Miał być za 9 miesięcy, był za niecałe 3…AD się spisał. Długo zastanawiałem się nad zegarkiem do koszuli i marynarki. Nad czymś, co byłoby uzupełnieniem mojej skromnej kolekcji, nad egzemplarzem który w podanym budżecie będzie w stanie dać naprawdę sporo od siebie (wykonanie, mechanizm, komplikacje, tradycje etc.). Nad czymś co mógłby za parę lat dostać ode mnie mój syn z jakiejś wybitnie przyjemnej okazji… Sporo zegarków przeszło przez moje ręce (także poprzednia wersja Chrono JLC). Zastanawiałem się nad Vacheronem FiftySix (zamówiłem ale nie odebrałem bo miał nierówno położone indeksy godzinowe), nad Zenithem Chronomaster Original 38mm (którego miałem i którego bardzo cenię i do którego jeszcze kiedy wrócę), nad Cellinim (na żywo mnie nie powalił). Padło na JLC. Master Control Chronograph Calendar. Markę którą bardzo lubię i szanuję. Jestem zadowolony…