I stąd właśnie powiedzenie "obracać się dobrym / złym w towarzystwie" 😄
Czytałem kilka ciekawych artykułów o tym, że w dobie pandemii może to już tak nie wyglądać. Nikt nie twierdzi, że nagle Europa stanie się dla branży zegarkowej bardziej ważna niż daleki wschód, ale z pewnością ważniejsza niż dotąd była. W tak trudnych czasach z ekonomicznego punku widzenia, nie pozwolą sobie na olanie żadnego rynku, nawet najmniejszego.
Co do asortymentu, sam fakt, że w ogóle robią modele dla maniaków-szczególarzy (limitki na dany kraj, wersje no-date, przewiercone uszy na styl lat 40-tych, "wypłowiałe" kolory lumy itd.) oznacza, że ma to sens ekonomiczny, nawet jeśli działania te odpowiadają za niewielki czy wręcz znikomy procent przychodów. Myślę, że np. taki Legend Diver przyniósł ogółem spore zyski, mimo, że nie stanowi pewnie "oczywistego" wyboru dla "przeciętnego" posiadacza zegarka. Teraz każde, nawet najwątlejsze źródło dochodu będzie się liczyć przy jednoczesnym ostrym cięciu kosztów. Może raczej nie będzie limitki na Podkarpacie 😉, ale spodziewam się intensyfikacji działań marketingowych w Europie i w tym także u nas.