Przemku przede wszystkim mój post nie miał prześmiewczego charakteru. Broń Boże!
Zazdroszczę konsekwencji i związanej z nią świetnej formy fizycznej.
Jeżeli przynosi Ci to jeszcze korzyści związane ze stanem równowagi psychicznej to tylko in plus.
A, że skojarzyło mi się tak, jak się skojarzyło; nie miało to absolutnie na celu w żadnym przypadku zadrwić ze sportu, który uprawiasz zapewne od wielu, wielu lat.
Sport to kuźnia dla charakteru, więc podziwiam osoby konsekwentne w tym co robią, a zapewne wielu z nas robi to z ogromną pasją.
Ja sam zostałem trwale wykluczony z ćwiczeń siłowych i ponoszę teraz tego konsekwencje.
Jako młodego człowieka zawsze nurtowało mnie pytanie. Van Damme czy Seagal
W zasadzie pierwszy film, w którym "uwiódł" mnie JCVD był "No Retreat, No Surrender", a później "Bloodsport" i "Lion Heart", później szala przeważyła na "Nico" i "Hard to Kill"