Na wstępie chciałem wyjaśnić dwie rzeczy...
1. Temat ten pokazuje czasem rzeczy, od których zęby bolą i sam jestem na siebie zły, żeby nie powiedzieć wściekły. Dlatego też bardzo proszę o umiarkowanie w krytyce - poszedłem "po bandzie" i wiem o tym.
2. Ważniejsze - ten kontrowersyjny temat dedykuję Koledze Grześkowi (Grigoris1) , bez którego nalegania zegarek byłby już skazany na straty.
Była niedziela w zeszłym tygodniu i byłem na etapie dopasowywania płaskiego mechanizmu między płyty.
Ale od początku...
Swego czasu kupiłem za całkiem grubą kasę resztki zegarka.
Resztki.
Koperta, tarcza i... to, co pozostało z mechanizmu,
A pozostało niewiele.
Główna płyta, górna płyta, bęben i ślimak.
Tyle.
Żadnych mostków, brak przekładni chodu, wychwytu, balansu - nico.
Czemu kupiłęm to truchło? Bo to Herbst.
Szczerze mówiąc- nie wiem, kto to Herbst.
Wyszukiwarka Google w zasadzie milczy.
Jak bardzo pokopać, znajdzie się ze dwa repetiery i wzmiankę o egzemplarzu skradzionym z muzeum w Jędzrzejowie.
Zatem - rzadkosć.
J.G. Herbst a Varsovie.
Warszawski zegarmistrz, na oko XIX-wieczny,
Oczywiście grubszy piniądz z założenia utopiony w błocie, bo czegoś takiego nie da się naprawić.
Ale coż - ja chciałem.
I... nic. Pomimo miliona prób dopasowania części z innych szwajcarskich "szpindlaków", wiercenia w płycie niepotrzebnych potem otworów - wszystko na nic.
Nie chcę mówić, ile cześci zniszczyłęm z tej okazji...
Np ten śliczny mostek balansu już nie istnieje
W porywie fantazji postanowiłem nawet wystrugać coś na kształt przystawki balansowej z wychwytem kotwicowym
W sumie poszło(by) super, ale nie wiem, dlaczego wychwyt nie chciał działać.
Milion razy regulowałem palety - nie i koniec. Pewnie coś było krzywo, ale... nie wyglądało...
Po tej porazce, jak zobaczyłem jak "cudnie" wyglada podziurawiona płyta, dodatkowo z rozwierconym otworem na balans (bo nic nie trafiało w fabryczny otwór i wszystko obcierało), postanowiłem wpasować między płyty płaską Doxę.
Szło sumer - małe koło naciągowe trafiło idealnie w pozycję kluczyka do nakrecania i można by to nawet nakręcać kluczykiem.
I pewnie tak by właśnie się skończyło, ale Grzesiek - śledzący moje zmagania na privie - był bardzo zawiedziony tą koncepcją.
I tak - wywaliłem na blat wszystkie części szpindlaków i anglików, jakie miałem i - od nowa.
Zajęło mi to... na pewno trzycyfrtową ilosć godzin, trzy nieprzespane noce (bo jak mnie coś wciągnie, to potrafię do 5 rano dłubać), mam też nadzieję, że sąsiedzi nie słyszelim moich kr...ew i ch...jów...
Zegarek ma nieco nietypowa konstrukcję ze względnie małymi kołami przekładni...
Znaleźć pasujące elementy to jeden kłopocik, a drugi - połączyć znalezione kołą i osie.
Naniszczyłem mnóstwo części, ale przyznaję, że w pewnym momencie Herbst stał się moją obsesją i cel uświęcał środki.
Jak może zauważuliście - mechanizm posiada (numerowaną, dedykowaną) osłonę p/kurzową, i dodatkowym problemembyło dopasowanie części tak, zeby się pod nią zmieściły.
Miło by też było, żeby kamień balansu i regulator pasowały do otworów w osłonie...
To jest właśnie moment, gdy pieniądze wydane na nietrafione zakupy zaczynają się zwracać.
Poległem na co najmniej kilku szpindlakach i pudełko z częściami do nich było dośc obfite...
Dopasowałem regulator chodu i balans. Mostek to jakiś anglik, ale nie mieścił się pod osłoną.
Mając do wyporu wycięcie otworu w osłonie lub dopasowanie mostka - wybrałem, nie bez żalu, drugą opcję.
Śrubka nie jest centrycznie, ale powód jest prozaiczny - była tam dziura przeznaczona dla innego mostka, który nie przeżył pasowania, i po prostu dało się ją wykorzystać.
Koło wychwytowe mi akurat wyszło. Naprawdę - jestem z niego dumny...
Ponieważ odległość między osiami kół 3-go i 4-go nie pozwala na zastosowanie "normalnych" rozmiarów koła 4-go, wziąłem małe koło z małego szpindlaka, ktore nie sięgało do zębnika osi koła wychwytowego, zatem musiałem zmodyfikować koło wychwytowe i dać je na drugin koniec osi.
Żeby je zamocować wykorzystałem mniejszy zębniczek malutkiego koła zmianowego z jakiegoś naręcznego.
Znalazłem koło zmianowe idelanie pasujące na koniec osi i zamiast wiekszej zębatki nabiłem nań koło wychwytowe.
Jest centrycznie i płasko - po prostu pomysł, z którego można być dumnym. Naprawdę - rzadko chcwlę sam swoje "druciarstwo", ale to mi wyszło...
Oczywiście nie ważne jak bym tego nie regulował, żadne z kół wychwytowych nie chciało współpracowac z tym balansem.
Dwa zniszczyłem, dwa mi zostały, żadne dobre.
W końcu, po analizach przyczyn problemu - zbliżyłem koło do osi balansu mocno scieńczajac element z łożyskiem, a potem (dalej pracowało do bani), zmniejszyłęm kąt między paletami.
Byłem pewny, ze oś strzeli, ale nie - przeżyła skręcanie...
W bębnie sprężyny znalazłem ładną, zdrową sprężynę...
Gorzej ze ślimakiem...
Koło zapadkowe zużyte, ale nie mam innego, wiec musi być. Powiedzmy, że działa.
Mógłbym dopasować ślimak z Quartiera, ale.. to jedna z nielicznych pozostałości oryginalnych cześci tego zegarka i musi zostać...
Przekładnia chodu...
Wykorzystałem nowsze, amerykańskie koła i osie.
Niestety - na pałę. NIe liczyłem ząbków, bo jestem na to zbyt leniwy - zmontowałem co pasuje i najwyzej coś się wymieni...
Łańcuszek dobry, ale pękł i musiałem dać krótszy. Będe potrzebował innego...
Ser szwajcarski... jestem zły. Zdemolowałem to i tyle. Sęk w tym, że nie da się często przewidzieć, co zadziała, a co nie, dopóki się nie przykręci. A żeby przykręcić, trzeba wywiercić dziurę
Regulator dopasowałem taki...
Znów nieco spieprzyłem centrowanie, ale powiedzmy, ze w granicach rozsądku...
Jedno z mocować musiał zrobić miejsce na mostek balansu, stąd płaska śrubka i ucięty czubek...
Jak się okazało - mostek dalej nie mieścił się pod osłoną i musiałęm go jeszcze bardziej spiłować.
Nie znalazłęm żadnego dużego rubinu nakrywkowego z epoki, więc zamówiłem różne kamienie jubilerskie i najlepiej przypasował mi taki topaz...
Najlepsze, że...
...udało się tak dobrać części, żeby pasowały do osłony!
IMG_9074.MOV
Mechaznim chodzi!
No OK, zatrzymuje się co jakiś czas i spieszy jak cholera, ale chodzi.
Trzeba będzie wymienić oś 3-go koła żeby zmienić przełożenie, to wskazania będą sensowniejsze....
Zegarkowi na szybko dobrałem (zacinającą się) przekładnię wskazań i jakieś wskazówki i jest tak...
Jak widać - zegarek ma wskazanie dnia miesiaca, które będę próbował zrekonstruować w kolejnym etapie.
Póki co daję sobie spokój z zegarkami na jakiś czas - muszę ochłonąć, bo... dużo zdrowia i czasu mnie to kosztowało.
Czy jestem zadowolony?
Częśc mnie uważa, ze trzeba to bylo zostawić jako martwy relikt - założyć jakieś wskazówki i dać mu spokój...
Ale druga część - ta nielubiąca martwych zegarków - jest szczęśliwa.
Kaszanka pierwsza klasa, ale po latach Herbst pracuje!
Pozostaje mieć nadzieję, że nie rozwalę go z okazji montażu datownika....
Czyli... ciąg dalszy nastąpi