Owszem. Ale jednak prawda jest taka, że można kupić przekapitalne, dosć rzadkie zegarki drogo, powiedzmy za $1000, u dobrego sprzedawcy. Można też polowac na okazję atakując zegarki i mechanizmy, które wyglądają dobrze. Zainteresowanie takimi "okazjami" i tak jest spore, wiec ceny są z reguły trzycyfrowe. Spora część z nich nie nadaje się do remontu, bo są komnbinowane, mocno zniszczone itp, a jak już coś się nadaje, to koszty są ogromne (bo części do rzadkich mechanizmów są z załozenia drogie), efekty bardzo różne, a koniec końców okazuje się, ze zamiast pięciu okazji, z kórych trzy leżą w pudle na części, jedno straszy na półce rozwaloną tarcze i wytartą kopertą, a jedno wygląda i idzie jako tako, możne by kupić jeden pewny, dobry zegarek. Nie przeczę, Illiois 106 to był zakup w ciemno, ale za 50 złotych. Tyle można zaryzykować spokojnie - najwyzej pójdzie na części i już. Ale $100 psu w zadek to trochę szkoda. Po prostu jak sobie pomyślę, co można by kupić za te wszystkie "okazje", które teraz gniją w częściach, to mnie szlag trafia, co chyba oznacza, ze dojrzewam. Nie przeczę, że czasami jakieś kółko czy wskazówkę mam jak znalazł, ale gdybym zamówi same te czesci wyszłoby dużo taniej. Owszem, są mechanizmy, które można kupić w stanie ago nalnym, bo dobre po prostu, nawet za ciężka kasę, są prktycznie nie do dostania. Illinois 105 na przykład, jeśli tylko ma wszystkie płyty swoje, moze być w agonii, tak warto zainwestować. Ale to skrajne przypadki.