Składaki trafiają się chyba w każdej ruskiej kolekcji. Czasem jako efekt celowego, nieuczciwego działania sprzedawców, a czasem po prostu jako efekt przebytych napraw. W w/w kolekcji też się kilka znajdzie, zwłaszcza, ze zegarki w świetnych stanach często są po prostu składane z użyciem części z zapasów... Pół biedy, jeśli np mamy zegarek z idealną tarcza i znoszoną kopertą i ktoś wymieni kopertę na taką sama, ale nową. Gorzej, jak ktoś wymienia kopertę na idealną, ale zupełnie inną
Nie byłbym na 100% pewny co do tego. Starszy 2609 produkowany był bardzo długo. Faktem jest, że ten akurat wygląda na starszy, ale były też dużo nowsze wersje, z czteroramienym balansem oraz mocowaniem włosa jak w 26xxNA oraz zmienionym mostkiem kotwicy. Te mechanizmy, choć nie bardzo wiem po co, były długo robione równolegle. Tu najlepsza, pięknie wykończona wersja z kolekcji Hansa Uploaded with ImageShack.us
Oólnie radzieckie zegarki na baterie (szeroko pjęte kwarce, tranzystory, elektromechaniki) są trudne w serwisowaniu i prądożerne, a co gorsza... awaryjne. Bo kłopoty z serwisowaniem dałoby się przełknąć, gdyby nie psuły się tak często jak się psują... Ja myślę, że kwarce to zbierać można, ale w zasadzie ważniejszy jest tu stan wizualny niż techniczny, bo za sprawnego (zwłaszcza tranzystora) często płaci się więcej, a i tak sie zepsuje
Nowy nabytek
Dostałem dwa zepsute z tylko jedną tarczą i kopertą. Częsci starczyo w sam raz na jeden ładny egzemplarz
Taki - standardowy Agacik, tylko... ciut jakby starszy ( 3-40 )
Było kilka cienkich mechanizmów. South Bend niektórzy porównuja do "kultowego" Gruena Verithin. Ale były też i inne płaskie mechanizmy, bo inni producenci nie zostawali w tyle: Illinois: czy Elgin: Co do rozmiaru 12 to jest to bardzo szerokie pojęcie. Oczywiście były standardowe 12-tki do standardowych kopert, ale niestandardowe 12-tki to też 12-tki Bywały też połączenia mechanizmów z płytą górną rozmiaru 12 i dolną rozmiaru 14 (np Hamilton 920) Ponieważ coraz częściej mechanizmy już w fabryce wkładano do kopert, standardowe rozmiary przestały mieć istotne znaczenie...
To tak, jak radzieckie zegarki wojskowe nie miały wielkiego sierpa i młota, ani napisu "Lenin-Stalin" zamiast cyfr na tarczy A mimo to malowanki wciąż mają wzięcie!!!
Ja nie mówię, ze zły, w sensie, ze marny...
Elgin 345 to też dobry, choć nie tej klasy mechanizm...
Wadą obu jest fakt, że jak wpiszesz w szukajce Elgin czy South Bend, to na pewno się na taki mechanizm natkniesz, i to dosyć szybko. Miło jest mieć coś, czym mozna innych zaskoczyć, choć w przypadku tych ślicznych "dwunastek" ma to często drugorzędne znaczenie
Mówisz i masz... Kupiłem pięknego South Bend'a. Mechanizm najgorszy z możliwych, czyli... 429, ale zegarek konkretnie śliczny. Pokażę jak dojdzie - już się doczekać nie mogę
Hmmm.. zaczekam na 417, żeby Cię pownerwiać
Na razie - czekam na Elginka. A jak przyjdzie, to drżyjcie narody
Nie, no - taki żart, ale zrealizowanie starego marzenia, jeszcze z początku mojej fascynacji amerykańcami, kosztowało mnie kilka stówek i muszę sobie chwile odpocząć, bo spuchnę
Wiesz - chciałbym ładną "dwunasteczkę" od 19 kamieni w górę. Grade 429 są nawet przystępne, ale... chciało by się więcej, a te są już drogie. Ale moze sobie jakąś ładną, pięknie zachowaną kieszonkę 429 sprawię, tylko wiecznie mam ważniejsze wydatki
Ostatnio np mój wybór padł jednak na konkurencyjnego Elgina, ale dokłądnie opowiem, jak już toto dojdzie...
Nieeeee tam. Kiedyś uparcie robiłem postanowienia, ze już tylko dobre zegarki, bez złomów za dyszkę, bez zagracania połowy mieszkania i... nic z tego. Aż w końcu nagle samo to przyszło. Bez postanowień. Szukam zegarka, który na pewno chcę mieć, a nie taki, który akurat wpadnie w łapę i... kupuję. A złomki też, ale na części. Chyba ze to jakiś bardzo rzadki złomek, który nawet w stane agonalnym jest cenny...
Pewnie się nie dobiło, ale to musi być 1936-39, bo 2 moskiewska robiła ten mechanizm w latach 1936-1941. W 1930 to I moskiewska jeszzce na dobre nie zaczęła.
Zegarek jest poskładany - tarcza z 1GCzZ, mechanizm z 2GCzZ, a mostek balansu z balansem ze Złatoustu (to akurat częsta metoda naprawy, bo tylko takie były później dostępne...).
Najmniejszy automat to chyba Zaria, a przynajmniej sam zegarek był mniejszy. Czajka jest porównywalnej wielkości do tego łucza. Była jeszcze superpłaska damska Zaria o konstrukcji zbliżonej do Poljota de luxe, ale to rzadki mechanizm, prawie nie do dostania...
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.