-
Liczba zawartości
2520 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Autor1984
-
Paweł ja z tym nie walczę, bo nie muszę. Nic nie chcę osiągnąć, bo wisi mi to kalafiorem. Z racji zawodu, uważam, że pewne kwestie należy wyłuszczać i tylko tyle. Jeden to weźmie do serduszka inny oleje. Fakty są takie, jakie są i pobożne życzenia tego nie zmienią. Ofiary pociągów to też ofiary, a sprawcami pociągi i maszyniści. Zataczający się w nocy po drogach ludzie bez kamizelek to też ofiary. @trolluteż podał dobry przykład - z mojej dziedziny, w zasadzie jeden z gałęzi. Ładunki elektryczne też można obarczyć winą, że te płynęły przez ciało denata długimi minutami. @Bugsroztropnie napisał, że gdyby z naprzeciwka jechał dobrze rozpędzony ciągnik siodłowy, to ten dupek na rowerku, by z kapci wypadł. Dlaczego? Bo łamał przepisy i nie myślał. Nie był współodpowiedzialny? Moim zdaniem był. Miał więcej szczęścia niż rozumu! "Jeśli nie ma drogi przeznaczonej specjalnie dla rowerzystów lub nie można z niej korzystać np. z powodu robót drogowych, wtedy kierujący rowerem powinien poruszać się poboczem, a jeżeli nie nadaje się ono do jazdy ? jezdnią (możliwie blisko prawej krawędzi)." Jechał blisko krawędzi? To może jednak nie był taki bez winy? Oczywiście kierowca autobusu to wariat, ale jak będziemy tak kalkulować, że na drogach ich nie ma, to możemy się zdziwić. A światopogląd nie ma z tym nic wspólnego. Jeżeli sądzisz, że obwiniam kobiety, o to, że zostały zgwałcone, bo nosiły zbyt kuse spódnice, to źle o mnie myślisz i jest mi trochę przykro. Jak będziesz po nocy się pchał w ciemne zaułki miasta, bo przecież wolno, to możesz wrócić do domu w najlepszym wypadku jedynie goły, a w najgorszym znajdą Cię na śmietniku. To rachuba i kalkulacja, a do życia bardzo się przydaje. Nie chce mi się już tego upraszczać, bo się bardziej nie da. Sądzę, że najlepszym odzwierciedleniem tego co mówię, są wypadki i statystyka z ubiegłego roku z której wynika, iż 170 rowerzystów zginęło, a rannych było prawie 3400. Myślę, że krótka sonda Kolegów, którzy poruszają się jednośladami po drogach, czy rowerzysta był w zaistniałej sytuacji bez winy? Trochę nam naświetli ogólny pogląd na sprawę.
-
A więc to nie wina opon. Dziwne trochę, chyba że wjeżdżasz na rondo prawie jak ten
-
Ano tak zapomniałem, nawet o tym rozmawialiśmy, że możesz rozłączyć. Ja już kartki wyrywam z kalendarza
-
Właśnie, jaki jest rozdział? Wrzuca więcej na tył z zasady?
-
U Ciebie Tomaszu to pewnie korci, co?
-
Mariuszowi GLC wykręciło numer i przeniosło 100% mocy na tylną ośkę A może to kwestia wieku opon. @mario1971od kiedy masz te zimówki?
-
Ja wymieniłem 3 tygodnie temu. A przy okazji i w nawiązaniu do tematu, ostatnio miałem okazję wypróbować naprawdę świetne auta. Jak ktoś się zastanawia dokładnie nad tymi modelami, to niech się nie zastanawia Wrażenia z jazdy S8 - są niesamowite, ten kolos o masie 2,6 tony przyśpiesza od 0 - 100 w 3.7 s, a nawet tego nie czuć. Spokój jaki panuje w tym aucie jest niesamowity. Świetny samochód o doskonałych parametrach, wspaniałym wykończeniu i stylistyce, ale jednak nie dla mnie. Co do RSQ3 to w trybie Dynamic zmienia się w prawdziwego brutala, który mocno kopie przy zmianie przełożeń, świetnie zestrojony, przyśpieszający do czerwonego pola. Jak ktoś szuka wrażeń, a chce mieć komfort wsiadania oraz przejadzu przez spowolnienia to nie będzie zawiedziony. Ta wersja to jedna z 555 sztuk wyprodukowanych z okazji 10 lecia wyprodukowania pierwszego modelu RSQ3. Mały pokaz możliwości S8.
-
Hominum causa omne ius constitutum sit. W pandemii było zagrożone zarządzanie infrastrukturą krytyczną, ale kto o tym wie? Promil? To wynikało m.in. z ustanowionych przepisów i braku ich natychmiastowej aktualizacji. Ludzie byli w niemocy. Mariusz żartownisiu, podaj adres to Ci wyślę
-
Lexusy są praktycznie nie do zajeżdżenia, z taką opinią zetknąłem się wielokrotnie. Ile w niej prawdy? Nie wiem, bo nie miałem, a miałbym o mały włos. Praktycznie już zamówiłem, ale @zielony.mwymyślił "Jedź na ul. Toruńską w Bydgoszczy" I pojechałem, co poskutkowało, że szybko o nim zapomniałem Ale jakbym miał już wybrać używkę to patrzyłbym właśnie na lexusa najlepiej od Dealera. Jedno co mogę napisać; to materiały w Lexusach są świetne, wszelkie elementy są doskonale spasowane, auta świetnie się prowadzą, doskonale tłumią drgania, mają świetny ponadczasowy design linii zewnętrznych i dobrze prezentują się w środku. Niestety mała moc i skrzynia CVT; zniechęciły mnie ostatecznie.
-
@SzefSzefow Paweł siłą rzeczy muszę wytoczyć cięższe działka, bo nawet na milimetr nie starasz się zrozumieć co mam na myśli. Ile wydałeś opinii na temat zaistniałego wypadku, w którym śmierć poniósł człowiek lub ludzie? Ilu analiz dokonałeś, z których jasno wynikało, że człowiek będący sprawcą bezpośrednim, nigdy by nie zginął, gdyby w łańcuchu następujących po sobie procedur ktoś kto był odpowiedzialny za dany zespół zachował by się zgodnie z obowiązującymi normami, przepisami i nie powinien nigdy dopuścić do zaistniałej sytuacji? Nie zrobił do tego, bo zakres zaniechanych czynności był tak ogromny, że to, że do wypadku dojdzie to był pewnik. Tylko było to kwestią czasu. A tenże człowiek(zespół) był nawet często nieświadomy tego, że działa niezgodnie z procedurami, przepisami. Co często się kończy problemami natury prawnej. Między innymi moim zadaniem jest uświadamianie ludziom jak minimalizować ryzyko związane z utratą zdrowia, życia nie tylko swojego, ale również zespołu. I to tylko i wyłącznie pod kątem obowiązujących ustaw, rozporządzeń i norm. Podałeś przykład zły! Bo niewspółmierny do "kolarza i kierowcy". Poniżej wyjaśnienie "kuriozalnej" retoryki... 1. Drogą wojewódzką poruszają się dwa zbliżające się do siebie pojazdy jadące w kierunku przeciwnym. W jednym z nich jedzie "mistrzunio" z prędkością 150km/h, z naprzeciwka jedzie pojazd osobowy z czteroosobową rodziną z prędkością 85km/h. Kierowca jadący 150km/h nagle traci panowanie nad pojazdem i z impetem wjeżdża w pojazd z naprzeciwka. Giną: mistrzunio, kierowca i pasażer pojazdu poruszającego się zgodnie z przepisami. Z wypadku uratowano dwójkę dzieci znajdujących się na tylnych siedzeniach. Ofiarą jest rodzina, która została uderzona przez kierowcę poruszającego się niezgodnie z przepisami. 2. Drogą wojewódzką poruszają się dwa zbliżające się do siebie pojazdy jadące w kierunku przeciwnym. W jednym z nich jedzie "mistrzunio" z prędkością 150km/h, z naprzeciwka jedzie pojazd osobowy z czteroosobową rodziną poruszający się z prędkością 130km/h. Kierowca jadący 150km/h nagle traci panowanie nad pojazdem i z impetem wjeżdża w pojazd z naprzeciwka. Giną: wszyscy! Ofiarą jest rodzina, która została uderzona przez kierowcę poruszającego się niezgodnie z przepisami, który stracił panowanie nad pojazdem. Niestety prędkość samochodu, w którym znajdowała się czteroosobowa rodzina spowodowała śmierć wszystkich osób znajdujących się w pojeździe. Pojął? Minimalizowanie ryzyka - to m.in. zgodność z przepisami. Kolarz gdyby jechał zgodnie z przepisami, a nie środkiem jezdni dla ochrony felg i opon zminimalizowałby ryzyko związane z "możliwym" wypadkiem. Nie przerzucam winy, tylko widzę konsekwencję nieświadomości, ignorancji i głupoty.
-
Mądrego to i dobrze posłuchać(poczytać)
-
@SzefSzefow Nikt tego nie podważa! Pytanie dlaczego rowerzysta stał się ofiarą? Stał się ofiarą z dwóch powodów; pierwszy omówiliśmy po stokroć, drugi również. Pierwszy i drugi złamał przepisy. Pierwszy prawdopodobnie ma problemy z trzymaniem nerwów na wodzy, a drugi to zwykły hejter spod znaku "Just STOP OIL", albo skończony kretyn. Filip nie myśl, że ze mnie taki nienawistnik. Daj pogadać! Jak rozprawialiście przez tydzień o kramie dla czworonogów nikt Wam kropek nie stawiał 😁 Trochę ofiar znalazłem. Zarówno mi jak i @Bugschodzi tylko i wyłącznie o to, że trzymając się przepisów niwelujemy tego typu zdarzenia. Ja rozumiem, że miłość do jazdy na rowerze może trochę przechylać szalę na korzyść nieopancerzonych, ale Panowie... Przepisy są po to, aby ograniczać wypadki. A to jak się zachowujemy na drodze, często wynika z charakteru, fatalnego dnia, złego samopoczucia, wyższej konieczności, etc. Bo nie wierzę, że Szwajcarzy to takie aniołki. Sądzę, że ogromny wpływ na ich zachowanie mają rygorystyczne PRZEPISY - i związane z ich nieprzestrzeganiem sankcje. Zgadłem? EDIT: Uczymy dzieci od małego jak powinny postępować, to jest to o czym Paweł napisałeś - o zachowaniu ostrożności, szczególnej ostrożności. Nie liczymy na to, że inni tą ostrożność zachowają za nas tylko tłumaczymy naszym potomnym, że nie należy stać zbyt blisko jezdni, że należy spojrzeć w lewo, w prawo, w lewo. Jeżeli jest sygnalizacja to na czerwonym stoimy, a na zielonym; po upewnieniu się, że jest bezpiecznie dopiero idziemy. I nie sądzę Pawle, aby konsekwencję poniósł szwajcarski kierowca, któremu ktoś wbiegł na czerwonym świetle. Bo macie dopuszczalną w terenie zabudowanym taką samą jak u nas w Kraju. Zasad uczymy się nie od parady, tylko po to, aby zachowywać się odpowiedzialnie. I tutaj nie możemy traktować tego, tak jak Ty to interpretujesz, bo to nijak się ma do rzeczywistości jak również do zaistniałej sytuacji. Można byłoby to tak rozpatrywać w momencie, gdyby rowerzysta jechałby możliwie blisko prawej strony, a mimo tego kierowca autobusu by go zahaczył i doprowadził do zdarzenia. Ttak nie było, więc rowerzysta poniósł konsekwencję nie tylko swojej ignorancji, głupoty, ale być może również swojej złośliwości. Trafił na narowistego "czuba" i stało się!
-
Ref. 3229?
-
No tak zapomniałem o małych koksach. Nawet sprawdziłem masę Mercedesa A45 w wersji S o mocy 421KM; to zaledwie 1550 kg... To Volvo było ciężkie i ciasne łuki to nie jest jego terytorium. Foką III jeździłem bo dobrze się znam z Dealerem i stwierdzam tylko tyle, że 2.3 to jednak nie 2.5 jak w MkII i tutaj brawa dla Audi za utrzymanie 5 cylindrów w RS3. To porównanie rozwiewa wszelkie wątpliwości
-
Jakoś mi to umknęło. Kurcze, co w dzisiejszych czasach ma tak mało wagi i ponad 400 KM? zaintrygowałeś mnie Szanowni Koledzy, temat elektryków do mnie powraca, po paru tygodniach od testowanego C40 stwierdzam, że taki elektryk to idealny wóz do miasta. Dla osób, które mają własny dom z gniazdem siłowym wręcz jest do tego stworzony. Tutaj mam kilka powodów, które po czasie przemyśleń na temat trzeciego auta w rodzinie stwierdzam, że to nie może być nic innego jak pełny elektryk. Zaletami takiego pojazdu są nie tylko sprawy eksploatacyjne, ale również dogodności, które w dzisiejszych czasach są na tyle duże, że stwierdziłem, iż po mieście będę się głównie poruszał elektrykiem; zaiste 50% wyjazdów do pracy, zakupy,dzieci, restauracje, etc. Możliwości jakie daje pojazd elektryczny m.in. możliwość poruszania się BUS pasem, możliwość bezpłatnego parkowania, wjazd do miejsc niedostępnych dla innych pojazdów tj. SCT. Ze względu na świetne warunki finansowe jakie dają pojazdy z grupy VAG mam pytanie głównie do kierowców Skód, Volskwagenów, Audi; jakie są Wasze spostrzeżenia na temat elektryków, które posiadacie? Czy są faktycznie autami bezobsługowymi? Czy są z nimi problemy? Naturalnie zachęcam posiadaczy innych marek również do dyskusji. Proszę o opinie osób, które mają taki pojazd przynajmniej kwartał. Z góry dziękuję.
-
Kulinaria, co jeść, jak to zrobić.....? :)
Autor1984 odpowiedział Master Yoda → na temat → PO GODZINACH
To już pali 👍 -
Kulinaria, co jeść, jak to zrobić.....? :)
Autor1984 odpowiedział Master Yoda → na temat → PO GODZINACH
I jak tam w skali 1 - 10? Uwielbiam ostre, Habanero opierdzielam jak Truskawki. -
Chciałem dokładnie taki przykład podać. Pieszy z nosem w komórce przechodzi przez przejście, ale ma czerwone światło. Kierowca ciężarówki mógł zahamować, ale dodał gazu. Mamy ofiarę, sprawcę. Czy ofiara była bez winy? Zalecam trzymać się przepisów. Hindusi ich nie przestrzegają... Paweł my nie mamy rozpatrywać tego pod kątem etycznym, choć kodeks karny jest o etykę oparty. Są określone przepisy, które regulują bardzo wiele istotnych elementów m.in. prawo o ruchu drogowym. To upraszcza sprawę. Ale dobra, wygrałeś
-
Ja lubię Pawła, być może on nawet trochę mnie Mam pracę jaką mam. Nieznajomość przepisów skutkuje często najwyższym stopniem poniesionych konsekwencji. Dlatego ich bagatelizowanie, kończy się często w Sądzie i ten orzeka o winie. Spowodowane jest to często lekkomyślnością, niewiedzą lub głupotą.
-
Paweł; to nie jest przerzucanie winy na ofiarę! Potrącony dokonał wykroczenia i poniósł tego konsekwencję. Volenti not fit iniuria. Mamy na szczęście prawo, które reguluje tego typu sytuacje. Mogę się założyć, że po wypadku pojawiła się policja i nałożyła mandat na sprawcę wypadku, sprawcą był naturalnie kierowca autobusu. Śmiem sądzić, że nagrywający umieścił nagranie dla spieniężenia wyników wyświetleń w internecie. Z nagrania wynika, iż rowerzysta również popełnił wykroczenie. Nie róbmy świętych krów z cyklistów. Jak łamie prawo to musi liczyć się z tym, że poniesie tego konsekwencje. Mało mu łba nie urwało, bo czuł się bezkarnie na tej drodze, a że trafił jak trafił... Zasada ograniczonego zaufania to podstawa bezpiecznego poruszania się po drogach. Art. 3 ust. 1 Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym: „Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga – szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę"
-
De facto, pacta sunt servanda. Sądzę, że Koledzy uznali, iż wiadomość skierowana nie tylko do jednostki, ale całego środowiska może wywołać pozytywny oddźwięk. Presja społeczna zawsze jest większa aniżeli jednostkowa. Jeżeli kontakt jest utrudniony, to pewnie jedyne miejsce gdzie mogą przyprzeć "zleceniobiorcę". Dum spiro, spero Napisałem krótkie pismo do Zarządu gdy otrzymał ponowną karę. Problemy z komunikacją pomiędzy "zleceniodawcami" i wykonawcą znacznie wzrosły po naniesieniu na niego określonych sankcji. Otrzymałem odpowiedź od Zarządu i nie będę stawiać się po żadnej ze stron. To nie moja sprawa. Natomiast, rozumiem postępowanie Kolegów. I serdecznie Ci dziękuję, że wyszedłeś z taką inicjatywą jak w poniższym poście: Pozdrawiam Łukasz
-
Oczywiście obije popełnili wykroczenie. Siedzę w przepisach i wiem jak ludzie z własnej niewiedzy, głupoty i nieodpowiedzialności giną. Koniec kropka. Winni są obaj!
-
Nie chcę się po kostkach kopać. Jednakże, jeżeli za rowerzystą byłby zestaw wielkogabarytowy, a za zestawem 10 km sznur i karetka bez możliwości wyprzedzenia, bo rowerzysta wymyślił sobie jazdę środkiem drogi, to kto w tym momencie staje się ofiarą? Aż mi się film z De Funesem przypomniał jak go Niemcy gonili. Musimy przestrzegać przepisów, bo one nas również chronią. Nie tylko przed utratą zdrowia, ale i życia. A ten kolarz, to przykład ignoranta, który z własnej głupoty straciłby życie, bo np kierowca autobusu doznał zawału.
-
Pełna zgoda. Nie wybielam kierowcy, bo mógł być naćpany, pijany, a może się tylko zagapił - przez jakieś 500m drogi i tak ukochał sobie w rowerzystach, że zamarzył sobie jednego przemielić. Natomiast rowerzysta utrudnia znacząco ruch. Co nie jest usprawiedliwieniem dla kierowcy autobusu. Traktor to jedno, natomiast Art. 90 KW mówi co innego. Paweł na litość boską, jak nieoświetlony pieszy zostanie trafiony przez pirata jadącego 143km/h autostradą, to kto jest winien? Kto jest sprawcą? Po co mamy w ogóle przepisy?
