-
Liczba zawartości
6729 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Też spadam... Dobranoc!!! Miło się rozmawiało
-
Ale kara powinna być adekwatna do winy. A tu ustawodawca nie przewidział żadnych widełek. Czy najedziesz pieszemu na czubki butów, czy przejedziesz gdy pieszy jest jeszcze 10m od przejścia - kara ta sama. Trochę tak, jakby dawac 15 punktów i 1500zł za przekroczenie o 1 km/h i o 50km/h tak samo.
-
Ostatnio zdarzyło się, że kierowca na 70-ce zmieniał pas i minął 50-tkę patrząc w boczne lusterko. Zatrzymany przez policję myślał, że może jechać 70, a było 50. Zatem przekraczał nie o 11 (fakt, jechał 81), a o 31km/h. Kara 800zł była dotkliwa i myślę, ze w zupełności wystarczająca za to wykroczenie, zwłaszcza, że był to obszar niezabudowany, bez chodnika, przejśc dla pieszych itp, a 50 było z uwagi na źle wyprofilowany zakret, na którym kierowcy często kończą jazdę w barierce... Nawet gdyby jechał przepisowo, wciąz przekraczałby o 20, zupełnie nieświadomie... Kamerka nie pomoże - prawno jst prawem i pieszy chciał docelowo wejśc na przejście, a ze był daleko i spokojnie można było jeszcze dwa razy przejechać, to już stawianie się ponad prawem
-
Ogólnie wniosek byłby podobny, tylko ile tych pociagów??? Poza tym "tirowcy" szybko ogarną, a jakby zmusić kierowców osobówek do masowego ładowania się na pociagi, tu bajzel byłby taki, że pociag mógłby nie ruszyć o czasie. Ogólnie transport owarów na duże odległości powinien odbywać się koleją, z tej prostej przyczyny, że pociag potrafi przewieźć bardzo dużo przy relatywnie niskim (w porównaniu z cieżąrówką) nakładzie energii. Jeśli jeszcze mamy prąd ze źródeł odnawialnych - korzyści są oczywiste. Też bym wział na klatę, tylko ciekawe czy moja rodzina weźmie na klatę utratę źródła utrzymania jak mi za takie nic zabiorą prawo jazdy? To naprawdę nie moze być tak, ze pieszy chyba ma zamiar wejśc na przejscie, przejeżdżam od niego w duzej, bezpiecznej odległosci, pieszy nawet nie musi z mojego powodu zwolnić, a nadgorliwy policjant daje mi ot tak 15 punktów, bo tak właśnie uznał.
-
Nie, bop trzeba co chwila przyspieszac i zwalniać, więc czyściej nie jest
-
Co potem kończy sie tak, ze nie da się legalnie przejechać samochodem w miejscach, gdzie ruch pieszych jest duży. Bo o ile któryś uprzejmy kierowca w końcu podejmie decyzję, żeby puścić 10 czekających pieszych, o tyle 10 pieszych nigdy razem nie puści jednego czekającego kierowcy. Zawsze ktoś będzie jednak chciał przejść. Jakie PORD przewiduje rozwiązanie problemu? Dzwonić na policje i poprosić o kierowanie ruchem?
-
Transport cieżąrówek pociagami to akurat dobra rzecz. Czyściej, bezpieczniej...
-
Z drugiej strony dużo bardziej dotkliwe kary nie sprawiły, że w Szwajcarii ludzie stali się nieomylni i nie giną. Do tej statystyki trzeba by jeszcze dołożyć inną - np ile k przejeżdża rocznie statystyczny Szwajcar i Austriak i po jakich drogach (miasto/autostrada itp) i dopiero to przeanalizować. Jak również zobaczyć nateżenie ruchu, ile z tych wypadków spowodowane było przez miejscowych, a ile np przez kierowców z zagranicy, bo Austria jest jednak krajem tranzytowym, wiec ilosc mieszkańców może być podobna, a ruch sporo większy.
-
Akurat mam wrażenie, że tak wysokie kary za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu są elementem odstraszenia kierowców z centrów miast. Łatwiej wprowadzić drakońskie kary za byle co, i obrzydzić ludziom jazdę w mieście, niz oficjalnie postawić z dnia na dzień zakaz wjazdu do miasta. Kłopot w tym, że najbardziej ucierpią na tym ludzie, którzy jeżdżeniem zarabiają na życie. Bo statystycznie najczęściej będą im się zdarzać sytuacje potencjalnie kończące się 15 punktami - raz jeszcze podkreślę - nakładanymi uznaniowo, bez "twardego" dowodu. Rozumiem, że za 101km/h poza miastem Denonciation? W sąsiedniej Austrii jest ograniczenie do 100 na podobnych drogach i jakoś trup się nie ściele gęsto
-
Przy karach tego kalibru powinno być coś więcej niż opinia policjanta. Jakiś dowód, że kierowca stworzył zagorżenie. Nagranie, zeznania świadków, cokolwiek. Kara tak dalece ruinująca komuś życie nie może być nakładana ot tak, "bo ja tak chcę i ja tak mogę".
-
Z premedytacją czy przez nieco spoźnioną reakcję - nie mnie oceniać. Ale gdybym teraz napisał takiego maila i miłemu panu z autobusu narobił za takie nic kłopotów - w swoim pojęciu byłbym ostatnim... złamasem. Za tak błachą niedogodność ,że musiałem może 3 sekundy poczekać narobić komuś poważnego kłopotu to takie... złe.
-
Ja za 3km/h we Francji dostałem 40Euro... 3 pasy, pusta droga, 3 w nocy, jechałem (po korekcie ew. przekłmania) niby 83 (zmierzone 87) na 80-tce... I trudno. Ale to 40Euro... I niech będzie i 400, ale nie 15 punktów i realne ryzyko utraty źródła dochodu z powodu braku samochodu za zwykłe przeocznie.
-
Akurat jeśli chodzi o mandaty za umyślne wykroczenia - uważam, ze powinny być wysokie. Ludzie to sami wymuszają, bo prośby i kampanie społeczne nie działają, to trzeba batem. Na Słowacji mandaty zdziałały cuda- kiedyś strach było tam jeździć, a dziś zabudowany to 50 i wszyscy jada grzecznie 50. Z poszanowania prawa? Nie - ze strachu. Natomiast nie będę ukrywał, ze mam problem z karami za zdarzenia na linni kierowca-pieszy, bo mandaty są bardzo dotkliwe, a pole do interpretacji i widzimisię policjanta ogromne. Oczywiscie - omijanie (zwł. z dużą predkoscią) auta wpuszczajacego pieszych na przejscie, omijanie pieszego bedącego już na przejściu - nie ma dyskusji. Natomiast z pierwszeństwem już przy samy zamiarze wejścia na przejscie - jest kłopot. Uważam, ze zamiar powinien byc ze strony pieszego sygnalizowany i że pieszy powinien przystanąć/zwolnić, żeby upewnić się, że pierwszeństwo zostanie mu udzielone. W dużych miastach ruch jest ogromny, piesi mieszają się z autami i nadmierne uprzywilejowanie pieszych skonczy się wysypem dotkliwych kar dla zupełnie normalnych kierowców. Starczy że w ciagu 2 lat policjant 2x uzna, że pieszy chciał przejśc, a ja mu nie dałem i tracę prawo jazdy. Nic się nikomu nie stało, nie było nawet zagrożenia, a ja mam karę nieadekwatną do skali przewinienia. Wymierzoną w sposób całkowicie uznaniowy, praktycznie bez możliwosci obrony, bo nie da się udowodnić, że policjant się myli, trzeba by uprosić pieszego o stosowne zeznania. I wciąz podtrzymuję, ze pieszy powinien zachować ostrożnośc po prostu również dla swojego dobra. Bo możesz wsadzić kierowce do konca życia za kratki, możesz rozstrzelać kierowcę i jego rodzinę i majątek rozdać biednym, i tak nie przywrócisz życia komuś, kto mógł po prostu przystanąc na 2 sekundy.
-
Nie. ale gdybym nie puścił tego autobusu tylko wlazł dalej, a w autobusie ktoś np rozwaliłby sobie głowę o poręcz przy zbyt gwałtownym hamowaniu, uważałbym że jestem co najmniej współwinny, bo wystarczyło nie włazić. Już pisałem - ja się zatrzymam w miejscu, to czemu leźć "na prawie" pod koła?
-
A ja wiem? Nie, bo jeszcze ktoś ucierpi... Skoro już o Szwajcarii mowa - ostatnio, ba - parę dni temu podchodziłem do przejścia dla pieszych w Lugano. Akurat do tego przejścia zbliżał się autobus miejski. Widać było, ze kierowca (ciut za późno) bardzo zamierza hamować, to się o krok cofnąłem. Kierowca ładnie podziękował i pojechał. W świetle aktualnych przepisów powinien dostac 15pkt i 1500zł. Czy by mnie to ucieszyło? Jak widać, nawet w Szwajcarii się mylą. Moje podejście do prawa jest zupełnie dobre. Po prostu znam ludzi, którzy szanują prawo, przestrzegają przepisów, a jednak coś nieprzyjemnego im się zdarzyło . Nie z braku poszanowania prawa, nie z głupoty, po prostu... zdarzyło się. I co z tego, że ich wina - i tak jest wtedy człowieka żal. Twoje podejście jest takie, ze trzeba było uważac i sam jest sobie winny. Dla mnie to zimne i nieludzkie.
-
Dobre. Musze przyznać, że dobre.
-
Żeby cię los/Bóg czy w kogo am wierzysz nie pokarał za to poczucie wyższości. Nie życzę... ale każdy się kiedyś potknie.
-
Nie chodzi o stawianie się ponad prawem. Chodzi o to, ze nie da się prawem zmusić ludzi do niepopełniania błędów. I dlatego uważam, że tworzenie klimatu,w którym pieszy myśli,z e nie musi uwazać, bo ma "bezwzględne pierwszeństwo" jest po prostu niebezpieczne. Co do Szwajcarii, to również zdażyło mi się jeździć i naprawdę doceniam to, jaki porządek tam jest na drogach. Jazda zupełnie bez spiny.
-
I owszem. Co nie zmienia faktu, ze mogą się potknąć. Dziadek miał schody do piwnicy bez barierek i zawsze nam powtarzał, ze trzeba na nich bardziej uważać. I fakt, nigdy nic sobie na nich nie zrobiłem (a na schodach z balustradą - i owszem), ale gdybym spadł na tamtych - ludzie by pytali co to za dziadek,że dziecko na takie schody wpuścił? Jak mówię - ja generalnie nie neguję pierwszeństwa pieszych zwłaszcza w centrach miast. Ale uważam, ze piesi powinni rozumieć, ze też muszą uważać> nie po to, zeby polska husaria mogła szarżować do woli, ale po prostu po to, zeby było bezpieczniej.
-
Wystarczy, ale ktoś może np stracić równowagę czy się poślizgnąć. Jesli wprowadzisz zakaz potykania się pod karą śmierci, to ludzie przestaną się potykać?
-
Zamyślony pieszy zabije... siebie. Naprawdę, nic nie zastąpi zdrowego rozsądku. W każdej dziedzinie życia trzeba przestrzegać prawa. A jednak wypadki sie zdarzają. Nie tylko na drodze. Ludzie nie sa perfekcyjni. Najlepszy kierowca czasem popełnia błędy. Najlepsza matka czasem spuści dziecko z oka. Przykłady można mnożyć. L:udzie są ludźmi i to, ze kogoś przykładnie ukarzemy za zwykły błąd nie sprawi, ze inni staną się nieomylni. Fajnie jest wytykać błędy innym w poczuciu swojej własnej zajebistości. Naprawdę kiedyś ludzie byli mądrzejsi, bo lepiej rozumieli naturę ludzką. Twoje podejście jest oparte na prawie, ale naprawdę, co mi po tym, że to będzie czyjaś wina? Że ktoś pójdzie siedzieć? Będę kaleką z satysfakcją? Owszem - należy karać ludzi za łamanie przepisów. Zwłaszcza za świadome łamanie przepisów. Ale każdy musi zakładać, że ktoś może popełnić błąd, że może nie zauważyć, że może mieć gorszy dzień albo 80 lat. Tu nie chodzi o PORD. tu chodzi o myślenie i zdrowy rozsądek.
-
Nawet gdyby się nadawała, to i tak po 2 latach jest już stara i niemodna A jak chcesz na dłuzej, bo moda cię nie obchodzi, to twój telefon za 2 lata i tak utraci "wsparcie" i producent sam zmusi cię do kupna nowego. A potem będą cię jeszcze gnębić, że masz auto z euro 6, a nie euro 6d i jesteś nieekologiczny. Bo w końcu te zmieniane co 2 lata telefony są super-ekologicznie recyklingowane. Jak i te zmieniane co 5 l;at samochody.
-
Nie XXI wiek, a kapitalizm. Kiedyś aut nie dało się sterować zdalnie, a teraz... możliwości, które mają producenci korcą, by dłuzej czerpać zyski z raz sprzedanego samochodu. Myślę, ze czas, kiedy producentowi trzeba będzie płacić abonament okresowy za to, żeby auto w ogóle jeździło nie są tak odległe. Nie mówiąc o zarabianiu na częsciach zamiennych. Po latach kontaktów z marką Subaru cena mojego zniszczonego wspornika w Alfie bardzo mnie zaskoczyła. 600zł to - w kontekscie cen części do Subaru - jak za darmo...
-
A może powinny być obowiązkowe badania co 5 lat. A ze to drogie i logistycznie trudne, może powinno się zabierać "prawko" każdemu po 70-tce? A moze należałoby znacznie zaostrzyć kryteria przyznawania prawa jazdy? A może wrócić do la 60-tych, gdzie zgodę na zakup auta dawała partia, która w ten sposób ściśle regulowała ich ilość? Taki sobie wybraliśmy model rozwoju społeczeństwa, ze praktycznie każdy moze mieć prawo jazdy i praktycznie każdego stać na jakiś samochód, a weryfikacja uprawnień prowadzona jest rzadko. I w ten oto sposób na drogach oprócz tych naprawdę dobrych kierowców będą jeździć ludzie starzy, ludzie, którzy tak naprawdę nie bardzo umieją w ogóle jeździc, chamy, psychopaci, wariaci, a także szereg zupełnie zwyczajnych, przecietnych kierówców, z których ktoś moze być chory, ktoś niewyspany, ktoś pokółcił się z mężęm, a ktoś właśnie wyleciał z roboty. Do tego czesto przed trudnym skrzyżowaniem kierowca musi ogarnąć 5 rzeczy na raz, a pieszy tylko jedną. Naprawdę - promowanie wśród pieszych uważności i ostrożności jest tylko w ich interesie. Miej pierwszeństwo, ale upewnij się, że kierowca cię widzi. Chcesz szacunku ze strony kierowców - też ich szanuj. Ja wiem co ludzie odp... na drogach. Od marca zrobiłem 18000km. Jeżdżę... dużo. Do tego jestem wielkim fanem "stop chama". Po prostu uważam, ze budowanie w pieszych (i rowerzystach) poczucia uprzywilejowania często usypia ich czujność. Jeśli do tego dodamy poczucie bezkarności - nie jest to dobre połączenie. Owszem, kierowcy często jeżdżą niebezpiecznie, nieuważnie i za szybko. Ale z drugiej strony jeśli na drodze trafia się ktoś, kto uważa, że żadne przepisy go nie dotyczą, to jest to rowerzysta, hulajnogarz albo pieszy. Najgorsze, ze często nie jest to świadome olewanie przepisów, a zwykła niewiedza, potęgowana aktualnym "klimatem" wokół tzw. niechronionych uczestników ruchu.
-
Faktem jest, że - przy całej mojej sympatii do tego środka lokomocji - nadmiar samochodów w miastach jest istotnym problemem. Z drugiej strony pracuję w 5 miejscach, w tym w jednym 150km od domu, często rano w jednym, po południu w drugim i choćbym chciał nie ogarnę tego korzystając z transportu publicznego. I tak sam mam dylemat. Bo z jednej strony widzę duży problem, a z drugiej mam świadomość, że gdyby ktoś skutecznie zaczął z tym problemem walczyć, nie moglbym dłużej tak pracować jak pracuję. Czasy takie, że mało kto ma komfort pracy w jednym miejscu, mieszkania tuż obok i używania samochodu tylko na dłuższych trasach. Trzeba powiedzieć, że dla większości samochód to swego rodzaju konieczność, a nie widzimisię. Oczywiscie moglbym kupić skuterek do miasta, ale jakos mam opory. Szczerze mówiąc boję się, że mnie ktoś uszkodzi... Poza tym nie mam w moim patodeweloperskim bloku gdzie go trzymać
