He he, witaj w klubie powalonych efektem 😄 W jakiejś książce o motoryzacji przeczytałem kiedyś, że w dobie zbrojeń przed WWII i związanym z nimi zapotrzebowaniem na kauczuk i stal, mercedesy eksportowane do Stanów docierały na miejsce na drewnianych kołach i dopiero na miejscu dealerzy montowali do nich docelowe ogumienie (już z surowców amerykańskich). Mam wrażenie, że podobnie (choć oczywiście nie zawsze i nie wszędzie) jest z fabrycznym paskiem do zegarka. Jest on najczęściej tym dodatkiem, który tak samo jak pudełko, książeczka, instrukcja itd. podlega największym cięciom kosztów, ponieważ jest jedynie wymiennym elementem eksploatacyjnym. Niestety aż nader często widać to po kilku pierwszych tygodniach użytkowania, o czym się wielokrotnie przekonałem, jak pewnie wielu z nas. Stąd myślę tak duże zaskoczenie i tak wyraźna różnica za pierwszym razem.