Wychodzi im coraz lepiej i dobrze, bo polskich zegarków, a zwłaszcza tych przystępnych - jak na lekarstwo i miło, że w Polsce jest inicjatywa, zeby takie zegarki tworzyć, nawet jeśli tworzy się je chińskimi ręcyma (projekt jest polski i nie jest to zwykły seryjny parniak z nadrukowanym logo ). Jednakże faktem jest, ze gigantyczna akcja propagandowa połączona z paskudną agresją wobec Kolegów, którzy nie uznają chińskich mechanizmów za jedyne na świecie uczciwie robione arcydzieła sztuki zegarmistrzowskiej była po prostu nieprzyzwoita, co też kilka razy boleśnie odczułem. Faktem jest -Gerlacha póki co nie mam, ale nie zarzekam się, ze nie będe miał. Jednak mimo wszystko, choć wciąż kasy potrzebuję raczej na zabytki i na nówki po prostu brakuje, bardziej interesuje mnie rozwój i oferta Xicorr'a, choćby dlatego, ze w swoich materiałach nie chrzanią o niesamowicie nowoczesnym chińskim mechanizmie z wałeczkami z super wytrzymałej stali pochodzącej z Księżyca (oczywiscie celowa agrawacja, żeby mi się ktoś o pomówienie nie doczepił ), tylko po prostu montują Sea-Gulla bo dobry i już. I tak to ma wyglądać. Ciekawe, ze nigdy nie dostałem sensownej odpowiedzi na pytanie, czemu SeaGull robi klony 2824 i 2892 skoro są tak badziewnie zaprojektowane . Także nikt, a przynajmniej prawie nikt nie atakuje Gerlacha za to, że im wychodzi, tylko za pewne elementy "oprawy", które po prostu nie były do końca na poziomie.