Się trochę Pamelka "posunęła".
Dla mnie Matt to bardziej rzemieślnik, aniżeli talent na miarę wspomnianego De Niro, choć przyznam, że ten drugi skończył się po "Sile i Honorze" Georga Tillmana. Dobrze zagrana była przez niego rola drugoplanowa Carla Von Loona w filmie "Jestem Bogiem", w której główną rolę zagrał Bradley Cooper.
Na pewno po latach zacząłem inaczej postrzegać pewnych aktorów i takim przykładem, który doceniłem po wielu latach jest Daniel Day Lewis; który nie dość, że potrafi świetnie odegrać daną postać, to jeszcze dopasowuje akcent do miejsca i epoki. Mistrz.
Wracając do Matta lubię go od "Buntownika z Wyboru", ale nie zagrał chyba żadnej roli, która wywarłaby na mnie jakieś szczególne wrażenie. Nie pamiętam, aby coś takiego się dokonało; może "Utalentowany Pan Ripley" jest jedną z takich ról...