Wydaje mi się , że to jest realne np. W USA gdzie masz lokalnie AD, rodzinne firmy znające klientów także towarzysko. W Polsce jest jeden wielki dystrybutor, a w salonach w Warszawie przewijają się tysiące klientów , bo mnóstwo ludzi tutaj stać na Roleksa. Może kilku stałych kierownik salonu zapamięta, ale pisanie ze zna kolekcje itd. to jakaś abstrakcja.
W naszych realiach jedyna opcja to jakaś zgrubną ocena klienta przez pracowników salonu, do tego historia zamówień i obsługiwanie piorytetyzowanie ludzi z dobra historia zakupową, potem z gorsza etc.