-
Liczba zawartości
6729 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Akurat prokuratorem to mnie nie strasz, niestety każdemu może się przytrafić spotkanie z nim, czego nie życzę Mnie tylko (i aż) chodzi o to, ze nie można przerzucać pełni odpowiedzialności za bezpieczeństwo na jedną grupę ściągając tą odpowiedzialność z drugiej. To wszystko bazuje na emocjonalnym podejściu, że „biedny, niechroniony pieszy” może zginac, podczas gdy wystarczy trochę zdrowego rozsądku z obu stron. Za kierownicą samochodów tez są ludzie, którzy mogą się pomylić, sa „dziadki” z marnym refleksem i wymaganie od nich perfekcji i nieomylności to przesada. Można wymagać przestrzegania przepisów. Ale pieszy tez musi rozumieć zagrożenia i po prostu uważać
-
A pieszy musi uważać, żeby się nie zabić. To tez tak trudno zrozumieć? Najbezpieczniej jest, gdy obie strony wiedzą, że należy zachować ostrożność.
-
Dobrze. Ale to nie znaczy, ze kierowca ma uważać a pieszy nie musi. Ofiarą wbiegnięcia pod pojazd szynowy tez zawsze będzie pieszy. A jednak to pieszy musi uważać na pociąg. Jaka tu jest logika? Czy autobus tak bardzo różni się od tramwaju?
-
Akurat wzrost śmiesznie niskich mandatów za prędkość to dobra zmiana.
-
Jak byłem bardzo mały, to mnie rodzice pilnowali, a potem może i byłem dzieckiem, ale pod samochody nie właziłem. Tak samo dziecko czy niepełnosprawny umysłowo może wleźć pod tramwaj czy pociąg. I co? I nic. Znajomym moich rodziców małe dziecko potrącił rowerzysta na chodniku. Dziecko zmarło. A mimo to na rower nie trzeba uprawnień ani nie trzeba mieć ubezpieczenia. W wypadkach na przejazdach giną kierowcy, giną dzieci, ale jakos nie każe się maszynistom przepuszczać samochodów na przejeździe. Przecież można dac ograniczenie 5km/h na każdym niestrzeżonym przejeździe i pierwszeństwo dla samochodów. Zeby było jasne - bywam i pieszym i kierowcą i rowerzystą i naprawdę uważam, ze nie było fajnie czekac w nieskończoność na możliwość przejścia przez jezdnię. Ale fakt jest faktem - wszyscy uczestnicy ruchu drogowego robią głupie rzeczy. I piesi i rowerzyści i kierowcy. A tylko w kierowców wali się jak w beben opłatami, mandatami, piętnowaniem w mediach. Nikt mi nie powie, ze nie ma tu dyskryminacji.
-
Czemu nie? Pieszy dochodzi do przejścia, rozgląda się i wchodzi dopiero gdy widzi, że samochód zwalnia. I tak mając pierwszeństwo. Piszecie, ze pieszym może być ktoś zamyślony... a kierowca tez jest tylko człowiekiem i tez może go np rozproszyć cokolwiek, co akurat wydarzy się po drugiej stronie ulicy. Czy dla pieszego uwłaczające jest, ze zwolni i się upewni, ze jest bezpiecznie? Dlaczego tylko od kierowców ma się wymagać uwagi i ostrożności w ruchu ulicznym? Mozna myśleć za innych, ale czemu robić z tego obowiązek? Dlaczego nie można wymagać od pieszego, żeby zasygnalizował chęć przejścia i upewnił się, ze jest bezpiecznie? Co w tym jest nie tak? Czemu uważasz, ze lepiej, żeby to kierowca się na wszelki wypadek zatrzymywał przed przejściem bez sensu? Czy jak ktos Ci wyjedzie z podporządkowanej i powie, ze się zamyślił to uznasz swoją winę, ze nie zwolniłeś? Pieszy wchodząc na przejście może być zamyślony, to kierowca chyba tez?
-
To może w ramach chronienia życia wprowadzimy jeszcze pierwszeństwo przed pociągiem i tramwajem? Problemy są dwa. Po pierwsze poszedł przekaz, ze pieszy ma PIERWSZEŃSTWO, więc, co widać na nagraniach, piesi wchodzą na jezdnie nie patrząc, wchodzą na czerwonym, bo pasy, wchodzą przed tramwaje, bo przecież pierwszeństwo. Gdyby przekaz był taki, ze kierowca ma obowiązek się zatrzymać, a pieszy wejść może dopiero po upewnieniu się, że tak właśnie będzie - byłoby bezpieczniej. A wyszło... średnio.
-
I naprawdę uważasz, ze chodzi tu o to, żeby na wszelki wypadek jechać 20km/h na wypadek, gdyby ktoś postanowił nagle wskoczyć jednak na przejście? Kierowcy mają obowiązki wobec pieszych jak i piesi wobec kierowców.
-
Vintageowo
-
A pewnie - planuję to na jakieś 10 lat... jak autko dożyje. Wiem, jakbym nie chcial wykupić to byłby to większy problem, bo kogoś mogłoby to zaniepokoić
-
Nie mówiąc o tym, ze taki obgryziony jest brzydki i nie honor z takim jeździć. Wycena nienajgorsza, bo z robocizną jakieś 900zł. Myslalem ze narobiłem demolki na parę tysięcy. Choć gdyby robić z AC to pewnie by wymienili jeszcze pół podwozia i tylny zderzak...
-
Ale z drugiej strony jak jest ograniczenie do 50km/h to nie można wymagać, żeby kierowca na wszelki wypadek jechał 20, bo nagle ktoś z chodnika skręci prosto na pasy. Oczywiście nie można niby nagle wchodzić bezpośrednio pod nadjeżdżający samochód, ale idę o zakład, że połowa pieszych tego już nie ogarnęła. Poza tym ja naprawdę nie rozumem, czemu to np 40 tonowy potwór wypakowany kamieniami ma się zatrzymać dla mnie, a nie ja dla niego. Trochę logiki, trochę uprzejmości i da się żyć. A tak to nawet jak chcę przepuścić jedno jadące auto na pustej drodze, to kierowca i tak się zatrzyma, bo boi się nieustąpienia pierwszeństwa. Oczywiście, ze kierowcy jeżdżą często nieprzepisowo. Ale łamanie przepisów to zupełnie inny temat niż pisanie przepisów. Z innej beczki - byłem dzisiaj w Alfie. Wspornik do wymiany, reszty nie ruszamy, bo osłony trzymają się na zgiętych bolcach i nie odpadną. Ogolnie dramatu nie ma...
-
Pierwsza niespodzianka - zegarek nie ma regulatora. Ktos pewnie rozwalił przy montażu/regulacji i nie ma. Potem ktoś skrócił włos nie regulując chodu i zegarek strasznie „kulał”. Poki co wydłużyłem włos przesuwając go w mocowaniu, żeby chodził równo, a regulatorem zajmę się później, jak znajdę czas, żeby ten zegarek ogarnąć...
-
A ja jednak zgodzę się, ze ostatnie zmiany w przepisach nie wydają się być do końca trafione. Tu nie chodzi nawet o to, czy ktoś ma „problem” z przepuszczeniem pieszego, a o to, komu łatwiej zatrzymać się i ruszyć. Sytuacja w której autobus wypełniony ludźmi zatrzymuje się żeby pieszego (np jak ostatnio mnie) przepuścić, gdy spokojnie mogę poczekać 4 sekundy i isc dalej jak przejedzie, jest kuriozalna. Oczywiscie są miejsca, gdzie pieszy będzie stał w nieskończoność jeśli go nikt nie wpuści, ale z drugiej strony teraz są miejsca, gdzie kierowca może stać w nieskończoność jeśli się nie wryje. Z jakiegoś powodu ostatnio jest taka atmosfera, że kierowca to ten „zły”, a pieszy czy rowerzysta to ci „dobrzy”, a prawda jest taka, że przy odrobinie dobrej woli oraz znajomosci i poszanowaniu przepisów wszyscy oni mogą spokojnie koegzystować. Niestety ludzie nie maja z reguły tendencji do patrzenia na to, co się dzieje na drodze w sposób kolektywny, tzn społeczny, a raczej dominuje postawa „ja idę” czy „ja jadę”. Kiedyś kierowca jechał i miał w nosie czy pieszy kiedyś przejdzie, czy nie, a teraz pieszy wchodzi i ma w nosie czy wszyscy zdążą wyhamować czy nie. Po prostu pieszy może się zatrzymać w miejscu, a samochód wymaga pewnej odległości. Oczywiście ustawodawca zakłada, ze pieszy to rozumie, ale pisanie ustaw z założeniem ze ludzie myślą niestety rozbija się o ludzkie ograniczenia.
-
WASZE ULUBIONE RUSKI, KTÓRE CZASAMI ZAKŁADACIE
pmwas odpowiedział tomirek → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
1200 tez czasem w użyciu... oczywiście nie przeze mnie -
Już po sezonie, wiec ruch był umiarkowany, a wiekszosc rowerzystów odstraszył deszcz
-
-
Jechałem przez Stelvio tydzień temu. Bajka, choć tylko dla kierowcy 😈
-
Acha, skrzynia działa dobrze. Auto wróciło do Polski i takie przejechało już 1300km. W wypadku oberwała jeszcze skrzynia rozdzielcza napędu 4x4, ale wyglada, że ma tylko rysę na obudowie - napęd działa, wycieków brak... zobaczymy po czasie. Ogólnie w Lugano mówili, że tylko gwinty i wspornik i tego się trzymam...
-
O ile akurat raczy ruszyć 😂
-
Czemu? Kilka gwintów i wymiana wspornika, pod osłonami (poza gwintami) wszystko ok. Ogólnie werdykt taki, że spoko można jeździć, tylko wymienić wspornik tak szybko, jak to możliwe.
-
I tak oto rozpieprzylem Alfę na wakacjach... W ciasnej uliczce zaklinowalismy się z ciężarówką, która nie mogła wykręcić i najprościej było zjechać w uliczkę obok, żeby zrobić więcej miejsca. Niestety uliczka okazała się być odgrodzona zbyt wysokim krawężnikiem i zdemolowałem podwozie Poleglo z 6 czy 8 gwintów mocujących osłony podwozia i wspornik skrzyni biegów. Po podniesieniu (najbliższy serwis był w Lugano) okazało się, że nic więcej, trochę zarysowań i w zasadzie wiele roboty nie ma. Szkoda, brakło niewiele i miko wszystko by przeszedł
-
2 sprężyny nie są unikalne dla Sławy. Były szwajcarskie zegarki z 2 sprężynami, 2 sprężyny były tez w 8-miodniowych Walthamach... Czemu to miało służyć? Dalej nie wiem... faktem jest, że w takim układzie nie da się wcisnąć jednego dużego bębna, ale znów pojawia się pytanie, czy układ dopasowano do 2 bębnów, czy 2 bębny do układu...
-
Chyba rosyjski.. Orzeł rosyjski lub austriacki.... nie wiem... Mechanizm wygląda na okolicę 1800 roku, co by pasowało do orłą rosyjskiego z czasó Aleksandra I [EDIT] austriacki orzeł z poczatku XIX wieku tez miewał takie skrzydła, wiec... sam już nie wiem
-
Na gorąco, bo świeżo odpakowałem. Dodam, że - choć to nie miejsce na reklamy - przesyłka wysłana w Niemchech DHLem we wtorek właśnie... przyszła. Naprawdę jestem pod werażeniem, spodziewałem się, że odbiorę w przyszłym tygodniu... Stary szpindlak. Ma naprawianą tarczę i brak mu wskazówki, ale ogólnie - nieźle. Tarczy brakuje kołków i lata, ale słupki są. Stary, gruby szpindlak. Na oko okolica 1800 roku. I tera najlepsze... Szpindlak ma orła, który wygląda na orła rosyjskiego z czasów Aleksandra I. Nie jest to - wprawdzie - najwyzszych lotów dzieło sztuki, ale... jest sobie orzeł Ewentualnie moze to być orzeł austro-węgierski, ale - o ile pamiętam - jemu druga głowa wyrosła dość późno i jednak stawiam na Cesarstwo Rosyjskie. Jeśli tak, to mamy tu łądny suwenirek, bo rosyjskiego zegarka z tamtych czasów "ze swiecą szukać".... Zegarek cyka łądnie i jedyne czego wymaga to oliwienia, wskazówki, paru kołkow i moze jednej czy dwóch śrubek....
