Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

McIntosh

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    259
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez McIntosh

  1. Dzięki. Może faktycznie trzeba będzie poszukać innego salonu Roleksa skoro w GM taki piach w sensie jakości obsługi.
  2. Skoro jest fiksacja na punkcie precyzji pomiaru czasu, to Mariusz mógłby jeszcze rozważyć zakup Grand Seiko Spring Drive UFA. Niedokładność działania mechanizmu wynosi 20 sekund na rok. Tylko nie wiem, czy średnica koperty wynosząca 37 mm nie będzie problemem, bo być może to trochę za mało.
  3. Albo do Greubel Forsey. 😉 A jak chcesz zegarek klasyczny, a zarazem wyrafinowany, to oczywiście F.P. Journe. A jeżeli klasyczny, ale w trochę agresywniejszej formie niż Journe, to Laurent Ferrier. Jest w czym wybierać. 🙂
  4. Nie sądzę, choć badań naukowych nie przeprowadziłem. 🙂 Rolex poszedł dokładnie w przeciwną stronę i zmniejszył o połowę grubość ścianki bębna, a poprzez ten zabieg wyciągnął dodatkowe 12 godzin autonomii chodu. To nie był standard tylko zegarek, który kwalifikował się do serwisu. Mój Royal Oak na mechanizmie 3120 osiągał dobową niedokładność pomiaru czasu wynoszącą do 3 sekund. Natomiast nie zaprzeczę, że był to mechanizm dość awaryjny. Szczególnie urządzenie kalendarzowe miało od początku wadę produkcyjną, którą Audenars Piguet usuwał w ramach gwarancji.
  5. Zauważ, co zrobiła firma Audemars Piguet. Przebudowała konstrukcję mechanizmu tak, żeby dać możliwie duży bęben, a mimo to autonomia chodu wynosi 55 godzin. Dlaczego? Bo ścianka bębna jest tak gruba, że użycie dłuższej sprężyny napędowej było niemożliwe. Całość konstrukcji pomyślana jest w taki sposób, aby ustabilizować moment napędowy, co oczywiście w kontekście precyzji działania mechanizmu ma kluczowe znaczenie. Poza tym, spójrz na zdjęcia mechanizmu pod kątem mocowania sprężyny zwrotnej balansu. Ciekawie to zrobili i to miło dla oka wygląda, ale próbuję znaleźć informację na temat precyzji pomiaru czasu z kalibru 7121. Na razie jeszcze nie dokopałem się do jakichś wiarygodnych danych, lecz skoro producent podejmuje liczne działania mające na celu poprawę precyzji pomiaru czasu, to z tych zamierzeń będzie rozliczany. Ostatecznie jak nie pyknie, to brak wskazówki sekundowej nieco utrudni szybką ocenę sytuacji. 😉
  6. Na Twoim miejscu zostawiłbym Roleksy w spokoju. Mechanizm 7121 jest trochę przekombinowany. Niby intencje są dobre, ale mam wątpliwości czy w praktyce zadziała tak dobrze, jak Rolex. Jeżeli nie, to para pójdzie w gwizdek pomimo licznych zmian związanych z lokalizacją przekładni chodu, konstrukcją bębna, konstrukcją dwustronnego naciągu i unikalnymi rozwiązaniami w kontekście oscylatora.
  7. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Dorzucam do tematu artykuł o SHM-CD. Całkiem interesujące spostrzeżenia pokrywające się z moimi. https://trackingangle.com/features/shm-japanese-cd-an-improvement-review
  8. No i elegancko. Same mocne strzały. Dorzuciłbym jeszcze do tego zestawu "Beneath the Remains". Powyższe mam na japońskich SHM-CD oraz na winylach, ale moją ulubioną płytą Sepy jest ta bez braci Cavalera czyli "Quadra". 🙂
  9. No i elegancko. 🙂 Dziś u mnie thrashmetalowy klasyk...
  10. Doskonale to wypalenie rozumiem, bo mam trochę podobnie. Też mnie już zegarki nie kręcą tak, jak kiedyś, ale siłą sentymentu warto mieć co założyć na rękę w miarę sensownego. Chociażby jakąś niedrogą Omegę.
  11. Powiało trochę niektórymi pomysłami Rema Koolhaasa. 🙂
  12. Spróbuj przymierzyć zegarki o średnicy koperty 41 mm, np. Polarisa na bransolecie albo Royal Oak 15500/15510. W moim przypadku zagrało do doskonale. Obwód mojego nadgarstka jest niewiele większy od Twojego i wynosi trochę ponad 18 cm. Rozumiem, że rozmiar w mm, który podałeś, to oczywiście błąd. 😉
  13. Dzięki za info, W salonie w Galerii Mokotów powiedzieli mi, że lista oczekujących jest długa, niektórzy czekają od dwóch lat na zegarek i że nie dostali jeszcze żadnej sztuki.
  14. No i super, gratuluję. 🙂 Przynajmniej masz muzykę na żywo, a ja wywaliłem dużo kasy, żeby mieć iluzję muzyki granej na żywo. 🙂
  15. Mam pytanie. Czy ktoś z Was odebrał już w naszym pięknym kraju Explorera 40?
  16. Super. Dobra muzyka potrafi skutecznie umilić czas. Ja w samochodzie najczęściej słucham Dwójki ze względu na jazz i muzykę klasyczną oraz Eski Rock. Natomiast jak muzyka z płyt to tylko w domu i w komfortowych warunkach. 🙂
  17. Oczywiście 1997 rok, co do roku wydania albumu. 🙂 Potwierdzam, świetna płyta. Mam ją z autografem Jerry Cantrella. 🙂
  18. U mnie dosłownie w tym momencie gra Radiohead. Ależ to jest super płyta. Świetne teksty, piękne melodie, a w dźwięku można się wręcz zanurzyć. 👍
  19. Zdjęcie mechanizmu Patka jest tak słabe, że na mostkach i półmostku nie widać nawet pasów genewskich. Lange z kolei ma mechanizm trzyczwartopłytowy, który sporo zasłania. Tak więc co do tej "mega różnicy" to jednak mam trochę wątpliwości...
  20. NDA? Polecę Krzyśkiem Stanowskim z debaty i zapytam - kim pan jest?
  21. Tak, szczególnie przesuwka regulacyjna vs Gyromax. Też tego nie potrafię pojąć 😉, choć jak rozumiem swoją ocenę opierasz na wyglądzie mechanizmu. Spoko, można i tak. A co do Patka, którego pokazałeś, to nie polecam. Dysproporcja pomiędzy średnicą mechanizmu, a koperty będzie wkurzająca zwłaszcza, że dekiel jest przeszklony.
  22. Dźwięk Passa spodobał mi się tak bardzo, że jestem na etapie kompletowania odmienionego toru audio. Jak skończę, to z komponentów McIntosha zostaną mi tylko słuchawki oraz streamer no ale nie będę już wygłupiał się ze zmianą nazwy konta na forum. 😉 BTW, gratuluję Gryphona, bo to kawał świetnego dźwięku. 🎶🔥
  23. Wracając do tematu, wcześniej wrzuciłem odnośnik do wpisu Piotra... https://zegarkiclub.pl/forum/topic/128058-szlif-słoneczny/ Poszukam jeszcze informacji w książkach do zegarmistrzostwa i też dorzucę.
  24. https://zegarkiclub.pl/forum/topic/128058-szlif-słoneczny/ Sorry, teraz nie mam czasu na dłuższą wypowiedź.
  25. McIntosh

    Jazz i okolice

    Dziś u mnie tak... I trochę moich instagramowych wynurzeń. Mamy Święta, czas to wyjątkowy, więc i u mnie artysta wyjątkowy. Dziś postanowiłem zmierzyć się z twórczością Johna Coltrane’a przy czym słowo „zmierzyć” nie zostało użyte przypadkowo. Wybrałem do posłuchania album pt. „Ascension”, który jest jednym z najmniej przystępnych w historii jazzu. Nie jest to też wybór przypadkowy, bo „Ascension” oznacza wniebowstąpienie i być może Coltrane poczuł się, jak w niebie rejestrując materiał w studiu, ale dla mnie to jest rzeźnia. W sesji nagraniowej oprócz „Trane’a” udział wzięło czterech saksofonistów, dwóch trębaczy, pianista, dwóch kontrabasistów, perkusista, a każdy z nich improwizował wynosząc technikę gry na piedestał, która przykrywała linię melodyczną. Niewiele jest tu momentów zapadających w pamięć w sensie linii melodycznej, a całość sprawia wrażenie zlepku kakofonicznych dźwięków przeszywających głowę i nacechowanych polirytmicznością. Wszystko jednak trzyma się w ryzach oraz w narzuconej strukturze kompozycji, ale trzeba być bardzo osłuchanym w jazzie melomanem, aby to dostrzec. Na płytę składa się tylko jeden utwór trwający około 40 minut. Podczas sesji nagraniowej muzycy zrobili kilka podejść do materiału tworząc dwie wersje tej samej kompozycji no i pojawił się kłopot, gdyż Coltrane’owi podobała się inna wersja niż wytwórni. Ostatecznie obydwie ujrzały światło dzienne, a co wielkiemu mistrzowi strzeliło do głowy, żeby nagrać tak trudną w odbiorze muzykę? No cóż, John Coltrane lubił eksperymentować, poszukiwać nowych dróg wyrazu artystycznego. Pochłonął go styl oparty na centrach tonalnych, gdzie w swobodzie harmonicznej oraz ekspresyjnej improwizacji mógł wreszcie odnaleźć prawdziwą wolność i uwolnić swoją kreatywność. Ważna była też interakcja między muzykami, a że robiła się z tego jazda bez trzymanki, to starzy mistrzowie jazzu przywiązani do ładnych melodii i skal modalnych uważali takie granie za herezję. Na Coltrane’a spadla fala krytyki, więc wycofał się on z eksperymentów. Był jednak młodzian Ornette Coleman, który miał wywalone na marudzenie starych mistrzów i robił swoje. To dodało odwagi „Trane’owi”, który powrócił do eksperymentów, jakich ucieleśnieniem jest nietuzinkowy album pt. „Ascension”. 🎶🔥
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.