwagę ceny niemieckich gramofonów mógłbyś usłyszeć, że 7500 zł, to tak, jakbyś 2/3 gramofonu ze sklepu zajumał. 😉
-
Klub Miłośników Zegarków Jaeger-LeCoultre
McIntosh odpowiedział igory76 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Piszesz o Breguet? To mam coś Jeszcze na zachętę. Coś tam wiem o zegarkach, więc czasami piszę recenzje. To znaczy od jakiegoś czasu nie piszę, bo mi się nie chce, ale stare moje wynurzenia są cały czas dostępne. Zapraszam, zdobędziesz więcej wiedzy. A i Breguet to firma o nietuzinkowych zasługach dla rozwoju zegarmistrzostwa, więc warto zerknąć. https://www.chronomaster.pl/maestria-breguet/ https://www.chronomaster.pl/220-lat-komplikacji-tourbillon/
