Sam mechanizm w zasadzie tragiczny nie jest. Większośc usterek to niedokładności montażu, najczęściej coś jest źle nasparown, albo takie oleje mają . Inne, poza niedmoagającym automatem nakręcającym, znane usterki to odkręcające się łożyska wahnika (wtedy można mówić o szczęściu, że to tylko to ), duże odchyłki dobowe, oczywiście zatrzymywanie się (na szczęście rzadko rzadko). Jednemu koledze na WUS odkręciła się koronka w nowym K34 wkrótce po odpakowaniu ( ). Takie tam różne atrakcje. Wiadomo, ze w każdym tanim zegarku można spodziewać się jakiejś drobnej usterki, bo przecież są tanie, ale Wostok to ciężkie przegięcie pały . A najgorsze, ze psują się wszystkie, niezależnie od modelu i ceny. Amfibie 1967 i kremlowskie też się psują. Kwestia szczęścia. Są Koledzy, którzy maja kilka Wostoków i nie narzekają, moje wszystkie były mniej lub bardziej zepsute. Amfibię na szczeście udao się szybko i bez kosztów uruchomić z powrotem, ale konieczność latania po zegarmistrzach z fabrycznie nowym zegarkiem, który po 2 minutach pracy po prostu zdechł... bez komentarza