Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

McIntosh

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    224
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez McIntosh

  1. Na Twoim miejscu zostawiłbym Roleksy w spokoju. Mechanizm 7121 jest trochę przekombinowany. Niby intencje są dobre, ale mam wątpliwości czy w praktyce zadziała tak dobrze, jak Rolex. Jeżeli nie, to para pójdzie w gwizdek pomimo licznych zmian związanych z lokalizacją przekładni chodu, konstrukcją bębna, konstrukcją dwustronnego naciągu i unikalnymi rozwiązaniami w kontekście oscylatora.
  2. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Dorzucam do tematu artykuł o SHM-CD. Całkiem interesujące spostrzeżenia pokrywające się z moimi. https://trackingangle.com/features/shm-japanese-cd-an-improvement-review
  3. No i elegancko. Same mocne strzały. Dorzuciłbym jeszcze do tego zestawu "Beneath the Remains". Powyższe mam na japońskich SHM-CD oraz na winylach, ale moją ulubioną płytą Sepy jest ta bez braci Cavalera czyli "Quadra". 🙂
  4. No i elegancko. 🙂 Dziś u mnie thrashmetalowy klasyk...
  5. Doskonale to wypalenie rozumiem, bo mam trochę podobnie. Też mnie już zegarki nie kręcą tak, jak kiedyś, ale siłą sentymentu warto mieć co założyć na rękę w miarę sensownego. Chociażby jakąś niedrogą Omegę.
  6. Powiało trochę niektórymi pomysłami Rema Koolhaasa. 🙂
  7. Spróbuj przymierzyć zegarki o średnicy koperty 41 mm, np. Polarisa na bransolecie albo Royal Oak 15500/15510. W moim przypadku zagrało do doskonale. Obwód mojego nadgarstka jest niewiele większy od Twojego i wynosi trochę ponad 18 cm. Rozumiem, że rozmiar w mm, który podałeś, to oczywiście błąd. 😉
  8. Dzięki za info, W salonie w Galerii Mokotów powiedzieli mi, że lista oczekujących jest długa, niektórzy czekają od dwóch lat na zegarek i że nie dostali jeszcze żadnej sztuki.
  9. No i super, gratuluję. 🙂 Przynajmniej masz muzykę na żywo, a ja wywaliłem dużo kasy, żeby mieć iluzję muzyki granej na żywo. 🙂
  10. Mam pytanie. Czy ktoś z Was odebrał już w naszym pięknym kraju Explorera 40?
  11. Super. Dobra muzyka potrafi skutecznie umilić czas. Ja w samochodzie najczęściej słucham Dwójki ze względu na jazz i muzykę klasyczną oraz Eski Rock. Natomiast jak muzyka z płyt to tylko w domu i w komfortowych warunkach. 🙂
  12. Oczywiście 1997 rok, co do roku wydania albumu. 🙂 Potwierdzam, świetna płyta. Mam ją z autografem Jerry Cantrella. 🙂
  13. U mnie dosłownie w tym momencie gra Radiohead. Ależ to jest super płyta. Świetne teksty, piękne melodie, a w dźwięku można się wręcz zanurzyć. 👍
  14. Zdjęcie mechanizmu Patka jest tak słabe, że na mostkach i półmostku nie widać nawet pasów genewskich. Lange z kolei ma mechanizm trzyczwartopłytowy, który sporo zasłania. Tak więc co do tej "mega różnicy" to jednak mam trochę wątpliwości...
  15. NDA? Polecę Krzyśkiem Stanowskim z debaty i zapytam - kim pan jest?
  16. Tak, szczególnie przesuwka regulacyjna vs Gyromax. Też tego nie potrafię pojąć 😉, choć jak rozumiem swoją ocenę opierasz na wyglądzie mechanizmu. Spoko, można i tak. A co do Patka, którego pokazałeś, to nie polecam. Dysproporcja pomiędzy średnicą mechanizmu, a koperty będzie wkurzająca zwłaszcza, że dekiel jest przeszklony.
  17. Dźwięk Passa spodobał mi się tak bardzo, że jestem na etapie kompletowania odmienionego toru audio. Jak skończę, to z komponentów McIntosha zostaną mi tylko słuchawki oraz streamer no ale nie będę już wygłupiał się ze zmianą nazwy konta na forum. 😉 BTW, gratuluję Gryphona, bo to kawał świetnego dźwięku. 🎶🔥
  18. Wracając do tematu, wcześniej wrzuciłem odnośnik do wpisu Piotra... https://zegarkiclub.pl/forum/topic/128058-szlif-słoneczny/ Poszukam jeszcze informacji w książkach do zegarmistrzostwa i też dorzucę.
  19. https://zegarkiclub.pl/forum/topic/128058-szlif-słoneczny/ Sorry, teraz nie mam czasu na dłuższą wypowiedź.
  20. McIntosh

    Jazz i okolice

    Dziś u mnie tak... I trochę moich instagramowych wynurzeń. Mamy Święta, czas to wyjątkowy, więc i u mnie artysta wyjątkowy. Dziś postanowiłem zmierzyć się z twórczością Johna Coltrane’a przy czym słowo „zmierzyć” nie zostało użyte przypadkowo. Wybrałem do posłuchania album pt. „Ascension”, który jest jednym z najmniej przystępnych w historii jazzu. Nie jest to też wybór przypadkowy, bo „Ascension” oznacza wniebowstąpienie i być może Coltrane poczuł się, jak w niebie rejestrując materiał w studiu, ale dla mnie to jest rzeźnia. W sesji nagraniowej oprócz „Trane’a” udział wzięło czterech saksofonistów, dwóch trębaczy, pianista, dwóch kontrabasistów, perkusista, a każdy z nich improwizował wynosząc technikę gry na piedestał, która przykrywała linię melodyczną. Niewiele jest tu momentów zapadających w pamięć w sensie linii melodycznej, a całość sprawia wrażenie zlepku kakofonicznych dźwięków przeszywających głowę i nacechowanych polirytmicznością. Wszystko jednak trzyma się w ryzach oraz w narzuconej strukturze kompozycji, ale trzeba być bardzo osłuchanym w jazzie melomanem, aby to dostrzec. Na płytę składa się tylko jeden utwór trwający około 40 minut. Podczas sesji nagraniowej muzycy zrobili kilka podejść do materiału tworząc dwie wersje tej samej kompozycji no i pojawił się kłopot, gdyż Coltrane’owi podobała się inna wersja niż wytwórni. Ostatecznie obydwie ujrzały światło dzienne, a co wielkiemu mistrzowi strzeliło do głowy, żeby nagrać tak trudną w odbiorze muzykę? No cóż, John Coltrane lubił eksperymentować, poszukiwać nowych dróg wyrazu artystycznego. Pochłonął go styl oparty na centrach tonalnych, gdzie w swobodzie harmonicznej oraz ekspresyjnej improwizacji mógł wreszcie odnaleźć prawdziwą wolność i uwolnić swoją kreatywność. Ważna była też interakcja między muzykami, a że robiła się z tego jazda bez trzymanki, to starzy mistrzowie jazzu przywiązani do ładnych melodii i skal modalnych uważali takie granie za herezję. Na Coltrane’a spadla fala krytyki, więc wycofał się on z eksperymentów. Był jednak młodzian Ornette Coleman, który miał wywalone na marudzenie starych mistrzów i robił swoje. To dodało odwagi „Trane’owi”, który powrócił do eksperymentów, jakich ucieleśnieniem jest nietuzinkowy album pt. „Ascension”. 🎶🔥
  21. Co ja na to poradzę? Szlif słoneczny wygląda inaczej, a obecna sytuacja to wynik błędnej interpretacji określeń takich, jak sunburst, sunray.
  22. Ja tylko z drobną korektą. Datejust ma szlif promienisty, a nie słoneczny. 🙂
  23. To zależy w konfrontacji z czym. Za 120k Euro bardziej wolałbym zestaw Gryphon Audio niż ten zegarek aczkolwiek zegarek prezentuje się wspaniale. 🙂
  24. Rok oczekiwania? 🙂 Co to porobiło się z tymi firmami zegarkowymi. Kiedyś Overseas można było w Aparcie kupić od ręki. Leżały na półce w różnych wersjach kolorystycznych w kontekście tarczy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.