Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

pmwas

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6690
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez pmwas

  1. Czelabiński, oczywiście, choć bardzo często są brane za mechanizmy z Czystopola (ale czystopol po prostu tego mechanizmu nigdy nie robił!!!). Sam zegarek to najpewniej pasówka. Były spory, czy to oyginały, czy pasówki, ale stanęło na tym, że najpewniej jednak pasówki. Co nie zmienia faktu, ze lubiane i poszukiwane. mechanizm, który masz to po prostu mały klenjnocik - tak stare mechanizmy z Czelabińska pojawiaja się bardzo rzadko i niełatwo zdobyć egzemplarz z 1950 roku - gratulacje!
  2. Stary problem w praktycznie każdym zegarku z łożyskiem ślizgowym wahnika. Os po czasie się wyrabia i wahnik zaczyna latać. Najlepiej jest wtedy po prostu wymienić oś i łozysko w wahniku i tak się robi, ale do Rodiny po prostu nie ma juz osi, wiec jest problem.
  3. No proszę - skąd masz oryginalną koronkę??? Daj lepsze foty po, bo ni widac najlepiej. Ta tarcza taka była, czy jest po renowacji???
  4. --> ravask Widziałem ten zegarek na ebayu... moim zdaniem jest co najmniej podejrzany. Nie mam pojęcia, czy ta tarcza jest oryginalna, czy to radosna twórczość - może być malowanka. Mechanizm pochodzi sprzed 1937 roku (brak oznaczenia daty), koperta jest za to najpewniej późniejsza, bo nie ma zdobień (O ile wiem przed '37 rokiem wszystkie miały). Na koniec, co akurat jest mało istotne, mechanizm ma wymieniony balans wraz z mostkiem na późniejszy, złatoustowski (częsta metoda naprawy tych mechanizmów). Slavny Hans - niektóre nabytki masz powalające!
  5. To jeszcze jeden przykład pięknego amerykańca:
  6. Ech... cóż tu taka cisza??? Skoro tak, to spróbuję rozruszać temat, po raz kolejny... Opowieścią troszkę niecodzienną. Jakieś 6 lat temu wyprzedałwm praktycznie całą moją kolekcję amerykańskich zegarków, z uwagi na powtarzające się awarie i kłopoty z serwisowaniem amerykańskich zegarków w Polsce. Były wśród nic dwa, kórych sprzedaży do dziś żałuję. Od dzisiaj - pozostał już tylko jeden, bo drugi - włqaśnie do mnie wrócił i oto jest Nie jest to może nic wielkiego, ale wówczas był to jeden z absolutnie najlepszych zegarków w mojej kolekcji z magicznym napisem "adjusted". Piękna, choć nieco zmęczona życiem srebrna koperta Star WCCo, niezła tarcza i mechanizm w bardzo przyzwoitym stanie, do tego wyższej klasy niż zwykłe, częściej spotykane Elginki. Dobrze mieć go z powrotem
  7. Nie wiem, czy to elegancko tak szpamować z jednym zegarkiem w dwóch działąch, ale sam nie wiem, czy to Kirow czy Hampden. Coś dokładnie pomiędzy Piękny Gosczas Zawod z pierwszego roku produkcji - z wałkiem montowanym w kominku koperty, zmontowany na amerykańskich jeszcze częściach, z pojedynczym przerzutnikiem - genialny Szkoda tylko wskazówki, ale może kiedyś mi się trafi oryginalna hampdenowska
  8. To ja też się pochwale kieszonka. Moze się nieco powtarzam, ale ostatnio z rusów tylko te mnie kręćą, z uwagi na ewidentny związek z zegarkami zza Atlantyku. Jak już zreszta wspominałem. Muszę przyznać, ze byłem nieco zaskoczony niską ceną, jaką to cudeńko osiągnęło na alle..., byc moze z uwagi na nieoryginalną wskazówkę??? Tak czy inaczej, kiedyś przegrałem licytację mniej ciekawego egzemplarza za zdecydowanie wyższą cenę Anyway, mam tu piękna kieszonkę z GosczasZawoda z samego początku produkcji. Widać F S na mostku balansu, wałek z koronką mocowany jest w kopercie (przycisku tez nie ma, wszystko jak w amerykańskim pierwowzorze), a co najciekawsze (choć pewnie tylko dla mnie i kilku innych pomyleńców) zegarek ma tzw pojedynczy przerzutnik (single roller) z pionowym bolcem zabezpieczającym - o tyle dzuiwne, ze byłem pewien, ze w GosCzasZawodzie już ich nie stosowano Całość jest w bardzo dobrym stanie, wszystkie części ma oryginalne, poza tą nieszczęsną wskazówką, oczywiście. Troszkę był tez zawilgocony, co widać zwłaszcza dołem na tarczy, ale bez przesady, na szczęście
  9. Nie wiem, czy to już było: http://allegro.pl/new-york-watch-company-standard-1910-rok-i2772066703.html New York Standardowa po raz pierwszy wprowadził do sprzedaży w 1885 roku. Firma działa w Jersey City, stan New Jersey. Nie należy mylić nazwy z zegarkami z Nowego Jorku, Watch Company, które były poprzednikami spółki Hampden Watch. New York Standard produkował zegarki w następujących rozmiarach: 18, 16, 12, 6, 0, 3/0 i 10/0 w 15/07 klejnotów (rubinów). Są to być może, najbardziej znany i oferując wyjątkową prostą dźwignię linii "worm-biegów" czyli tzw.ucieczkę, opatentowany przez RJ Claya. Rozumiem, ze można korzystać z translatorów, ale trzeba by chyba przeczytać, co się wkleja w opis aukcji Dla zainteresowanych dodam jeszcze, ze ucieczka worm biegów (worm-gear escapement ) to bardzo rzadki i ciekawy wychwyt stosowany w niektórych wczesnych NYS-ach: http://www.pocketwatchrepair.com/histories/nys.html Zresztą - to właśnie z tej strony skopiowano tekst
  10. Bo i prawda jest taka, że mechanizm, koperta - wszystko się zużywa podczas noszenia w każdym zegarku. W jednych szybciej w innych wolniej, ale jeśli stuletni zegarek jest w bardzo dobrym stanie, to oznacza to na pewno, ze - zwłaszcza biorąc pod uwagę jakość ówczesnych olejów - nie pracował non stop przez te 100 lat, ani nawet przez 50
  11. Patrząc na te zegarki zawsze ciężko się głowię, jak toto mogło w ogóle działać. Toż ten mechanizm wygląda jakby robił go zakład recyclingu puszek po konserwach . Niemniej jest to ciekawszy model w całkiem ładnym stanie. Fajny
  12. Hmmm... ja tych półminutowych nawet nie zauważyłem... Jakoś nie przeszkadzaiją mi wcale. Piękny zegar i tyle. logo... mogłoby być bardziej stylowe, fakt. Ale ogólnie - supcio
  13. Z oczywistych względów rzadko tu ostatnio bywam, ale tym razem w końcu coś mam Te wczesne GCzZ-y widuje się rzadko w takim stanie, a jeszcze cena była tak zachęcająca, że wziąłem . Przyszedł z Ukrainy, dostał oryginalny wałek z koronką i na półeczkę
  14. Jest pewne ryzyko związane z jakością zdjęć, ale po delikatnym odświeżeniu ta za alle może wyjść podobnie. Choć tam dołem przy indeksach widać chyba troszeczkę patyny. Gdyby nie to, to wziąłbym choćby po to, by sprzedać za chwilę z zyskiem. Ale chyba jednak ta tarcza idealna nie jest, co najwyżej bdb-, o ile dobrze widzę...
  15. A ja widziałem chyba kiedys na ebayu... nieczęsty widok, ale były.
  16. Odnośnie Peer Gynt Griega, to ostatnio zanabyłem płytę z Naxos'u (tanią jak to Naxos) z tą właśne suitą w wykonaniu BBC Scottish Symphony Orchestra pod batutą Jerzego Maksymiuka - zdecydowanie w porównaniu z innymi wykonaniami, które słyszałem, jest kapitalne - widać, że dyrygent świetnie "czuje" tą muzykę
  17. pmwas

    Xicorr

    No w końcu jakas konkretna informacja... Qrczę, mam nadzieję, ze nie nawalę finansowo i będę mógł sobie spokojnie kupić M20, bo bardzo mi się podoba na fotach
  18. Stalóweczka de luxe http://allegro.pl/poljot-de-luxe-23-jewels-i2741603673.html Chyba ładna
  19. No to się doskonale rozumieny w pewnych kwestiach. Moze u mnie nie są to pojedyncze sztuki, ale zdecydowanie bardziej skłaniam się ku temu rozwiązaniu, niż w stronę wielkich kolekcji
  20. A wiesz, że to, o ile czegoś nie pomieszałem w zasadzie brzmi mądrze. Zamiast całej "kolekcji" sensu stricto - pojedyncze sztuki - dobrze rozumiem?
  21. Tez o tym myślałęm kilka razy, gdy kolejny zakup okazywa się niewypałem, ale jakoś brakowałoby mi tych staroci. Niemniej - nie jestem 100% kolekcjonerem. Nie lubię, jak mi sie tłok na półkach robi i musze co gorszych się okresowo pozbywać. Gdybym miał kolekcję wielkości np tej Marka Gordona, jak nic skończyłbym w wariatkowie
  22. Owszem. Ale jednak prawda jest taka, że można kupić przekapitalne, dosć rzadkie zegarki drogo, powiedzmy za $1000, u dobrego sprzedawcy. Można też polowac na okazję atakując zegarki i mechanizmy, które wyglądają dobrze. Zainteresowanie takimi "okazjami" i tak jest spore, wiec ceny są z reguły trzycyfrowe. Spora część z nich nie nadaje się do remontu, bo są komnbinowane, mocno zniszczone itp, a jak już coś się nadaje, to koszty są ogromne (bo części do rzadkich mechanizmów są z załozenia drogie), efekty bardzo różne, a koniec końców okazuje się, ze zamiast pięciu okazji, z kórych trzy leżą w pudle na części, jedno straszy na półce rozwaloną tarcze i wytartą kopertą, a jedno wygląda i idzie jako tako, możne by kupić jeden pewny, dobry zegarek. Nie przeczę, Illiois 106 to był zakup w ciemno, ale za 50 złotych. Tyle można zaryzykować spokojnie - najwyzej pójdzie na części i już. Ale $100 psu w zadek to trochę szkoda. Po prostu jak sobie pomyślę, co można by kupić za te wszystkie "okazje", które teraz gniją w częściach, to mnie szlag trafia, co chyba oznacza, ze dojrzewam. Nie przeczę, że czasami jakieś kółko czy wskazówkę mam jak znalazł, ale gdybym zamówi same te czesci wyszłoby dużo taniej. Owszem, są mechanizmy, które można kupić w stanie ago nalnym, bo dobre po prostu, nawet za ciężka kasę, są prktycznie nie do dostania. Illinois 105 na przykład, jeśli tylko ma wszystkie płyty swoje, moze być w agonii, tak warto zainwestować. Ale to skrajne przypadki.
  23. Owszem, zgadzam się znów w 100%. Albo inaczej - da się, ale wówczas będziemy zdani na łaskę ledwie kilku sprzedawców. Weźmy np tego właśnie Walthama. Sprzedawał go sprzedawca, który sam te zegarki remontuje i sprzedaje z zyskiem, a do tego jest uczciwy, ale za to wszystko każe sobie słono płacić. Niemniej tu na pewno nie ma miejsca na wtopę. Numeru pod mostkiem na bazarku takze się nie sprawdzi, więc jedyną metodą na uniknięcie takich przykrości są zakupy z najlepszych źródeł. Choć kiedyś pewnie znów się natnę, nei mam co do tego watpliwości...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.