Trzeba szukać u źródła, w USA. Co do allegro - ceny amerykańców sa tam nieporzewidywale i działa to troche w dwie strony - czasem ciekawy, ale mało efektowny zegarek można kupić dość tanio, choc niestety też już się to trochę zmieniło. Wiedza wśród kolekcjonerów wzrosła i szansa, ze tylko jedna osoba się "kapnie" jest już dość mizerna. A jak mogłem sprzedac... cóż - sprzedałem wszystko oprócz pierwszego Elgina (prezent od mamy) i naręcznego, który nie osiągnął ceny minimalnej, z czego do dziś strasznie się cieszę (przyznacie zresztą, ze piękny: http://pmwatch.republika.pl/Watches/usa_elgin_wgf_0_0.html , a gdyby nie cena minimalna, poszedłby za 70zł ). Reszta poszła i trudno. Żałuję sprzedaży tylko dwóch z nich. Tego właśnie i jeszcze jednego srebrnego elgina, osiemnastki z 1882 roku. Marna była strasznie, uszkodzony zawias, brakuje lunety ze szkłem, mechanizm w średnim stanie... ale miał sporo uroku i był moim pierwszym pełnopłytowym amerykańcem. Jest warty niewiele, ale dla mnie - bezcenny. Szkoda, ze dopiero niedawno sobie to uświadomiłem - starzeje się chyba po prostu. Zadałem sobie nawet trud przekopania archiwum allegro, zeby znaleźć dane o aukcji i skontaktować się z nabywcą, ale ten niestety wciąż milczy... Trochę to bezczelne pytać, czy nie odsprzedałby mi zegarka, który mu pięć czy sześc lat temu sprzedałem, ale... a nuż się uda...